Jestem na diecie i nie chudnę!

Redukcja tkanki tłuszczowej, to proces powiązany jest z rozmaitymi restrykcjami żywieniowymi, po prowadzeniu których otrzymujemy dietę odchudzającą. Wydawałoby się więc, że stosowanie niskokalorycznej diety stanowi optymalne rozwiązanie skutkujące utratą nadmiaru masy ciała. W praktyce jednak nieraz zdarza się, że pomimo „diety”, ubytek masy ciała nie następuje, albo widoczny jest jedynie w pierwszych kilku – kilkunastu dniach po zmianie sposobu odżywiania. Czym to jest spowodowane?

Odpowiedź jest prosta: zazwyczaj zła dietą. Najczęstszą przyczyną jest stosowanie modeli żywieniowych, które zakładają drastyczne restrykcje w ilości spożywanej żywności. Skrajnie niskokaloryczne diety, po początkowym okresie szybkiej redukcji masy ciała wywołują specyficzne zmiany adaptacyjne organizmu. Organizm zaczyna „przyzwyczajać się” do niskiej podaży składników energetycznych, wprowadza plan kryzysowy i spowalnia przebieg procesów metabolicznych. Dodatkowo diety-głodówki przyczyniają się do utraty tkanki mięśniowej, a mięsnie – nawet w stanie spoczynku – spalają kalorie. 1kg mięśni, pozwala zużytkować w ciągu doby nawet 100 dodatkowych kalorii. Tak więc po kilku dniach radości przychodzi zastój i frustracja, w dłuższej perspektywie czasowej pojawiają się problemy zdrowotne.

Pamiętać należy, że „kaloria kalorii nierówna”, ważna jest więc jakość spożywanej żywności. Jeśli produkty żywieniowe o wyższej gęstości odżywczej (czyli kiedy na jedną kalorie przypada więcej innych składników odżywczych), zamienimy na produkty o niższej gęstości odżywczej doprowadzimy do niekorzystnych zmian w funkcjonowaniu naszego organizmu, których objawem może być np. zahamowanie procesu odchudzania.

Odchudzanie, jak wszystkie inne odpowiedzialne czynności, wymaga pewnej wiedzy. Nie powinna być to jednak wiedza zaczerpnięta z kolorowych gazet. Bardzo niskokaloryczne, często jednostronne diety pomimo początkowej spektakularnej nieraz skuteczności, szybko doprowadzić mogą do stagnacji, frustracji i problemów zdrowotnych. Kończą się też najczęściej efektem jo-jo.