Dwie główne przeszkody na Twojej drodze do życiowej formy

Chociaż co roku pojawiają się nowe diety, nowe systemy treningowe oraz innowacyjne formuły preparatów wspomagających pracę nad ciałem i kondycją, to trudno gołym okiem zauważyć by sylwetka przeciętnej Polki czy przeciętnego Polaka wyraźnie się zmieniła. Nawet bez wnikliwych obserwacji można śmiało stwierdzić, że problem nadwagi i otyłości jest przynajmniej równie aktualny jak rok, dwa czy trzy lata temu, a wg niektórych statystyk trend jest raczej zwyżkowy.

Co prawda jak tylko zaczyna robić się ciepło, to w miejskich parkach i na innych skrawkach zieleni co rusz spotkać można biegających czy śmigających na rolkach „zapaleńców”, a kluby fitness przeżywają w tym czasie prawdziwe oblężenie. Mimo to jednak nie wszyscy doświadczają korzystnych efektów diety, treningu i zaawansowanej suplementacji. Dlaczego?

Brak czasu i słabość do jedzenia

Jak się okazuje, brak oczekiwanej efektywności wprowadzanych w życie zabiegów żywieniowych i treningowych ma dwie proste przyczyny. Najczęściej to brak czasu oraz słabość do jedzenia sprawiają, że nasze starania kończą się porażką. Z jednej strony wszechobecny pośpiech i natłok obowiązków powodują, iż opuszczamy treningi czy też nie wyrabiamy się z przygotowaniem lub spożywaniem zaplanowanych w diecie posiłków, z drugiej natomiast brak silnej woli i powszechna dostępność smacznych, niskojakościowych i wysokokalorycznych przekąsek i dań przyczyniają się do zapełnienia luk w naszym menu śmieciowym jedzeniem. I tak oto często po tygodniu starań i wyrzeczeń przychodzą pierwsze potknięcia i upadki, motywacja pęka jak mydlana bańka i wracamy do codziennej rutyny, wolny czas spędzając przed komputerem i telewizorem, zamawiając pizzę i inne dania na wynos.

Czy jest sposób by sobie z tym poradzić?

Przede wszystkim należy ocenić własne możliwości. Jeśli w pracy spędzasz dwanaście godzin na dobę od poniedziałku do soboty, to nie oszukujmy się – raczej nie dasz rady przygotować sześciu posiłków w ciągu dnia i wykonać pięciu sesji treningowych po półtora godziny każda. Jeśli wyznaczysz sobie nierealny cel – doświadczysz bolesnej porażki, to jest nieuniknione. Wiedz jednak, że niekoniecznie trzeba spędzać całe popołudnia na siłowni czy co trzy godziny z zegarkiem w ręku zjadać kurczaka z brokułami, by poprawić swoją sylwetkę. Nieraz wystarczą trzy – cztery sesje treningowe po 30 min każda i dwa główne posiłki uzupełnione zdrowymi przekąskami, aby osiągnąć całkiem przyzwoitą formę.

Musisz zabrać się  za siebie z głową

Jeśli do tej pory nie ćwiczyłeś, najpierw wprowadź poranny lekki jogging i rozciąganie lub jeśli problemem jest wcześniejsza pobudka – biegaj wieczorem, najlepiej regularnie, np. co drugi dzień. Przy słabej kondycji na początek celuj w kwadrans nieustannego biegu, a przy pewnej wprawie optymalnym czasem będzie pół godziny. Gdybyś chciał zintensyfikować trening bez jego wydłużania wprowadź interwały, czyli krótkie sprinty przeplatane truchtem. Jeśli blisko domu masz klub fitness, warto dodatkowo choć raz w tygodniu wykonać ogólnorozwojowy trening z obciążeniem, alternatywą jest zakup hantli i tzw. „trening domatora”. Ćwiczenia należy dobrać tak, by w czasie sesji zaangażować wszystkie główne grupy mięśniowe.

Skorzystaj z pomocy specjalistów

Jeśli nie umiesz w praktyce pogodzić obowiązków zawodowych i domowych z dietą i treningiem skorzystaj z pomocy fachowców. Wykwalifikowany dietetyk i doświadczony trener mogą pomóc Ci zorganizować trening i dietę w taki sposób by nie dezorganizowały dnia.