Cudotwórcę zatrudnię, od zaraz! Szybka redukcja i poprawa wyników!

Podobnej treści ogłoszenia powinny regularnie ukazywać się w prasie i w internecie. Osoby przychodzące do klubów szukają bowiem cudu. Od instruktorów oczekują porad dietetycznych, treningowych i suplementacyjnych. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie nierealne terminy przemian które mają nastąpić u klienta. Po zakończeniu wakacji kluby przeżywają oblężenie osób chcących szybko naprawić mankamenty swojej sylwetki – pozbyć się „brzuszka”, „boczków”, pozbyć się tłuszczu i nabrać masy mięśniowej.

Cud numer 1: "chcę szybko i bez wysiłku schudnąć"

Z reguły przy podobnym życzeniu klient nie ma ochoty trenować (siłowo oraz aerobowo), zmieniać zbyt wiele w swojej diecie oraz męczyć się. Efekt ma być szybki, najlepiej jak w reklamie: "utrata 5 kg w ciągu 2 tygodni"! Drogi kliencie - jeśli szukasz cudów, zakup "magiczne" suplementy sprzedawane w internecie, o obojętnym składzie i licz na efekt placebo.

Na rynku nie ma ani jednego preparatu odchudzającego, który bez treningu i ciężkiej pracy oraz zmian w odżywianiu doprowadzi do spalania tkanki tłuszczowej. "Spalacze tłuszczu" tak naprawdę nic nie spalają, są tylko swego rodzaju katalizatorem, pomagającym przy redukcji. Dlaczego powstała taka nazwa? Marketing. Skąd w reklamach chude panie, zapewnienia o skuteczności? A jak ma wyglądać reklama podobnego środka?  "Trenuj ciężko - może preparat X pomoże, po kilku tygodniach intensywnych ćwiczeń"? Nikt by nie kupił danego "spalacza"! Lepiej kupować ... złudzenia. Za miraż szybkich efektów każdy wyda te kilkadziesiąt czy nawet kilkaset złotych (przypomnę boom na kupowanie spalacza venom 3.0 500/200 oraz 400/200 z nielegalną dosypką - sibutraminą. Wyjściowo kosztujący koło 140 zł produkt po jego wycofaniu z obiegu desperaci kupowali na aukcjach internetowych nawet po ponad 400 zł!). Obecnie nadal w klubach ludzie kupują przed treningiem np. preparaty oparte o l-karnitynę, o praktycznie zerowym działaniu na człowieka. Desperaci szukają nielegalnych środków wspomagających (np. sprowadzanych z zagranicy). Stosują leki licz się z dużymi problemami z sercem, układem krążenia (nadciśnienie, zaburzenia pracy serca oraz wszelkie inne powikłania). Ale pomijając już uszczerbek na zdrowiu, czy efekt będzie trwały? Nie!

Dopóki nie zmienisz swojego życia: nie zaczniesz być aktywny (aktywna) - spacery, marsze, jazda na rowerze, biegi, pływanie, ograniczenie jazdy samochodem, nie wdrożysz zmian w odżywianiu ... bardzo szybko wrócisz do swojej nadwagi czy otyłości! Żaden instruktor nie jest w stanie drastycznie Cię odchudzić w ciągu 1-2 czy nawet kilku tygodni. Każdy zmagazynowany kilogram tłuszczu to potężne zasoby energii (ponad dziewięciu tysięcy kalorii), godzina intensywnego treningu siłowego.  Lata zaniedbań, budowania tkanki tłuszczowej likwiduje się ... także latami. Ważący 91 kg mężczyzna, w trakcie biegu o tempie 16 km/h spali w ciągu 1 godziny trwania jedynie 1125 kcal. Trening kulturystyczny (70-80% CM) dla mężczyzny ważącego 100 kg to wydatek rzędu 630-700 kcal w ciągu godziny. Zlikwidowanie tkanki tłuszczowej to więc nie tygodnie, a miesiące pracy. Uwaga: szybkie opadanie wagi wcale nie świadczy o pozbywaniu się tkanki tłuszczowej. Możesz wypocić nawet kilka kilogramów tygodniowo (jak sportowcy przed zawodami, by zmieścić się w kategorii wagowej) – waga natychmiast wróci, jeśli nawodnisz ciało.


