Najbardziej przereklamowane suplementy „na masę”

Dla osób święcie wierzących w magiczną moc suplementów i odżywek „na masę” to będzie przykra wiadomość. Niestety - zdecydowana większość tego typu środków nie działa tak jak byśmy tego chcieli, a nierzadko ich stosowanie nie przynosi w ogóle żadnych namacalnych efektów. Nie oznacza to oczywiście, że suplementacja sama w sobie jest bez sensu, a jedynie, że spośród niezliczonej ilości rozmaitych preparatów jedynie niewielka część naprawdę jest warta uwagi. Nimi jednak zajmiemy się innym razem, a w niniejszym poradniku skoncentrujemy się na środkach, których w okresie budowania masy zdecydowanie kupować nie warto.

Przeczytaj koniecznie:

Jak dawkować odżywkę węglowodanową typu „gainer”

Glutamina

Glutaminę nazwał ktoś kiedyś „królową wszystkich aminokwasów” ze względu na jej antykataboliczne i pro-anaboliczne właściwości. Dziś wiemy, ze koronacja byłą farsą, a substancja ta nie ma prawa rościć sobie żadnego prawa do tronu. Pomimo wielu prób nie udało się wykazać, iż stosowanie glutaminy przez osoby aktywne fizycznie niesie namacalne korzyści w odniesieniu do masy i składu ciała. Mało tego – nie udało się nawet potwierdzić, że substancja ta posiada jakieś szczególne właściwości antykataboliczne. W badaniu, w którym po zastosowaniu glutaminy u sportowców zbadano poziom 3-metylohistydyny w moczu, będącej markerem katabolizmu mięśniowego, nie zauważono pozytywnego efektu suplementacji, pomimo iż dobowa dawka tego aminokwasu wynosiła 0,9g na kg beztłuszczowej masy ciała, czyli o wiele więcej niż sugeruje dawkowanie zamieszczone na etykietach! Zdecydowanie nie ma co liczyć, że przyjmowanie glutaminy przyspieszy budowę masy mięśniowej.

HMB

HMB miało podobno nie tylko budować mięśnie, ale także spalać tłuszcz, zmniejszać zapotrzebowanie na białko i sprzyjać poprawie wyników siłowych.  Badania naukowe nie potwierdzają jednak tych rewelacji.  Owszem, w kilku eksperymentach zaobserwowano, iż związek ten przyjmowany przez osoby poddane wysiłkowi fizycznemu wykazuje pewne właściwości antykataboliczne, ale podejrzane trochę jest to, że  pozytywnych walorów HMB udało się póki co dowieść jedynie właścicielowi patentu, dr  Stevenowi Nissenowi… W przypadku gdy ocenę skutków suplementacji przeprowadzał niezależny zespól ekspercki wyniki badań bywały mniej optymistyczne, zwłaszcza gdy dotyczyły wytrenowanych zawodników… Czy więc jest sens stosowania HMB podczas budowy masy mięśniowej? Cóż, potrzeba naprawdę wiele optymizmu, żeby nie powiedzieć – naiwności, by uznać ten pomysł za dobry.

„Aminokwasy proste”

„Aminokwasami prostymi” nazywa się obiegowo preparaty zawierające pakiet wszystkich aminokwasów zarówno tych egzogennych jak i endogennych.  Produkty te otrzymywane są w procesie hydrolizy, czyli przemysłowego, wstępnego rozkładu kompletnych białek. Zazwyczaj zaleca się o osobom chcącym zwiększać masę mięśniową jako prosty i wygodny sposób na dostarczenie porcji „cegiełek” budujących mięśnie, np. przed i po treningu, po przebudzeniu, przed snem, a także między posiłkami. Główny problem z tymi środkami polega na tym, że wbrew powszechnym przekonaniom nie składają się one z wolnych form aminokwasów! Są to białka kompletne, proces hydrolizy, któremu są poddawane, nie doprowadza do rozbicia łańcuchów peptydowych na cząstki elementarne, a jedynie do pewnego (często wybiórczego i nieznacznego) skrócenia ich łańcuchów. Są to więc nie tyle preparaty aminokwasowe, co odżywki białkowe w tabletkach. Przyjmowane w dawkach zalecanych, czyli często po 3 – 5g na porcję, nie niosą większego wkładu w dzienne spożycie protein, nie wpływają więc istotnie na bilans azotowy ani na syntezę białek mięśniowych. Przyjmowane w dawkach większych mogą stanowić uzupełnienie diety w białko, ale rozwiązanie to staje się daleko nieopłacalne, odżywki białkowe w proszku wypadają bowiem kilkukrotnie taniej.

Tribulus terrestris

„Zafunduj sobie naturalny cykl na testosteronie bez skutków ubocznych” – tymi słowami producenci suplementów diety zachęcali do zakupu preparatów zawierających ekstrakty z buzdyganka ziemnego zwanego tribulusem (z łac. Tribulus terrestris). Aktualnie slogany reklamowe są mniej agresywne, ale nadal kryją w sobie silną sugestie, jakoby przyjmowanie porcji ziółek mogło podnieść poziom testosteronu w sposób „naturalny i bezpieczny” do pułapu umożliwiającego przyspieszenie budowy masy mięśniowej. Problem polega na tym, że póki co nie udało się udowodnić, że stosowanie ekstraktów z buzdyganka ziemnego przyczynia się do wzrostu produkcji testosteronu w organizmie, ani też nie udało się udowodnić, że suplementacja w jakikolwiek sposób sprzyja optymalizacji procesów regeneracyjnych, wspomagając budowę muskulatury. Tak więc kto wierzy w to, że Tribulus terrestris pomoże mu zbudować duże mięśnie – ten niestety się po prostu zawiedzie. Nagrodą pocieszenia może być natomiast większe libido.

Podsumowanie

Oprócz wymienionych w niniejszym artykule jest także wiele innych środków rekomendowanych osobom chcącym zbudować masę, a w istocie rzeczy nie wykazujących pożądanego działania. Wymienić tutaj można chociażby rozmaite wyciągi ziołowe standaryzowane na zawartość saponin steroidowych, „insulinomimetyki” typu tauryna czy „anaboliczne węglowodany” typu dekstroza, a także „stymulatory hormonu wzrostu”…  Czy więc istnieją środki, które w sposób ewidentny wspomagać mogą rozwój muskulatury? Oczywiście istnieją. Kwestia ich doboru to materiał na osobny artykuł.