Masło orzechowe?

Od jakiegoś czasu można zauważyć pewną modę na używanie masła z orzeszków ziemnych jako źródła tłuszczu w zdrowej, sportowej diecie. Powszechnie uważa się bowiem, że „niezdrowe” tłuszcze zwierzęce należy zastępować „zdrowymi” tłuszczami pochodzenia roślinnego, przy czym popularne margaryny zdążyły doczekać się złej sławy przez zawartość tłuszczy trans, co więc zostaje? Oleje o konsystencji ciekłej i masło orzechowe o konsystencji stałej, w sam raz nadające się do smarowania pieczywa, omletów czy jako dodatek do odzywki białkowej.

Czy jednak przekonanie o zdrowotności tego produktu żywnościowego jest faktycznie słuszne?

Warto zastanowić się najpierw nad tym, czym tak naprawdę są orzeszki ziemne i co cennego zawierają. Otóż na przekór swojej nazwie orzeszki ziemne to rodzaj fasoli (należą do rodziny motylkowatych –Leguminosae). Są one źródłem pewnych ilości białka o niskiej wartości biologicznej i węglowodanów -  przy czym sporą ich część stanowi błonnik.  Przede wszystkim jednak orzeszki ziemne są źródłem tłuszczu. W odróżnieniu od migdałów czy nerkowców orzechy arachidowe zawierają zdecydowanie więcej niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych z rodziny omega 6. Na uwagę zasługuje także zawartość koenzymu Q10 oraz rezweratrolu – silnych przeciwutleniaczy. Orzeszki ziemne wydają się być zatem kalorycznym, ale cennym uzupełnieniem diety.

Niestety zdrowotny potencjał masła z orzeszków ziemnych ma pewne ograniczenia. Przede wszystkim zdać sobie należy sprawę, że zdecydowana większość dostępnych produktów tego typu powstaje z orzechów poddanych prażeniu. Tymczasem podgrzewanie wielonienasyconych kwasów tłuszczowych doprowadza do zamian degeneracyjnych w ich strukturze i w efekcie mogą się stać dla nas toksyczne. Kwasy tłuszczowe z rodziny omega 6, nawet niepoddane obróbce termicznej powinny być spożywane z umiarem. Niestety, moda na „tłuszcze roślinne” sprawiła, że zdecydowana większość społeczeństwa spożywa tych kwasów za dużo, co prowadzi do niekorzystnych zdrowotnych konsekwencji (pisałem na ten temat w artykule pt. Zdrowe tłuszcze przyczyną chorób i przedwczesnej śmierci - „izraelski paradoks”). Używanie masła z orzeszków ziemnych pogłębiać może ten problem.

Co jeszcze istotne, orzeszki ziemne są często zanieczyszczone mikotoksynami, głównie aflatoksyną produkowaną przez pleśnie. Mikotoksyny sa to związki toksyczne o potencjale rakotwórczym, zaburzające funkcjonowanie naturalnych mechanizmów obronnych ustroju. Regularne spożywanie orzeszków ziemnych czy ich przetworów zwiększa ryzyko ekspozycji organizmu na działanie mikotoksyn. Potencjalnie istotnym może okazać się także fakt, że orzeszki ziemne są źródłem substancji zaliczanej do lektyn, zwanej „PNA” (peanut aglutynin). Lektyny mogą zaburzać funkcjonowanie układu immunologicznego i hormonalnego.

Jak więc widać masło z orzeszków ziemnych wcale nie jest takie zdrowe jak można byłoby sądzić. Zwłaszcza odmiany wyprodukowane z prażonych, solonych orzechów nie powinny mieć miejsca w zdrowej diecie. Lepiej masło orzechowe zrobić samemu, używając orzechów włoskich lub migdałów, które są zdecydowanie bardziej pożądanym i wartościowym składnikiem sportowej diety.