Dlaczego dieta „jedz mniej” tak często nie przynosi efektów?

Po co te wszystkie wymyślne diety, liczenie kalorii, gotowanie na prze, skoro żeby schudnąć wystarczy po prostu mniej jeść..? Wpisy podobne do przytoczonej tutaj wypowiedzi pojawiają się niekiedy w komentarzach pod artykułami traktującymi o problematyce walki z nadmiarem tkanki tłuszczowej. Przekonanie, zgodnie z którym uniwersalną metodą pozwalającą pozbyć się nadwagi jest ograniczenie ilości spożywanego pokarmu jest powszechne, ale niestety – niewłaściwe. Praktyczne emanacje diet typu „jedz połowę” są albo nieskuteczne, albo też przypominają przysłowiowe wylewanie dziecka z kąpielą, bo oprócz tłuszczu tracimy niekiedy także tkankę mięśniową i zdrowie…

Przeczytaj koniecznie:

Dlaczego nie mogę utrzymać założeń diety?

Niedożywienie w nadwadze i otyłości

Zazwyczaj osoby mające problem z nadmiarem tkanki tłuszczowej nie tylko jedzą zbyt dużo, co niewłaściwie dobierają pokarmy. Dania typu fast food, słodycze, białe pieczywo, słodzone napoje, margaryny twarde, owocowe jogurty, solone orzeszki, dania instant  - to zazwyczaj stałe pozycje w menu osób borykających się z nadwagą lub po prostu otyłych. Pokarmy tego typu charakteryzuje niska gęstość odżywcza, czyli innymi słowy stosunek energii do składników nieenergetycznych jest w nich dalece nieprawidłowy. Osoby opierające swoje menu na wysoko przetworzonej żywności są zazwyczaj przekarmione energetycznie i zarazem mają objawy niedożywienia wynikającego z niedostatecznej podaży witamin, składników mineralnych, niezbędnych kwasów tłuszczowych, białka, etc.

„Jedz mniej” nie wystarczy…

Abstrakcyjnie ujęte zmniejszenie wielkości porcji spożywanych pokarmów nie jest więc rozwiązaniem problemu. Owszem, próbując ograniczyć ilość spożywanego pokarmu teoretycznie można schudnąć, ale przy okazji pogłębi się jeszcze istniejące już niedobory. Co więcej wypaczone przez złe nawyki żywieniowe mechanizmy kontrolujące łaknienie, prawdopodobnie nie pozwolą na to, by ilość pożywienia z dnia na dzień po prostu zmniejszyć. Wszelkie próby wprowadzenia ilościowych ograniczeń skończą się prędzej czy później napadem wilczego głodu i tym samym zmagania z dietą „jedz mniej” skończą się porażką. Można oczywiście tworzyć rozbudowane wywody na temat słabej woli, niedostatecznej motywacji, skłonności do ulegania własnym słabościom, ale takie bicie piany niczego nie zmieni, a co najwyżej wpędzić może w kompleksy. Na szczęście są skuteczne sposoby pozwalające wspomniane tutaj ograniczenia przełamać.

Kluczem jest jakość

Pierwszą rzeczą na jakiej należy się skoncentrować, jest poprawia jakości spożywanych pokarmów. Zamiast wysoko przetworzonej żywności sięgać należy po pokarmy nie poddane uprzednio zaawansowanej obróbce technologicznej. Świeże mięso, ryby, świeże owoce i warzywa, nierafinowane tłuszcze roślinne, orzechy, nasiona, produkty pełnoziarniste, jaja,  nabiał bez dodatku cukru, to wszystko powinno stanowić podstawę diety. Pokarmy te charakteryzują się wysoką gęstością odżywczą, co oznacza, że na każdą zawartą w nich kalorię przypada duży udział składników o charakterze nieenergetycznym, co pozwoli dożywić organizm usprawniając działanie wielu układów i narządów, regulując metabolizm i łaknienie. Spożywanie nisko przetworzonej żywności związane jest z jednej strony z wyższym wydatkiem energetycznym, a z drugiej z mniejszym łaknieniem. Innymi słowy, zwracając uwagę na to co znajduje się na naszym talerzu możemy spalać więcej i jeść mniej, nie doświadczając uczucia głodu ani spadku poziomu energii. Wszelkie wprowadzane w takim wypadku restrykcje energetyczne przychodzą zdecydowanie łatwiej i są skuteczniejsze.

Podsumowanie

Postrzeganie odchudzania jedynie przez pryzmat konieczności zmniejszenia spożycia pokarmu, jest niesłuszne i nieskuteczne. Kwestia ta powinna być zawsze rozpatrywana w odniesieniu do jakości spożywanej żywności, a dieta redukcyjna zakładające restrykcje energetyczne musi być zbilansowana w taki sposób by nie wywoływała ani nie pogłębiała niedoborów pokarmowych.