Kostki rosołowe - smaczne i tanie, ale czy zdrowe?

Wydawać by się mogło, że tak skromny dodatek do posiłku jak kostka rosołowa, (która dziś stanowi wręcz nieodłączny składnik wszystkich zup), nie ma większego wpływu ani na nasze zdrowie ani na masę i skład ciała. W praktyce jest jednak inaczej. Kostka rosołowa to skoncentrowana mieszanina składników w formie instant, która jest w stanie zamieniać nawet najzdrowsze danie w potrawę zbliżoną właściwościami do dań serwowanych w barach szybkiej obsługi. Co takiego zawiera, dlaczego szkodzi i czym ją zastąpić?

Przeczytaj koniecznie:

Dodatki „E” rujnują nasze zdrowie?

Chemia w kostce

Kiedy uważnie zlustrujemy skład kostki rosołowej, szybko zrozumiemy, że nie chodzi tutaj tylko o „zasadę”, ani o abstrakcyjnie pojęte „czepialstwo”. Kostka rosołowa jest mieszaniną podejrzanych związków, z których niektóre w sposób ewidentny niekorzystnie wpływać mogą na funkcjonowanie ludzkiego organizmu. Co takiego wchodzi w skład tego typu produktów? Najczęściej są to: sól, tłuszcz roślinny utwardzony, glutaminian monosodowy, inozynian disodowy, guanylan disodowy, skrobia modyfikowana, aromaty, cukier (a jakże), ekstrakt drożdżowy, barwnik: karmel amoniakalny, a także dodatki takie jak pietruszka czy seler oraz tłuszcz drobiowy. Dzięki kostce rosołowej domowa zupa pomidorowa czy też niedzielny rosół również stanowić będzie roztwór wspomnianych powyżej składników. Brzmi apetycznie? Chyba nie…

Czy kostki rosołowe szkodzą?

Nie ma ewidentnych dowodów na to, że używanie kostek rosołowych przyczynia się do rozwoju jakiś poważnych chorób czy też – że sprzyja przyrostowi niechcianej masy ciała. Biorąc pod uwagę, że znaczna część rynkowych produktów tego typu składa się w dużej mierze z utwardzonych tłuszczów roślinnych zasobnych w izomery trans, to zakładać należy, że ich używanie może nie sprzyjać naszemu zdrowiu. Izomery trans negatywnie wpływają na gospodarkę lipidową, zwiększają ryzyko rozwoju chorób układu krążenia, cukrzycy, otyłości, chorób neurodegeneracyjnych, a nawet – depresji! Szkodzą w szczególności kobietom w ciąży i małym dzieciom. Należy bezwzględnie ograniczać ich spożycie do bezwzględnego minimum, a najlepiej zupełnie wykluczyć z diety! Ich źródłem są nie tylko słodycze i margaryny twarde ale również – kostki rosołowe.

Czy istnieje alternatywa?

Osobom przyzwyczajonym do smaku dań przygotowywanych z zastosowaniem kostek rosołowych może być początkowo trudno przyzwyczaić się do braku tego dodatku. Warto więc pamiętać, że nie wszystkie kostki rosołowe są tak samo złe. W ramach lepszej alternatywy można wybierać produkty pozbawione tłuszczów utwardzonych, najlepiej te z dopiskiem „BIO”. Kostki można także zastąpić warzywami i naturalnymi przyprawami lub przygotować samemu. Należy w tym celu ugotować rosół, ale użyć należy 3 – 4 x większej koncentracji wszystkich składników na taką samą ilość wody, a po ostygnięciu – wystarczy go zamrozić i używać jako dodatku zależnie od potrzeb. Jest to wbrew pozorom rozwiązanie proste i niezbyt czasochłonne, a przy tym – o wiele zdrowsze. Domowe kostki rosołowe można przechowywać w zamrażalniku nawet kilka miesięcy.