Węglowodany, insulina i możliwość spalania tłuszczu zapasowego

Nastał czas, gdy węglowodany postrzegane są jako „składnik pokarmowy wysokiego ryzyka”. Wiele osób obawia się węglowodanów i wręcz ogranicza ich podaż w przekonaniu, że dzięki temu pozbędzie się nadmiaru tkanki tłuszczowej. Ten sposób myślenia oparty jest na błędnym przekonaniu, zgodnie z którym przy wysokim udziale węglowodanów w dziennej puli kalorycznej, skazujemy się na permanentną hiperinsulinemię, która uniemożliwia spalanie tłuszczu zapasowego i nasila jego odkładanie. Warto więc rozprawić się z tym popularnym mitem.

Przeczytaj koniecznie:

Bazylia wpływa na wydzielanie ważnego hormonu - insuliny

Zła sława insuliny

Insulina coraz częściej postrzegana jest jako „zły” hormon, którego biologiczną rolą jest sukcesywne gromadzenie tłuszczu zapasowego i blokowanie jego spalania. Oczywiście to przekonanie jest nieprawdziwe. W naszym organizmie nie ma i nigdy nie było „złych” hormonów. Problem z hormonami zaczyna się wtedy, gdy dochodzi bądź to do zaburzenia ich wydzielania (które może być albo zaniżone albo nieprawidłowo zwiększone), bądź też wtedy gdy tkanki  docelowe nie reagują prawidłowo przez wysyłane przez nie sygnały. Oczywiście każdy z przedstawionych wyżej problemów może dotyczyć insuliny tyle, że nie ma żadnych przekonujących dowodów na to, iż to węglowodany same w sobie za ten fakt odpowiadają. Ale jak się okazuje, w obiegowych teoriach jest sporo miejsca na niczym nie poparte twierdzenia, które prowadzą do wypaczenia oceny rzeczywistości.

Węglowodanowe posiłki, przewlekła hiperinsulinemia, zablokowanie spalania tłuszczu i jego odkładanie

Zgodnie z obiegowymi przekonaniami, spożywanie węglowodanów w każdym posiłku doprowadza do tego, że podwyższony poziom insuliny utrzymuje się cały czas. Jak powszechnie wiadomo, hiperinsulinemia blokuje spalanie tłuszczu zapasowego i sprzyja jego gromadzeniu. Tak więc w świetle powyższych danych wydaje się oczywiste, że węglowodany po prostu tuczą. Cóż, taki sposób myślenia nie uwzględnia przynajmniej jednej ważnej kwestii, a mianowicie dawki którą rozpatrywać należy w świetle kalorycznego bilansu. Oczywiście węglowodany będą tuczyć gdy sumarycznie dostarczać będziemy więcej energii niż potrzebuje nasz organizm, ale też – nie doprowadzą do przyrostu tkanki tłuszczowej, jeśli równowaga energetyczna będzie zachowana. Mało tego, węglowodany nie zablokują spalania tłuszczu zapasowego wtedy, gdy będziemy w stanie deficytu kalorycznego.

Złożona natura metabolizmu

Na metabolizm, czy też inaczej – na przemianę materii składają się zachodzące cały czas w organizmie procesy syntezy i rozpadu. W ujęciu holistycznym należy zadać sobie pytanie – jaki jest ich finalny bilans, dodatni czy też może ujemny? Przykładowo, po posiłkach procesy syntezy ulegają nasileniu, organizm może zgromadzić pewną ilość tłuszczu, ale pomiędzy posiłkami dochodzi do odwrócenia tej zależności i nasileniu ulegają procesy rozpadu i dotykają one również tkanki tłuszczowej. Poniższy wykres przedstawia mechanizm tej zależności w kontekście produkcji samej insuliny:

 

Powyższy wykres obrazuje jak zmienia się poziom insuliny po posiłkach (kolor zielony) i między posiłkami oraz w okresie snu (kolor niebieski). Analogicznie pokazuje też jak zmienia się proces gromadzenia i spalania tłuszczu zapasowego.

Podsumowanie

To czy przytyjemy czy schudniemy zależy przede wszystkim od dziennej podaży energii, którą odnosić powinniśmy do zapotrzebowania kalorycznego organizmu. Natomiast nie ulega wątpliwości, że na diecie wysokowęglowodanowej możemy z powodzeniem schudnąć. Nie rozpatruję tutaj teraz czy jest to rozwiązanie optymalne czy nie, a jedynie odnoszę się do faktu dotyczącego samej możliwości. Za potwierdzenie posłużyć może choćby to badanie:

http://www.cell.com/cell-metabolism/fulltext/S1550-4131(15)00350-2