Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Forum

Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Artykuły
Sklep

Czy można uzależnić się od suplementów?

Czy można uzależnić się  od suplementów?
Chociaż literatura fachowa nie wyróżnia takiej jednostki chorobowej jak uzależnienie od suplementów diety, to nie ulega wątpliwości, że stosowanie tego typu środków w niektórych wypadkach przypominać może formę nałogu. I nie chodzi tutaj o sam fakt stosowania suplementów i odżywek, ale przede wszystkim o specyficzne do nich podejście, zakładające „przymus” stosowania pod rygorem utraty ciężko wypracowanych efektów lub wręcz pogorszenia stanu zdrowia.

Niedoceniana i przeceniana rola suplementów diety

Z suplementami diety jest ten problem, że tak naprawdę mało kto ma do nich zdroworozsądkowe podejście. Z jednej strony spotkać możemy zagorzałych przeciwników suplementacji, straszących zawartą w nich „chemią”, powodującą rozmaite problemy zdrowotne,  z drugiej natomiast zagorzałych entuzjastów, wierzących, iż to co wypisują w opracowaniach marketingowych producenci tego typu środków to szczere złoto i przekonujących, że bez odpowiedniego zestawu proszków i kapsułek nie ma możliwości zaspokojenia zapotrzebowania na wszystkie niezbędne składniki. Jedynie nieliczne jednostki postrzegają suplementy diety, jako opcjonalne dodatki, z których wybrane środki faktycznie ułatwiają, (ale nie warunkują) utrzymanie optymalnego stanu odżywienia organizmu i mogą potencjalnie pomóc poprawić wyniki sportowe oraz ułatwić pracę nad kompozycją sylwetki.

Jak łatwo się domyślić potencjalnymi „nałogowcami” stają się głównie osoby ślepo zapatrzone w cudowną moc suplementów diety, ale niekiedy ofiarami owego nałogu bywają także osoby przejawiające początkowo zdroworozsądkowe podejście.

Nie ruszam się nigdzie bez podręcznej apteczki

Do napisania niniejszego artykułu zainspirowała mnie rozmowa ze znajomym, który przyznał niby pół żartem, pół serio, że jest „uzależniony od supli”, gdyż od pewnego czasu nie tylko regularnie je stosuje, ale także nigdzie się bez nich nie rusza. Do pracy zabiera pudełko z kapsułkami zawierającymi guaranę (na pobudzenie), lecytynę (na poprawę koncentracji), magnez (na stres), porcję aminokwasów (przeciwko katabolizmowi), a w samochodzie ma zawsze kilka sampli  odżywki białkowej (gdyby zgłodniał stojąc w korku). To jednak nie wszystko, znajomy skrupulatnie wyliczając dodał także, że  gdy jedzie do restauracji zabiera ze sobą kwasy omega 3 i multiwitaminę (by „uzdrowić” spożywany posiłek), kiedy natomiast wybiera się na imprezę bierze witaminę C (przyspiesza metabolizm alkoholu) i „coś na wątrobę”…  Nawet podczas wakacyjnego wyjazdu towarzyszy mu potężna dawka suplementów i odżywek, które od pewnego czasu mają swoją, autonomiczną przegródkę w plecaku…

Niby całe wyznanie kolegi miało charakter prześmiewczej opowiastki, ale czuć było na końcu pewne zaniepokojenie, zwłaszcza gdy nie był on w stanie przypomnieć sobie choćby jednego dnia przeżytego bez szeroko zakrojonej suplementacji…

Lepsze wrogiem dobrego

Wspomniane przed chwilą wyznanie mojego kolegi nie jest przykładem odosobnionym, jedynym w swoim rodzaju. Specyficzny rodzaj „przywiązania” do suplementów diety ma charakter powszechny. Nie zawsze jest w tym coś złego. Trudno bowiem byłoby uznać, że niezachwiana wiara w fakt, iż codzienne przyjmowanie magnezu lub kwasów omega 3 nieść może za sobą jakieś negatywne konsekwencje. Z dużym prawdopodobieństwem można wręcz uznać, że taka praktyka raczej przysłuży się zdrowiu niż komukolwiek zaszkodzi. Z drugiej strony głębokie przekonanie, iż bez suplementów nie da się normalnie funkcjonować, żyć na 100%, zachować zdrowie czy też robić postępy na siłowni zdecydowanie budzić powinno niepokój. Takie podejście nie jest bowiem ani słuszne, ani też zdrowe.

Niekiedy zdarza się, iż przyjmowanie suplementów przybiera chorobliwy charakter. Sam jako dietetyk, w swojej pracy zawodowej  spotykałem się z osobami, które przez długi okres czasu przyjmowały nieuzasadnienie wysokie dawki rozmaitych suplementów wierząc, iż w ten sposób  robią sobie przysługę. Jednostki te kierowały się logiką, którą można wyrazić takim założeniem: „skoro 1g suplementy X może zmniejszyć ryzyko rozwoju miażdżycy o 10%, to 10g tego specyfiku jest w stanie całkowicie uchronić przed tą chorobą”. W praktyce jednak tego typu teorie się nie sprawdzają, są dziecięco naiwne i mogą prowadzić do negatywnych konsekwencji. Przykładowo, wysokie spożycie wapnia, cynku, a nawet uznawanych za niezwykle bezpieczne i pożądane w diecie kwasów omega 3 jest po prostu niezdrowe.

Nie wziąłem BCAA i glutaminy – nie robię dziś treningu

Niekiedy zdarza się, że „uzależnienie od suplementów” przybiera formę groteskową. Znam przypadki osób, które intensywność treningów uzależniały od wsparcia suplementacyjnego. Pamiętam, że kiedyś przebierając się po treningu w szatni byłem świadkiem sceny, w której młody mężczyzna z nieukrywanym smutkiem w głosie obwieścił znajomym, iż nie może zrobić dziś treningu, bo nie wziął ze sobą BCAA i glutaminy... Po krótkiej burzy mózgów wraz z kolegami doszedł do wniosku, że dobrym wyjściem z tej sytuacji będzie zrobienie treningu „regeneracyjnego” na małych ciężarach, ale z dużą ilością powtórzeń, tak by – cytuję – „nie przepalić mięśni”. Czy ich faktycznie „nie przepalił” tego niestety nie wiem, nie pytałem, z pewnością trening kolegi przebiegał jednak w dużym stresie, bo przecież bez BCAA i glutaminy nie można trenować na 100%...

Podsumowanie

Temat przewodni niniejszego artykułu, czyli „uzależnienie od suplementów” oczywiście nie powinien być traktowany zbyt dosłownie. Warto jednak zwrócić uwagę na swoje podejście do kwestii suplementacji i ocenić czy na pewno jest ono zdroworozsądkowe. Pamiętać należy bowiem, że odżywki i suplementy stanowią jedynie opcjonalne uzupełnienie diety i nie są czynnikami o determinującym wpływie na naszą kondycję, zdrowie i wygląd. Jeśli w pewnym momencie łapiemy się na tym, że nie wyobrażamy sobie choćby jednego dnia bez kolorowych pigułek, że wydajemy na nie znaczną część naszych zarobków i że większą uwagę niż do jakości spożywanej żywności przywiązujemy do jakości stosowanych suplementów – to są to podstawy do tego, by zweryfikować swoje podejście i pójść po przysłowiowy rozum do głowy.