Treningowy klub dyskusyjny – dlaczego warto się z niego wypisać?

Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w klubie fitness spotkać można wielu ciekawych ludzi, od których można się sporo dowiedzieć na temat zasad treningu i odżywiania. Wiem też, iż nawiązywanie kontaktów i zacieśnienie społecznych relacji za pomocą werbalnej wymiany myśli jest nie tylko przyjemne, ale życiowo potrzebne. Mimo to jednak nawet jeśli z natury jesteś dość towarzyską osobą i chętnie uczestniczysz w rozmaitych rozmowach i debatach, to wiedz że istnieje przynajmniej kilka ważnych powodów, sprawiających, że siłownia nie jest miejscem, w którym należy urządzać sobie wielogodzinne dysputy.

Powód pierwszy: siłownia to nie knajpa ani świetlica

Kiedy nieraz wchodzę do klubu fitness to mam wrażenie, że niektórym „trenującym” brakuje jedynie popielniczek i piwa do tego by spędzili w nim całą noc „poruszając ciekawe tematy”. Tymczasem siłownia to nie jest pub ani świetlica, tutaj przychodzi się ćwiczyć. Jak chcesz po prostu pogadać, od czasu do czasu wykonując serię jakiegoś ćwiczenia to proponuję wyjść z kolegami przed blok i w miłej atmosferze podciągnąć się raz po raz na trzepaku. A i papierosa będzie można spokojnie zapalić nikomu przy tym nie wadząc… Siłownia to z definicji miejsce gdzie się trenuje, jeśli przyszedłeś pogadać – to pomyliłeś miejsca.

Powód drugie: przeszkadzasz innym

Być może wyda Ci się to dziwne lub wręcz nieprawdopodobne, ale takie są fakty: wielu osobom po prostu źle się trenuje słysząc nad uchem nieustające dyskusje, nawet jeśli tematy dotyczą tak zajmujących zagadnień jak to ile zapłaciłeś za nowe jeansy czy to kiedy zmieniasz opony na zimę. Dla części bywalców siłowni dobry trening wymaga skupienia, jeśli je utrudniasz - to wiedz, że po prostu przeszkadzasz. Osobnym zjawiskiem jest bezsensowne zajmowanie sprzętu po to by jedynie sobie na nim posiedzieć. Niewiele jest na siłowni rzeczy irytujących bardziej niż przesiadywanie na ławkach i siedziskach maszyn po to by sobie pogadać.

Po trzecie: Twój trening jest bezproduktywny

Jeśli między serami urządzasz sobie dziesięciominutowe pogawędki, to nie licz na to, ze Twój trening przyniesie jakiekolwiek efekty. Osoby najgorliwiej uczestniczące w dyskusjach wiedząc, że jestem dietetykiem niekiedy mnie zaczepiają prosząc o pomoc w rozwiązaniu problemu braku efektów. „Chodzę na siłownię pięć razy w tygodniu, spędzam tam minimum po dwie godziny dziennie, a mimo to postępów nie widać, może jakaś dieta by pomogła” – mówią, a ja w głębi duszy wiem, że żadna dieta nie pomoże na brak postępów, jeśli chłopak nie zacznie trenować na serio. Warto zdać sobie sprawę, że od samego chodzenia na siłownie mięśnie nie rosną, trzeba jeszcze ćwiczyć!

Po czwarte: bez sensu tracisz pieniądze

Pomyśl czy przejawem rozsądku jest wydawanie ciężko zarobionych pieniędzy po to by móc sobie pogadać? Mam tutaj na myśli nie tylko koszty związane z zakupem karnetu na siłownie, ale także odżywek, które większość fitness-dyskutantów namiętnie kupuje i spożywa, przed, w trakcie i po treningu by zahamować katabolizm i przyspieszyć regeneracje. To ja się pytam jak bardzo kataboliczne są te codzienne dysputy i co chcesz regenerować skoro nie przychodzisz na siłownię po to by trenować, a jedynie w celu odbycia dwugodzinnej dyskusji, przerywanej raz po raz jakąś „seryjką”..?

Podsumowanie

Intensywny trening siłowy rządzi się swoimi prawami, jeśli wpadasz sobie na siłownię po to by pogadać, to znajdź lepiej inne miejsce gdyż przeszkadzasz innym i… sobie. Jeśli chcesz notować konsekwentny progres w pracy nad sylwetką to musisz się po prostu przyłożyć. Prawda jest taka, że gdyby Twój trening był naprawdę ciężki  nie byłbyś w stanie między serami urządzać sobie dyskusji, bo po prostu brakłoby Ci na to tchu.