Wnioski? Zaakceptuj, że spalenie tkanki tłuszczowej oznacza:

  • kompletną zmianę twojego życia (ograniczenie telewizji, komputera, więcej spacerów, marszy, jazdy na rowerze, pływania),
  • wyrzeczenia (zbilansowana dieta, rezygnacja z napojów słodzonych, "soków 100%", chipsów, fast food, przekąsek, podjadania itd.),
  • wdrożenie treningu siłowego (2-3x w tygodniu, po 60-70 minut, przysiady, martwy ciąg, wiosłowanie, podciąganie na drążku i inne ćwiczenia wielostawowe, złożone; nie używanie maszyn treningowych!)
  • wdrożenie treningu aerobowego (2-3x w tygodniu po 30-45 minut; marsze, marszo-biegi w terenie, nie na czczo),
  • miesiące ciężkiej, regularnej, pracy (nie tygodnie!)


Jeśli następnym razem w klubie zapytasz instruktora: "jak szybko będziesz mieć efekty?"- wiedz, że na tak postawione pytanie nie ma odpowiedzi. Ktoś deklarujący określony czas po prostu nie ma pojęcia o zagadnieniu lub kłamie, by za wszelką cenę zatrzymać klienta.

"Czy przy celu redukcyjnym warto kupować suplementy diety i odżywki?"

Często początkujący (za namową kolegów lub zgodnie z poradami z internetu) zaczynają stosować przed treningiem i w ciągu dnia węglowodany w postaci carbo, vitargo, vextrago, gainerów. To ostatnie środki po które powinieneś sięgać, chcą zredukować np. "brzuszek". Węglowodany blokują spalanie tłuszczu (wyrzut insuliny, hamowanie GH), nasilają syntezę tkanki tłuszczowej.  Podobne odżywki oparte są o wysoko przetworzone, mało wartościowe węglowodany. Widziałem też ludzi którzy kupowali stacki przedtreningowe i potreningowe (kompleks kreatyn, substancji pobudzających, pompujących, węglowodany, aminokwasy itd.) - co również nie ma żadnego sensu przy redukcji tkanki tłuszczowej oraz na początku treningów. Dobrze zastanowić należy się też nad zakupem spalaczy, termogeników, szczególnie, że większość substancji obecnych w tych preparatach wykazuje znikome działanie na człowieka (tak, wiem że reklamy tych środków mówią co innego... ale czy wierzysz też, że po zastosowaniu specjalnego balsamu natychmiast poprawisz swoją cerę? Że czekoladowy krem pełen niezdrowych składników, jest "najlepszą opcją na wartościowe śniadanie"?). Dopiero po uporządkowaniu diety, treningu siłowego oraz aerobowego można pomyśleć o jakimś szybko przyswajalnym białku (np. WPC) czy termogeniku.

Cud numer 2: "chcę szybko poprawić wyniki biegowe oraz na drążku"

W większości podobną kwestię poruszają aspirujący do szkół wojskowych, policji czy straży pożarnej. Również, jeśli już teraz nie wykonujesz co najmniej kilkunastu podciągnięć oraz np. czasu w granicach 3:20 w biegu na 1 km, to zapomnij o szybkiej poprawie wyników. Znam osoby które chciały w ciągu kilku tygodni poprawić czas biegu na 1 km o ponad 40 sekund i zrobić kilkanaście podciągnięć więcej niż obecnie. Każde 5 sekund szybciej na krótkich dystansach może oznaczać tygodnie pracy. Początkowo można dość szybko osiągać progres, później sprawy się komplikują. Podobnie jest z podciąganiem na drążku, biegiem 10 x 10 czy ogólnie rozumianą sprawnością. Ta sama zasada dotyczy dowolnych konkurencji – pływania na 50, 200 i 400 m, pływania pod wodą, biegu wahadłowego, pokonywania ośrodka OSF, toru przeszkód czy biegowego testu siłowego.

Wniosek?

Nastaw się na powolne osiąganie efektów i zaplanuj trening trwający co najmniej kilka miesięcy. Jeśli masz mniej czasu zapewne nie uda Ci się na czas osiągnąć zamierzonego celu.
Korzystaj też jedynie z rad specjalistów, z wieloletnim doświadczeniem w pomaganiu takim jak Ty przy pracy nad poprawą swojej sylwetki.