Następca kreatyny - kwas fosfatydowy

Kreatyna na rynku suplementacji bez wątpienia jest produktem, który króluje we wszystkich aspektach jej anabolicznego działania. Wykazując wsparcie dla budowania siły mięśniowej, masy czy wytrzymałości, jest pożądanym produktem w suplementacji niemal każdego sportowca, który poważnie podchodzi do tematu uprawianej dyscypliny sportowej. Jej główne działanie polega na magazynowaniu energii w postaci fosforanu kreatyny, który to z kolei wspomaga organizm podczas wysiłku. Jednak okazuje się, że jej pozycja może być zagrożona. Jaka substancja wychodzi przed szereg?

Kwas fosfatydowy, bo o nim mowa, w organizmie człowieka pełni szereg ciekawych właściwości, które mogą być przydatne w świecie sportu. Jest dość szybko absorbowany, wchłania się już po 30 minutach od spożycia. Jak się okazuje pośredniczy w syntezie glicerofosfolipidów i triacylogliceroli, jak i wchodzi w skład błon komórkowych. W konsekwencji suplementacja kwasem fosfatydowym stymuluje podobną ścieżkę metaboliczną mTOR co leucyna, która powiązana jest z syntezą białkową. Co to oznacza dla sportowców?

Ciekawe badania naukowe

W badaniach z roku 2016, w którym brało udział 18 mężczyzn, wytrenowanych, podzielonych na dwie grupy, z których jedna stosowała produkt na bazie kwasu fosfatydowego, a druga grupa otrzymywała placebo. Po 8 tygodniach ćwiczeń siłowych, gdzie trening odbywał się 3 razy w tygodniu, zbadano parametry, które miały być wyznacznikiem zmian w ciele, jak i parametrów siłowo-szybkościowych. Jak się okazało, grupa przyjmująca suplement odnotowała większy wzrost suchej masy mięśniowej, straciła więcej tkanki tłuszczowej, jak i siła wyciskania nogami również wyraźnie wzrosła. Brak różnic było natomiast w takich ćwiczeniach jak pompki, czy też wyskok dosiężny.

Niestety badaniom zarzuca się zły dobór próby oraz wpływ sponsorów, którzy nieco mogli manipulować wynikami, właśnie poprzez wyselekcjonowanie osób spełniających kryteria wysiłkowe, jak i nieco bardziej “zapuszczonych” osobników, którzy nie do końca dorównywali grupie badanej. Dodatkowo, nie ma żadnych informacji na temat sposobu odżywiania i zastosowanej diety, poziomu kalorii, rozkładu makroskładników.

W innym badaniu, które w roku 2014 opublikował Jordan M Joy i wsp., udział brało 28 wytrenowanych mężczyzn, połowa z nich stosowała 750mg kwasu fosfatydowego dziennie i połowa przyjmowała placebo. Osoby te trenowały przez 8 tygodni siłowo, jak i trzymali taki sam podział makroskładników w diecie. Suplementację rozłożono na okres okołotreningowy w dni treningu tak, aby przyjmować 450mg przed, jak i 300mg po zakończonym wysiłku. Jak się okazało, grupa przyjmująca suplementacje kwasem fosfatydowym odnotowała znaczący przyrost suchej masy mięśniowej, utraciła większa ilość tkanki tłuszczowej. Dodatkowo, wykazała większy przyrost siły podczas wyciskania nogami. Nie odnotowano natomiast większych różnic w teście wingate, jak i podczas wyciskania sztangi leżąc.

Jak wskazują powyższe badania, zastosowanie suplementacji kwasem fosfatydowym przyczynia się do znacznej poprawy kompozycji ciała, jak i parametrów siłowych, głównie kończyn dolnych. Powyższe dane sugerują, że kwas fosfatydowy znakomicie przyczynia się do działania wspomagającego anaboliczność naszego metabolizmu. Szkoda tylko, że nie ma nigdzie badań odnoszących się do poziomu hormonów w organizmie przed, jak i w trakcie suplementacji, gdyż wsparcie siłowe głównie kończyn dolnych, które są mocno podatne na działanie testosteronu, mogą sugerować, że suplementacja przyczynia się do wzrostu jego poziomu, jednak są to tylko wolne przypuszczenia bez przesłanki naukowej, które wymagają potwierdzenia badaniami.

Podsumowanie

Jak widzimy, kreatyna może znaleźć godnego następcę, jakim jest kwas fosfatydowy. Niekiedy osoby wykazują brak reakcji na suplementację kreatyną, a jej dodatkowa podaż w organizmie nie wykazuje działania. Kwas fosfatydowy może być dla nich dobrą opcją, aby wspomóc efekty treningowe, zarówno pod kątem budowy muskulatury, jak i wsparcia siłowego.

Opinie znalezione na zagranicznych forach internetowych wskazują, że suplement jest godny uwagi, a jego działanie odczuwalne, co dodatkowo zachęca do wypróbowania środka.