Czy „cięcie węgli” jest konieczne w okresie redukcji tkanki tłuszczowej? Cz. I

Tak jak jeszcze dwie dekady temu niemal wszyscy sądzili, że „tyje się od spożycia tłuszczu”, dziś coraz bardziej popularny staje się pogląd, który mówi, iż to węglowodany są winne problemowi nadwagi i otyłości. Stąd też zmniejszanie ich spożycia kojarzone jest jako niezbędny element pracy nad sylwetką w okresie ukierunkowanym na redukcję zapasów tłuszczowych. Czy jednak pogląd ten jest słuszny? W świetle dostępnej literatury można mieć co do tego spore wątpliwości.

Przeczytaj koniecznie:

Co jeść przed snem, białko czy węglowodany?

Odchudzanie na diecie niskowęglowodanowej

Nie ulega żadnej wątpliwości, że wprowadzenie restrykcji węglowodanowych może być skutecznym sposobem na to by w sposób efektywny pozbyć się nadmiaru zgromadzonych w ustroju zapasów tłuszczowych. Pewne kontrowersje dotyczą jedynie bezpieczeństwa stosowania diet typu „low-carb”, niemniej pojawia się coraz więcej badań wskazujących, iż rozwiązania tego typu są w pełni bezpieczne dla zdrowia – o ile oczywiście są odpowiednio zaplanowane. Tak więc, wbrew obawom co poniektórych ani zmniejszenie spożycia węglowodanów, ani też idące z nim w parze zwiększenie podaży tłuszczu nie musi być zagrożeniem dla zdrowia, a wręcz istnieją dowody na to, że u osób otyłych dieta niskowęglowodanowa może prowadzić do poprawy niektórych parametrów zdrowotnych (notowano m.in. korzystne zmiany w lipidogramie, poziomie insuliny i glukozy na czczo, poziomie wskaźników nasilenia procesów zapalnych takich jak wybrane interleukiny czy TNF-alfa).

Za daleko idące wnioski

Dość wysoka skuteczność diet niskowęglowodanowych w redukowaniu tkanki tłuszczowej rejestrowana w badaniach skłoniła niektóre osoby do wyciągnięcia wniosku, który mówi, iż obniżenie podaży węglowodanów jest konieczne by wywołać redukcję nadmiernej masy ciała. Co ciekawe, autorzy badań, w których diety typu low-carb wypadały szczególnie korzystnie pod przekonaniem tym raczej nie się podpisują, robią to natomiast często rozmaici blogerzy, autorzy książek i artykułów traktujących o żywieniu i problematyce nadwagi i otyłości. Warto się zastanowić jednak, czy owo twierdzenie jest słuszne i czy faktycznie odchudzanie opierać się musi jedynie na „liczeniu węgli”, a nie „liczeniu kalorii”.

Wady badań z zastosowaniem diet niskowęglowodanowych

Problem z opracowaniami czy też dyskusjami, w których zagorzali zwolennicy diet niskowęglowodanowych podpierają się wynikami badań wspierającymi ich przekonania jest taki, że owe badania projektowane są często w dość tendencyjny sposób. Otóż często dzieje się tak, że gdy autorzy owych badań przydzielają uczestników do diety nisko lub wysokowęglowodanowej, to w tej pierwszej jest zazwyczaj istotnie więcej białka (fakt ten nie zostaje podnoszony w dyskusji).  Wystarczy spojrzeć na poniższe publikacje by się o tym przekonać, to tylko wybrane przykłady:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC538279/

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18046594

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19082851