Euforia biegacza to dar ewolucji?

Euforyczny stan, jakiego doświadczamy biegając, to kolejny argument za tym, że bieganie jest nierozerwalnie związane z naszym gatunkiem. Stan ten pojawia się wskutek wydzielania substancji - endokannabinoidów, określanych jako naturalny narkotyk produkowany przez nasze ciało. Miał budzić w naszych przodkach miłe skojarzenia z bieganiem.

Przeczytaj koniecznie:

Bieganie jest nudne

Dr Greg Gerdeman, biolog z Eckerd College w St. Petersburgu na Florydzie, przeprowadził wraz z zespołem badanie na dwóch gatunkach związanych w sposób naturalny z bieganiem - ludziach i psach, oraz fretkach, które nie zaliczają się do grupy biegaczy. Wyłoniono 10 rekrutów, którzy mieli chodzić i biegać na bieżni mechanicznej. Wyszkolono do tego celu również osiem psów i tyle samo fretek. Ludzi i zwierzęta poddano badaniom krwi - przed wykonaniem doświadczenia i po 30 minutach wysiłku. Okazało się, że w próbkach ludzkich i psich nastąpił wzrost endokannabinoidu zwanego anandamidem. U fretek nie dostrzeżono żadnych zmian w poziomie tych substancji. Ponadto - ludzie, którzy wzięli udział w eksperymencie, deklarowali w specjalnym kwestionariuszu, lepsze samopoczucie po wykonanych ćwiczeniach.

Naturalne odurzenie

Euforia biegacza (z języka ang. Runner's High) - to euforyczny stan, pojawiający się podczas biegu długodystansowego lub innej długotrwałej aktywności fizycznej. Powoduje zwiększoną odporność na ból i zmęczenie. Wyniki badania zespołu dr. Gerdemana są kolejnym argumentem za tym, że gatunki powiązane z bieganiem, mają wbudowaną wewnętrzną motywację pod postacią euforii biegacza.

Podobne badanie przeprowadzono w 2004 r. na uniwersytecie Georgia Insitute of Technology w Atlancie oraz na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine. Zespół badaczy odkrył bardzo duży wzrost poziomu anandamidu u biegaczy i rowerzystów, którzy ćwiczyli z umiarkowaną intensywnością (70-80% tętna maksymalnego) w długim okresie (ok. 45 minut). Kannabinoidy oddziałują na receptory kannabinoidowe w mózgu, które znajdują się w rejonach odpowiedzialnych między innymi za pamięć, czuwanie, emocje i postawę ciała. Anandamid występuje w niewielkich ilościach w czekoladzie i wywołuje podobny efekt jak psychoaktywny THC (tetrahydrokannabinol) w marihuanie. W tym świetle uważa się, że euforia biegacza powstaje wskutek naturalnego odurzenia kannabinoidowego, a nie endorfinowego. Trwający długo wysiłek i przedłużający się stres fizyczny i ból mięśni, może aktywować układ endokannabinoidowy, wywołując odurzenie i stan euforii.

Stan euforii biegacza uwarunkowany ewolucyjnie?

Wyniki badań mogą być wskazówką co sprawiło, że ludzie wyewoluowali na biegaczy długodystansowych. Gdy pradawni ludzie doświadczali stanu euforii, było to dla nich nagrodą i zachęcało do powtarzania tej czynności.

Potężnym osiągnięciem ewolucyjnym, związanym z tym, że człowiek zaczął biegać, była jego większa skuteczność w zdobywaniu pożywienia. Jeśli wpadła Wam w ręce książka "Urodzeni biegacze" Chrissa McDougalla - czytaliście o sposobie polowania naszych przodków. Chociaż byli znacznie wolniejsi od swoich ofiar - mogli gonić je uporczywie przez bardzo długi czas, nie pozwalając zwierzęciu odpocząć. W końcu padało z przegrania i wycieńczenia.

Dr Dan Liebierman, biolog z Harvardu, zajmujący się ewolucją człowieka, twierdzi, że stan euforii biegacza mógł czynić dawnych łowców bardziej czujnymi. - Gdy doświadczasz tego stanu, wszystkie doznania stają się bardziej intensywne. Niebieski staje się jeszcze bardziej niebieski i masz większy stopień świadomości - mówi.

Człowiek wyewoluował na biegacza

W 2004 roku Liebierman i Dennis Bramble opublikowali pracę o ewolucji człowieka, jako biegacza długodystansowego. Wypunktowali kilka naszych cech, a raczej przystosowań, które potwierdzają tę teorię. Obecność ścięgna Achillesa, niezależny od ruchu układ oddychania, naga skóra i pocenie się całą jej powierzchnią, ułatwiające termoregulację. Teraz, do tego zestawu dochodzi jeszcze aspekt psychologiczny. Jeśli bieganie było tak istotną umiejętnością dla naszych przodków, powinno istnieć coś, co by ich do tego zachęcało - a euforyczny stan, który wyzwala ta aktywność - jest idealnym sposobem na zachętę.

Bieganie nadal może przynosić nam mnóstwo korzyści, chociaż już nie takich, które da się wrzucić do garnka. Owszem - bieganie jest męczące, wymaga motywacji, ale - skoro wyewoluowaliśmy by być aktywnymi stworzeniami, nasze ciało i psychika potrzebują ruchu by funkcjonować prawidłowo. Jedyna nadzieja w tym, że obietnica stanu euforii będzie na tyle kusząca, że postanowimy przypomnieć sobie o co w całym tym bieganiu chodzi.

art. pochodzi z serwisu: http://fitness.sport.pl