McDonald’s i KFC będą musiały informować o kaloryczności  dań!

Kilka dni temu wyrok Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych Ameryki utrzymał w mocy treść zapisu rozporządzenia, zgodnie z którym wszystkie sieciowe restauracje i bary szybkiej obsługi posiadające więcej niż 20 obiektów będą musiały informować swoich klientów o wartości energetycznej serwowanych posiłków. Co więcej, dane te będą umieszczone zaraz obok poszczególnych pozycji menu, co oznacza, że w placówkach McDonald’s, KFC czy Burger King astronomiczne niekiedy wartości liczbowe razić będą w oczy klientów na wielkich tablicach umiejscowionych nad kasami.

Przeczytaj koniecznie:

Co jeść w barze szybkiej obsługi?

Zmiany powoli zaczyna wprowadzać McDonald’s, który już wcześniej deklarował wartość odżywczą serwowanych posiłków z oferty standardowej na odwrocie papierowych podkładek pojawiających się na tacach. W praktyce jednak niewiele osób na zamieszczone tabele zerkało, a zapewne jeszcze mniej było w stanie je odczytać, mały druk bowiem i kilkanaście sąsiadujących ze sobą rubryk utrudniał to zadanie. Teraz sytuacja będzie wyglądać inaczej, w zasadzie każdy klient będzie chcąc nie chcąc widzieć, ile zamawiane przez niego frytki, napój i hamburger dostarczają energii.

Podobne informacje pojawią się również w obiektach należących do sieci KFC, Burger King czy Subway, które do tej pory raczej w ogóle nie starały się informować swoich klientów na temat tego jak bardzo kaloryczne są serwowane dania. Niebawem niektórym klientom zapewne miny zrzedną, bowiem wiele osób tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego, ile kalorii pochłaniają w barach szybkiej obsługi przy okazji „niewinnych przekąsek”. Czy jednak sprawi to, że ruch w takich miejscach się zmniejszy?

McDonald’s już zapowiedział wprowadzenie mniej kalorycznych kanapek, zapewne inne sieci pójdą za ciosem i pojawią się pozycje typu „light” bądź „fit”, charakteryzujące się niższą wartością energetyczną. Możliwe też, że do oferty wejdą kanapki z udziałem pieczywa z mąki z pełnego przemiału, co zwiększyłoby udział błonnika w serwowanych daniach oraz zawartość niektórych witamin i składników mineralnych.

Warto przypomnieć, że aktualnie posiłek składający się z małego hamburgera, małych frytek i małej coli to zależnie od placówki około 650 – 750kcal, zestaw z dużą kanapką i średnimi porcjami frytek i napojów przekracza 1000kcal, jak dodamy do tego jeszcze deser w postaci ciastka czy lodów dochodzimy do naprawdę wysokich pułapów kalorycznych. Warto podkreślić że w daniach tego typu zawartość składników odżywczych o charakterze nieenergetycznym jest skrajnie niska.

Wprowadzone zmiany w przepisach prawnych obowiązujących na terenie USA są z pewnością optymistyczne i być może w dłuższej perspektywie przyczynią się w pewnym stopniu do zmniejszenia epidemii nadwagi i otyłości, która dotyka ten kraj. Pozostaje tylko mieć nadzieję, ze podobne zapisy prawne pojawią się również w państwach europejskich.

Źródła: todayhealth.today.com