„Skinny fat”– co oznacza to określenie?

Coraz częściej na stronach sportowych i forach traktujących o zdrowym trybie życia można spotkać się z terminem „skinny fat”. Nie ma on, co prawda, polskiego odpowiednika, ale w wolnym tłumaczeniu znaczy „chudo tłusty”. Mianem „skinny fat” określa się osoby, które pozornie sprawiają wrażenie szczupłych, nawet „wysuszonych” (zwłaszcza, gdy oglądamy je w ubraniu), jednak faktycznie ich ciało jest galaretowate, sflaczałe, z reguły pokryte cellulitem. Choć ważą niewiele, to posiadają bardzo wysoki procent otłuszczenia (brzuch, „boczki”, uda, pośladki, ramiona), niski zaś tkanki mięśniowej.

Przeczytaj koniecznie:

Trening siłowy, a estetyka sylwetki kobiecej

Pozorna szczupłość nie jest problemem konkretnej płci, lecz zjawiskiem wynikającym z braku mięśni, które sprawiają, że skóra jest „naciągnięta”, przez co wygląda jędrnie.

Gdzie dopatrywać się przyczyn i jaki plan działania obrać, by nie doprowadzić do takiej sylwetki? O tym poniżej.

Dieta…

Główną przyczyną bycia „skinny fat” jest „parcie” na chudość, czyli dążenie do uzyskania jak najniższej wagi ciała, przy wykorzystaniu diety (nie oszukujmy się, w tym przypadku najczęściej głodówki) oraz treningu (w postaci częstych, niejednokrotnie kilkugodzinnych sesji aerobowych). Takie połączenie daje nam efekt w postaci, kolokwialnie mówiąc, „sflaczenia”.

 Osoby odchudzające się najczęściej działają w myśl zasady „nie będę jeść – schudnę”, nie myśląc o tym, jak takie zabiegi wpłyną się na stan sylwetki. Żeby cieszyć się zdrowym, jędrnym ciałem należy je odżywiać. Białko, zdrowe tłuszcze oraz węglowodany – w odpowiednio dobranych proporcjach – są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu, gdyż stanowią materiał budulcowy oraz energetyczny. Oczywiście z diety należy wyeliminować produkty żywnościowe niskiej jakości, wysoko przetworzone (słodycze, fast foody, napoje gazowane).

Nie bój się jeść i nie wpadaj w panikę, gdy na wadze pojawi się dodatkowy kilogram. Niech lustro stanie się twoim sprzymierzeńcem. Pamiętaj, że tkanka tłuszczowa jest lżejsza od mięśniowej, więc oczywiste będzie, że gdy zbudujesz mięśnie, to waga „skoczy” do góry.

… i trening – pozwól im działać na swoją korzyść

Panie żyją w błędnym przekonaniu, że trening siłowy uczyni z nich kulturystki, a „wysmuklenie” zyskają jeżdżąc godzinami na rowerze, czy też biegając. Nie tędy droga! Zacznijmy od obalenia mitu. Profil hormonalny kobiet sprawia, że trenując siłowo i nie wspomagając się niedozwolonymi substancjami, nie są w stanie osiągnąć muskularnego wyglądu. Nie obawiaj się, ćwicząc siłowo na pewno nie zaczniesz przypominać kulturystki :-) Wyjdź wymarzonej figurze naprzeciw i zastąp wielogodzinne sesje aerobowe treningiem z obciążeniem. Przysiady, wyciskania, martwy ciąg – te ćwiczenia rewelacyjnie wpłyną na sylwetkę. Będziesz zaskoczona, jak szybko zobaczysz efekty.

Jedz, ćwicz i ciesz się estetyczną sylwetką!

Jeżeli twoim celem nie jest doprowadzenie do stanu, w którym ciało przypomina kości „obleczone” pokrytym skórą tłuszczem, lecz dążysz do kobiecej, estetycznej sylwetki, to unikaj radykalnych diet i do swojego treningu wprowadź ćwiczenia siłowe. Smukłe uda, jędrne pośladki, delikatnie zarysowane ramiona kontra galaretowata, sflaczała sylwetka. Myślę, że wybór jest prosty.