Dieta kopenhaska, czyli szybka droga do jo-jo

Im bliżej do wakacji i długo wyczekiwanych urlopowych wyjazdów tym większym zainteresowaniem zaczynają cieszyć się ekstremalne metody odchudzające. Jednym z takich metod jest podobno zastosowanie restrykcyjnego jadłospisu zwanego dietą kopenhaską. Programowo kuracja trwa zaledwie 13 dni i pozwala podobno stracić nawet kilkanaście kilogramów. Gdzie jest haczyk? Niestety dieta jest bardzo restrykcyjna, wręcz wyniszczająca, a najgorsze jest to, iż utracone w trakcie jej stosowania kilogramy bardzo, ale to bardzo szybko wracają...

Kopenhaska w kilku słowach

Dieta kopenhaska nazywana jest trzynastodniową, gdyż kompleksowy plan żywieniowy rozłożony jest na niecałe dwa tygodnie i opiera się na zaledwie trzech posiłkach w ciągu dnia spożywanych o określonych porach. Chociaż jego założenia są dość brutalne, (śniadanie zastępuje zazwyczaj kawa, a po zjedzeniu pozostałych posiłków możemy czuć się równie głodni jak przed ich konsumpcją), to wizja spektakularnych efektów dla części osób stanowi skuteczną motywację do tego by trwać w niedoli i kontynuować wyniszczającą kurację. I tak oto wielu desperatów głodzi się, szlifuje silną wolę, hartuje charakter, a efekty… Cóż, bywają niestety inne niż spodziewane.

Piękna jak wiadro kiszonej kapusty

Osoby, które stojąc przed lustrem oczami wyobraźni widzą jak po pozbyciu się kilku czy kilkunastu centymetrów i kilogramów zyskują smukłość łabędzia powinny dwa razy się zastanowić. Konsekwencją szybkiej utraty masy ciała jest wygląd zombie. Ziemista cera, podkrążone oczy i wisząca skóra to tylko niektóre z widocznych objawów stosowania „błyskawicznych kuracji odchudzających”. Dieta kopenhaska to w zasadzie głodówka, jadłospis jest bowiem niedoborowy zarówno w energię jak i w wiele niezbędnych składników pokarmowych, a efektem stosowania jest niedożywienie, mogące prowadzić do problemów zdrowotnych mających bardziej trwały charakter niż chwilowy ubytek masy ciała…

Motylem byłam

Najbardziej dotkliwa dla zdesperowanych osób stosujących dietę kopenhaską może jednak okazać się ulotność wypracowanych efektów. Liczyć należy się z tym, że przymus zaspokojenia potrzeb energetycznych jest silny i wiara w to, że można się głodzić przez kilkanaście dni, a organizm przymknie na to oko jest po prostu naiwna. Sytuację można porównać do próby wstrzymywania innych potrzeb fizjologicznych. W pewnym momencie „natura wygrywa”. Po zakończeniu diety lub jeszcze w jej trakcie pojawiają się napady niekontrolowanego głodu. Efektem jest szybki powrót utraconych kilogramów, czemu dodatkowo sprzyja spowolniony głodówką metabolizm. Co gorsze, o ile w trakcie kuracji znaczną część ubytku masy ciała stanowić mogą mięśnie, o tyle w trakcie „odrabiania wagi” przybywa niemal wyłącznie tłuszcz. Efekt optyczny tego procesu łatwo sobie wyobrazić…

Wnioski

Efektem stosowania diety kopenhaskiej może być krótkoterminowa utrata kilogramów, które po zakończeniu kuracji wracają ze zdwojoną siłą. Odchudzanie poprzez wyniszczanie organizmu ma jednak swoje wady. Oprócz efektu jo-jo polegającego na szybkim powrocie utraconych kilogramów można także doczekać się niedoborów żywieniowych, pogorszenia kondycji psychofizycznej i obniżenia samooceny. Szczerze odradzamy takie praktyki odchudzające.