Czy palenie  „trawki” negatywnie wpływa na kondycję fizyczną?

Ostatnie badania (raport ESPAD) wykazały, że w Polsce niemal co czarty nastolatek pali marihuanę. Zdaniem niektórych specjalistów takie raporty odsłaniają tylko wierzchołek góry lodowej, pokazują bowiem nie tyle ilu nastolatków pali, co ilu się do tego przyznaje. W każdym bądź razie nawet jeśli wyniki raportu ESPAD są miarodajne, to i tak robią wrażenie, palenie „trawki” jest bowiem dość popularnym sposobem „umilania” sobie wolnego czasu. Co ważne również osoby aktywne fizycznie, nierzadko - wytrenowani sportowcy przyznają się do tego, że od czasu do czasu zapalą sobie ze znajomymi. I tutaj nasuwa się pytanie: czy marihuana ma negatywny wpływ na sportową formę?

Zdania w tej kwestii są mocno podzielone. Osobiście byłem świadkiem dyskusji na jednej z poznańskich siłowni, gdzie – uwaga – około czterdziestoletni ojciec podczas wspólnego treningu z około dwudziestoletnim synem próbował mu uświadomić, że „trawka” niweczy jego wysiłki i że nie powinien trenować po „ziole”. Syn natomiast upierał się, że ćwiczy mu się znakomicie, robi dobrą formę i sugerował ojcu, że też powinien się czasem „wyluzować”. Pomijam tutaj godną pozazdroszczenia wyjątkowo otwartą relację pomiędzy uczestnikami tej dyskusji, to jej treść uświadomiła mi, że z pewnością jest więcej osób, które trenują i palą i – co istotne – uważają, że takie połączenie jest jak najbardziej OK.

Żeby było jasne, nie należę do histeryków, którzy uważają, że marihuana zabija, powoduje szybkie kalectwo umysłowe czy że niszczy więzi społeczne, jednak raczej wychodzę z założenia, że zaciąganie się dymem – jakiegokolwiek pochodzenia – nie służy ani zdrowiu, ani tym bardziej formie sportowej. Przyznam jednak, że do tej pory nie analizowałem tego zagadnienia w oparciu o literaturę fachową – ot, żyłem własnymi przekonaniami. Opisana powyżej sytuacja skłoniła mnie do głębszych poszukiwań, stwierdziłem bowiem że temat jest na tyle interesujący, że z pewnością musiał zaintrygować przynajmniej kilku bardziej postępowych naukowców do przeprowadzenia obserwacji lub eksperymentów i że wyniki ich badań z pewnością można odszukać w sieci.

No i nie pomyliłem się, udało mi się znaleźć kilka publikacji traktujących o wpływie palenia marihuany na zdolności wysiłkowe, przy czym wnioski z nich wypływające są dość interesujące. U uczestników jednego z eksperymentów zaobserwowano, ze spalanie skręta powodowało tachykardię, czyli wyraźnie przyspieszone tętno tak przed wysiłkiem jak i w trakcie jego trwania. Obciążenie mięśnia sercowego było więc większe. Co szczególnie istotne autorzy badania zauważyli, że marihuana skraca o około 5% czas trwania wysiłku. Co to oznacza? Uczestnicy eksperymentu szybciej się zmęczyli gdy ćwiczyli „po trawce”  niż wtedy kiedy trenowali na „sucho”. Dla niektórych może to być zaskakujące, ponieważ jak wiadomo związki zawarte w marihuanie powodują rozszerzenie oskrzeli, teoretycznie powinny więc poprawiać zdolność tlenową, w praktyce okazało się że jednak nie ma takiego przełożenia.

W innych badaniach zaobserwowano także niekorzystny wpływ palenia marihuany na pozim hormonów takich jak kortyzol. Okazało się, że popularna „trawka” przyczynia się do wzrostu poziomu tego hormonu we krwi co zwłaszcza w przypadku sportowców jest wysoce niepożądane. Kwestią otwartą jest także wpływ substancji aktywnych zawartych w konopiach na poziom hormonów płciowych.

Wnioski: wygląda na to, że palenie marihuany nie tylko nie wpływa korzystnie na formę sportową, ale wręcz może przyczynić się do pogorszenia kondycji i wyników. Traktowanie więc marihuany jako środka wspomagającego efektywność treningów jest więc co najmniej bezzasadne.

Źródła: Br J Sports Med. 2006 July; 40(Suppl 1): i13–i15.