Smak, dla którego warto umrzeć i 8000kcal w jednym posiłku!

Chociaż w ostatnich czasach można w barach szybkiej obsługi zauważyć dość interesującą tendencję polegająca na odchudzaniu serwowanych tam dań i urozmaicaniu menu sałatkami i lekkimi kanapkami, to są takie miejsca na świecie gdzie moda ta nie dociera. Co więcej istnieją lokale, w których zamówić można tak przeładowane kaloriami dania, że już sam ich widok przyprawia o atak serca!

Przeczytaj koniecznie:

Fast food - co zrobić, gdy jesteśmy jego wielkimi fanami?

Mieszczący się w USA w Dallas w stanie Texas lokal o przewrotnej nazwie Heart Attack Grill wyspecjalizował się w serwowaniu wyjątkowo kalorycznych i niezdrowych potraw. Flagową pozycją menu jest Quadruple Bypass Burger, czyli kanapka, na którą składają się m.in. cztery solidne kawałki wołowiny (niecały kilogram mięsa) i trzy potężne porcje żółtego sera. Przeciętna wartość energetyczna tego dania wynosi około 8000kcal, a dla śmiałka, któremu uda się je skonsumować czeka nagroda – kelnerka przebrana za pielęgniarkę odwiezie go  na fotelu przypominającym wózek inwalidzki do jego samochodu.

Mało tego – w restauracji zjeść zupełnie za darmo może każdy… o ile waży minimum 160kg i gotów jest wejść na specjalną wagę przed konsumpcją posiłku. Fajnie? To jeszcze nie koniec. Jako przystawkę przed głównym daniem zamówić można solidną porcję frytek smażonych na prawdziwym smalcu, a do picia zamówić piwo lub colę słodzoną oczywiście najprawdziwszym cukrem. Próba zamówienia dietetycznego napoju mogłaby co najwyżej wywołać salwę śmiechu. Na koniec szef kuchni poleca deser stanowiący połączenie śmietany, masła i cukru oraz dodatków takich ja wanilia.

Cała idea wydawać by się mogła jedynie przesyconą wisielczym humorem niewinną zabawą, gdyby nie pewne wypadki, które wydają się być z nią związane. Pierwszym studzącym entuzjazm wydarzeniem była śmierć rzecznika prasowego restauracji. Blair River zmarł 1 marca 2011 roku w wieku 29 lat. Ważył 261kg. Niecały rok później (11 lutego 2012r.) jeden z klientów podczas konsumpcji potrójnego hamburgera doznał ataku serca i trafił do szpitala. Podobnie też w kwietniu tego roku klientka baru po spożyciu obfitego posiłku, zapijanego alkoholem i po wypaleniu solidnej porcji tytoniu straciła przytomność.

Oczywiście nie ma pewności czy którykolwiek z opisanych powyżej incydentów był bezpośrednio związany z konsumpcją w Heart Attack Grill. Cóż, skoro serwowane tam dania – jak głosi reklamowy slogan - mają smak, dla którego warto umrzeć(Taste Worth Dying For!), to nie można wykluczyć takiej zależności…