Samotni mężczyźni mają wyższy poziom testosteronu

Samotność ma też swoje plusy, przynajmniej w przypadku mężczyzn. Nawet nie chodzi tutaj o całkowite wyalienowanie rozumiane jako wykluczenie ze społeczności i życie w małej pustelni, a raczej o brak stałej partnerki, co sprzyja nasilonej produkcji testosteronu. Testosteron tymczasem – jak wiadomo – pomaga budować estetyczną sylwetkę, wspierając rozwój masy mięśniowej i przyspieszając spalanie tłuszczu.

Przeczytaj koniecznie:

"Sztuczny" testosteron a SEX

Naturalne „boostery” testosteronu

Przyjęło się uważać, iż jeśli chodzi o produkcję hormonów płciowych, to nasz organizm ma w tej sferze pełną autonomię. Innymi słowy, choćbyśmy chcieli – to nie jesteśmy w stanie zmienić naszego profilu hormonalnego tak, by doprowadzić np. do wzrostu poziomu anabolicznego testosteronu i obniżenia jego konwersji do estrogenu, którego nadmierna produkcja mocno komplikuje  życie, w tym również pracę nad sylwetką. Tymczasem badania naukowe wskazują, że na syntezę i aktywność hormonów płciowych wpływa wiele rozmaitych czynników środowiskowych i nie mam tutaj bynajmniej na myśli suplementacji rozmaitymi ziółkami, reklamowanymi jako „wzmacniacze testosteronu”.

Okazuje się, że znaczenie kluczowe mogą mieć raczej okoliczności życiowe, bądź to doraźne, bądź też – mające charakter ciągły.  Przykładem bodźca nasilającego produkcję androgenów może być sukces odniesiony czy to na płaszczyźnie zawodowej, czy sportowej (wygrana w zawodach), czy też towarzyskiej (udany podryw zakończony upragnionym finałem). Podobnie też istnieją przesłanki ku temu by uważać, że naturalnym „boosterem” testosteronu jest… życie w samotności!

Single na dopingu

Dość ciekawych wniosków dostarczają wyniki badań przeprowadzone na zwierzętach, a dokładnie – myszach. W jednym z takich eksperymentów, grupa włoskich naukowców postanowiła zmierzyć poziom testosteronu u dwóch grup gryzoni. Pierwsza grupa mieszkała od narodzin w klatce z pięcioma innymi myszami (różnej płci), grupa druga żyła w samotności  (każde zwierze w osobnej klatce). Gdy po dwóch i następnie po sześciu miesiącach badacze oznaczyli ilość testosteronu u samców myszy okazało się, że osobniki żyjące w izolacji produkowały aż – uwaga - trzy razy więcej tego hormonu. Stężenie DHEA było również wyższe u zwierząt trzymanych w odosobnieniu. Autorzy badania stwierdzili, iż testosteron nie jest jedynie hormonem "zwycięzców", ale również hormonem samotników.

Do podobnych wniosków prowadzą badania przeprowadzone z udziałem ludzi. Przykładowo obserwacje poczynione przez amerykańskich naukowców na zamieszkujących północną Kenię mężczyzn ludu Ariaal, wykazały, że czynnikiem istotnie obniżającym poziom testosteronu jest… małżeństwo! Oznaczenie poziomu testosteronu dokonano aż u 205 mężczyzn. Badani mieli od 20 do 39 lat. Co ciekawe najniższy poziomem najważniejszego męskiego hormonu  zanotowano u panów żyjących w  związkach poligamicznych!

Wnioski

Testosteron okazuje się być nie tylko hormonem zwycięzców, ale także – „samotników”. Tak przynajmniej wskazują badania. Czy niesie to dla nas jakieś wnioski praktyczne? Cóż nie chciałbym by lektura niniejszego artykułu posłużyła zagorzałym fanom siłowni jako punkt spustowy do wniesienia spraw rozwodowych…. Przedstawione tutaj dane należy raczej potraktować jako rodzaj ciekawostki tłumaczącej dlaczego w dawnych czasach, zanim do sportu wdarł się hormonalny doping, w okresie przedstartowym zalecano zawodnikom okresową izolację zarówno od rodziny i bliskich, jak i niekiedy od społeczeństwa. Jeśli taka praktyka faktycznie się sprawdzała, to być może wiązało się to ze zwiększoną produkcją testosteronu.