Co jeść w barze szybkiej obsługi?

Nawet jeśli bardzo się starasz, żeby to co jesz było zdrowe i wartościowe - gotujesz na parze, używasz „organicznych” przypraw, czytasz etykiety i liczysz nie tylko kalorie, ale i białko, i tłuszcz, to nieraz zdarza się tak, że chcąc nie chcąc trafiasz do tzw. „bistro” i zamawiasz kebab lub hamburgera. Z pewnością dania serwowane w barach szybkiej obsługi nie stanowią wartościowej opcji na obiad czy kolację, ale jeśli stołujesz się tam sporadycznie to ani Twoje zdrowie ani Twoja sylwetka na tym wcale ucierpieć nie muszą. Ważne jest jednak, aby trzymać się pewnych zasad.

Po pierwsze staraj się omijać „niepewne punkty” gastronomiczne. Bezpieczniej jest wybierać tzw. „sieciówki” czy lokale z ugruntowaną renomą, choć nie jest powiedziane, iż w „budce na rogu” nie kupimy czegoś wartościowego. Jeśli natomiast jesteś w nowym miejscu zerknij w talerze klientów i zobacz jak wygląda jedzenie, które spożywają. Jak odpychająco – zrezygnuj.

Po drugie zajrzyj do menu i poszukaj grillowanego lub pieczonego mięsa bądź też ryby. Unikaj dań smażonych - często bowiem biopaliwo, na którym są przygotowywane, po długotrwałym podgrzewaniu przypomina raczej olej do transformatorów niż klasyczną fryturę. Najlepiej by zamawiane mięso było w jednym kawałku, bo opcje „mielone”, często bywają wzbogacane o dodatki powiększające ich kaloryczność i objętość.

Unikaj frytek i zasmażanych ziemniaków. Gotowane ziemniaki, ryż, makaron czy ewentualnie pieczywo – to opcje lepsze, choć z pewnością nie idealne. Staraj się też wystrzegać rozmaitych sosów przygotowywanych na bazie majonezu czy innych olejów spożywczych niewiadomego pochodzenia. Lekki sos jogurtowy, a najlepiej musztarda i ketchup – to wszystko po co warto sięgać.

Jeśli zamawiasz warzywa, to zastanów się dwa razy - nieraz zdarza się, że „zielenina” traktowana jest jedynie jako dekoracja i ulega tzw. „zmartwychwstaniu”. Nietknięta lub lekko nadwątlona przez jednego konsumenta porcja warzyw jest reanimowana i pojawia się na talerzu kolejnego klienta. Jeśli jest możliwość zamówienia zamkniętej przez producenta sałatki / surówki – wybierz taką opcję. Również jednak uważaj na rozmaite sosy.

Nie przejadaj się. Spożyj tyle, żeby zaspokoić głód, ale nie jedz na zapas, bo Twój organizm potraktuje to dosłownie, a pamiętaj, że magazyn masz na brzuchu. Fast-food’y ze względu na odpowiedni sposób przyprawiania to pokarmy, których można wrzucić w siebie zaskakująco dużo. Są dodatkowo wysokokaloryczne i ubogie w składniki odżywcze pełniące funkcje inne niż energetyczne.

Uważne lustrowanie jadłospisu w barach szybkiej obsługi może pomóc tak zbilansować posiłek, aby stanowił on tzw. „mniejsze zło”. Przypominam o tym nie po to, by wzbudzać poczucie winy wynikające ze złamania rygoru diety, a jedynie po to żeby pamiętać, iż tego typu posiłki nigdy nie powinny stanowić integralnego elementu diety, a jedynie od niej odskocznię.