Jak robić zakupy w supermarkecie?

Wybierasz się na zakupy do supermarketu? Wiedz, że Twoja wyprawa została już wcześniej starannie zaplanowana, niestety – niezależnie od Twojej woli. Specjaliści od marketingu zadbali o to, byś kupił więcej niż potrzebujesz i zapłacił więcej niż planowałeś. Jesteś ofiarą sprytnie obmyślonej strategowi ukierunkowanej na to, by po prostu suto na Tobie zarobić. Przeraża Cię wizja sterowanych zakupów? Musisz podjąć odpowiednie kroki.

 

Po pierwsze: uważaj na promocyjne gazetki.

Zaglądając do skrzynki na listy łatwo się przekonać, że w dzisiejszych czasach większość korespondencji to po prostu reklamy, a głównie kolorowe gazetki reklamowe z supermarketów, które kuszą rozmaitymi, często wręcz wyjątkowo atrakcyjnymi promocjami. W praktyce niestety nierzadko jest tak, że gdy już po pracy trafisz do marketu skuszony okazyjną ceną łososia czy ulubionej wędliny, to okazuje się, że promocyjny towar został dawno wykupiony. I co w takiej sytuacji robisz? Przecież nie wyjdziesz z pustymi rękami… Kupujesz więc „na pocieszenie” podobny produkt, często w o wiele wyższej cenie.

Po drugie: nie wychodź z domu głodny.

Badania w tej kwestii są jednoznaczne: osoby, które wchodzą do marketu z pustym żołądkiem – wychodzą z pełnym koszykiem. Przechadzając się sklepowymi alejkami permanentnie wystawiani jesteśmy na rozmaite pokusy, którym tym łatwiej ulegamy, im większy głód nam doskwiera (ciekawostka: to właśnie dlatego wszelkie punkty gastronomiczne oferujące dania gotowe zazwyczaj zlokalizowane są nie od strony wejścia, a od strony wyjścia z supermarketu, za kasami). W praktyce na zakupy warto wybierać się po sytym posiłku.

Po trzecie: zrób listę zakupów.

Zakupy w supermarkecie warto poprzedzić krótką refleksją dotyczącą celu tej wizyty. Najlepiej jest spisać na kartce listę wszystkich potrzebnych produktów, z zastrzeżeniem, że dla niczego więcej w koszyku miejsce się nie znajdzie. W praktyce można zauważyć, że trudno jest oprzeć się niektórym pokusom w postaci promocji typu „1 + 1 gratis” i innym okazjom pojawiającym się znienacka. Lista zakupów dyscyplinuje i sprawia, że odzyskujemy kontrolę nad tym, czym zapełni się nasza lodówka.

Po czwarte: weź mały koszyk.

Zdaniem niektórych specjalistów idąc na zakupy mamy podświadomą potrzebę całkowitego zapełniania koszyka. Tak więc im większy koszyk zabierzemy, tym najprawdopodobniej większe zakupy zrobimy. Warto wziąć tę zależność pod uwagę i zrezygnować z wózka na korzyść mniejszego odpowiednika „na ramię” czy też „w rękę”. Całkiem możliwe, że dzięki temu uda się zrezygnować choć z kilku niepotrzebnych artykułów.

Po piąte: zerkaj na dolne i górne półki.

Zazwyczaj reklamowane w TV i zarazem najdroższe artykuły są ułożone w taki sposób, by były na wysokości wzroku, czy też jak kto woli – na wyciągnięcie ręki. Tymczasem na najniższych i najwyższych półkach często kryją się tańsze odpowiedniki markowych produktów, niekoniecznie ustępujące im jakością. Są tańsze – bo producenci nie muszą kompensować sobie na Tobie kosztów reklamy. Niestety klienci, którym nie chce się stanąć na palcach lub schylić, nie dostrzegają raczej ich obecności i… przepłacają.

Po szóste: mierz czas.

Warto zastanowić się jaką ilość czasu chcemy „zmarnować” w supermarkecie. Wiem, że wiele osób traktuje „shopping” jako sposób spędzania wolnego czasu, ale wbrew pozorom taka rozrywka wcale do tanich nie należy. Im dłużej bowiem jesteśmy w sklepie – tym więcej kupujemy (również ten fakt został potwierdzony w rozmaitych eksperymentach). Optymalnym byłby poświęcanie na zakupy tylko tyle czasu ile potrzeba na zrobienie zaplanowanych zakupów i ani minuty więcej. W marketach raczej nie znajdziemy zegara, więc warto zabrać własny.

Po siódme: lustruj towary, które wykładasz na taśmę.

Stojąc w kolejce do kasy masz jeszcze szansę dokonać ostatniej selekcji i usunąć z koszyka niepotrzebne artykuły. Zastanów się czy wszystko co zamierzasz kupić faktycznie jest Ci potrzebne, czy też po prostu wziąłeś coś – bo było w promocji. Pomyśl czy przypadkiem nie marnujesz regularnie jedzenia i nie wyrzucasz nieotwartych nieraz paczek z wędlinami, serami czy okazyjnie kupionymi owocami morza.

Po ósme: uważnie przejrzyj paragon.

Nieraz zdarzyć się może tak, że gdy przyjdzie do płacenia rachunku, kwota końcowa przewyższa Twoje szacunki. W takim wypadku warto na spokojnie (nie odchodząc od kasy) przeanalizować wszystkie pozycje na paragonie albo poprosić o to sprzedawcę jeszcze przed uiszczeniem należności. Być może dziwnym trafem jakiś produkt kosztuje w rzeczywistości więcej niż Ci się wydawało, kiedy zerkałeś na półkę, a spowodowane jest to tym, że „ktoś go przypadkowo przełożył”, lub „zamienił ceny”. Takie zbiegi okoliczności zdarzają się dość często.

Podsumowanie

Zapewne  niektórym osobom pomysł, by czynić jakieś przygotowania z okazji wypadu do supermarketu wyda się przesadzony. W końcu chodzi o zrobienie zakupów, a nie wyprawę na wojnę, w rzeczywistości jednak nieprzemyślane wizyty w sklepach kończą się tym, że kupujemy więcej i częściej sięgamy po niepotrzebne nam artykuły bądź też przepłacamy, zamiast wybierać tańsze odpowiedniki. Opracowanie dobrej strategii pozwala oszczędzić czas i pieniądze.