Tegoroczne lato w wielu rejonach Polski niestety nie rozpieszcza. Nic dziwnego zatem, że jeśli wyjdzie na chwilę słońce to rzucamy się na promienie ciepła jak przysłowiowy szczerbaty na suchary, nie zawsze dbając o odpowiednie zabezpieczenie skóry.

Konsekwencją tego mogą być oparzenia słoneczne - nieprzyjemne, piekące, swędzące zaczerwienienia skóry. Powstają one gdy ilość promieniowania UV przekroczy możliwości ochronne melaniny, pigmentu, który chroni naszą skórę. Stopień ochrony zależy od jego ilości - osoby o jasnej karnacji będą dużo bardziej narażone na niebezpieczeństwo oparzenia niż te z ciemniejszym odcieniem skóry. Każdy jednak, bez wyjątku, powinien o skórę dbać i wychodząc na słońce, lub na solarium, odpowiednio ją do tego przygotować.

Jakie są objawy poparzenia?

Pierwsze oznaki poparzenia słonecznego mogą się pojawić dopiero po kilku godzinach. Zapewne nie jeden raz zdarzyła się sytuacja, że wracamy z plaży i wszystko jest w porządku, a dopiero wieczorem zaczyna się armageddon. Wyróżnić możemy trzy stopnie oparzenia. Pierwszy z nich objawia się zaczerwienieniem skóry i zwiększoną tkliwością, zwłaszcza jeśli skóra styka się podczas z ruchu z naszym ubraniem. Po kilku dniach uczucie to się zmniejsza, a skóra lekko się łuszczy i "schodzi". Drugi stopień dotyka głębszych warstw skóry, pojawiają się też pęcherzyki wypełnione płynem surowiczym oraz obrzęk skóry. Gojenie się jest znacznie dłuższe, trwa od 2 do 6 tygodni, ale na szczęście nie pozostają po tym blizny.

Trzeci stopień oparzenia to poważniejsza sprawa, może stanowić nawet zagrożenie życia - zniszczeniu ulegają wszystkie warstwy skóry, a także nerwy i tkanka podskórna. Konieczna jest wizyta u lekarza. Po zagojeniu się na skórze pozostają ślady w postaci blizn. Ten rodzaj oparzenia występuje na szczęście najrzadziej, ale narażone są na nie najbardziej bezbronne istoty, czyli niemowlęta i małe dzieci. Do nas, dorosłych, należy tutaj obowiązek odpowiedniej kontroli i zabezpieczenia.

Dodatkowo przy oparzeniach dochodzi do bólów głowy, często także gorączki, dreszczy zimna, a nawet wymiotów. Warto zwrócić uwagę na te objawy, by móc odpowiednio reagować.

Z reguły oparzenia nie wymagają wizyty u lekarza (choć pamiętać należy, że dotyczy to najczęściej występującego pierwszego stopnia, czyli lekkich poparzeń). W przypadku pogarszającego się samopoczucia może zaistnieć taka konieczność.

Jak możemy zatem złagodzić skutki poparzeń, by przynieść skórze ulgę?

  • aloes - najlepszy będzie świeży, z którego można wycisnąć sok. Gdy nie mamy do niego dostępu, to znajdziemy w każdej niemal aptece krem z aloesem. Sok z aloesu ma działanie przeciwzapalne, łagodzące i przeciwutleniające;
  • pomidory - to taka ciekawostka, bo pewnie nie jest to zbyt popularna metoda na łagodzenie oparzeń, ale o dziwo jest to jeden z najlepszych środków. Pomidor (najlepiej prosto z lodówki) należy pokroić w plasterki i przyłożyć do oparzonej skóry na około godzinę. Zawarty w pomidorach likopen wyciąga ciepło z oparzonych miejsc. Z kolei jedzenie pomidorów może działać prewencyjnie. Wspomniany likopen wzmacnia naturalną powłokę ochronną skóry;
  • krem, pianka do golenia - kosmetyki te mają w składzie mentol, często także panthenol, które działają kojąco na skórę i przyspieszają jej regenerację;
  • ziemniaki - to kolejny nietypowy sposób na oparzenia. Mają one właściwości antybakteryjne, nawilżające i pomagają odbudowywać zniszczone komórki (dlatego też są często składnikiem maseczek do twarzy). W celu złagodzenia poparzeń można przykładać do skóry ziemniaki pokrojone w plasterki lub starte na puree;
  • ocet jabłkowy - ma właściwości przeciwzapalne i przywraca skórze odpowiednie pH;
  • kefir - jeden z najpopularniejszych sposobów na oparzoną skórę, stosowany jeszcze przez nasze babcie. Wyciąga z ciała wysoką temperaturę, nawilża ją i przywraca prawidłowe pH. Podobne właściwości ma jogurt, mleko zsiadłe, maślanka;
  • soda oczyszczona - tworzy środowisko alkaliczne, przynosi ulgę oparzonej skórze. Należy ją wymieszać z wodą i używając gazy stworzyć kompres. Inną metodą łagodzenia oparzeń jest dodanie sody do kąpieli. Najlepiej nie wycierać skóry ręcznikiem, a pozostawić do wyschnięcia.

Co jeśli nie mamy żadnych z powyższych produktów?

Oparzona skóra wymaga schłodzenia, więc zadbajmy choćby o chłodniejszy prysznic lub zimne okłady, które złagodzą pieczenie i ból. Ulgę odczujemy jednak tylko na chwilę, dlatego w międzyczasie dobrze jest poszukać apteki lub drogerii żeby kupić krem nawilżający i natłuszczający.

W aptekach dostaniemy z pewnością krem z alantoiną oraz D-panthenol. Alantoina jest substancją leczniczą, która nie tylko łagodzi przykre dolegliwości, ale także odbudowuje warstwę ochronną skóry. Obie wymienione substancje mają działanie łagodzące i przyspieszające regenerację skóry. Są bardzo łagodne  i zwykle dobrze tolerowane przez skórę, nie wywołując alergii czy podrażnień.

I na sam koniec oczywiście warto działać prewencyjnie, by nie dopuścić do oparzeń. Wychodząc na słońce zadbać należy o odpowiednią ochronę i korzystać z uroków promieni słonecznych z umiarem.