"Jedz wszystko, ale z umiarem” – klucz do uzyskania estetycznej sylwetki czy kolejny mit żywieniowy?

Brak umiarkowania w jedzeniu i piciu prowadzi do problemów natury estetycznej oraz zdrowotnej. Doświadczając konsekwencji niefortunnych wyborów żywieniowych, podejmujemy decyzję o zmniejszeniu ilości przyjmowanego pokarmu. Wydaje się to jak najbardziej racjonalne – spożywanie dwóch kawałków pizzy zamiast czterech i połowy czekolady zamiast całej powinno przynieść oczekiwane rezultaty w postaci ubytku tkanki tłuszczowej. Czy jednak takie postępowanie to właściwy sposób na szybkie uzyskanie estetycznej sylwetki?

Przeczytaj koniecznie:

„Witamina młodości” – dlaczego warto zachować umiar?

Nie ma wątpliwości, że spożywanie pokarmu wykracza poza kwestię zaspokajania potrzeb fizjologicznych. Jedzenie to jedna z największych przyjemności w życiu, wpływająca nie tylko na wygląd, ale i zdrowie oraz samopoczucie. Z drugiej strony jedzenie to biznes – producenci prześcigają się w wymyślaniu kolejnych marketingowych sloganów wpływając na wybory żywieniowe nie do końca uświadomionych konsumentów. Biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności łatwo zrozumieć dlaczego jemy zbyt dużo i wybieramy niewłaściwe pokarmy.

Umiar – bywa nierealny

Sposób odżywiania zakładający przyjmowanie wszystkich ulubionych produktów żywnościowych, ale w ograniczonych ilościach jest niezwykle trudny w realizacji. Nie zdają sobie z tego faktu sprawy zwłaszcza osoby posiadające znaczne ilości zbędnej tkanki tłuszczowej, opierające swoje dotychczasowe menu na wysoko przetworzonej żywności, zasobnej w cukry rafinowane i tłuszcze utwardzone, próbujące intuicyjnie oszacować dzienną podaż energii i potrzeby energetyczne organizmu. W praktyce okazuje się, że pojawiają się rozmaite odstępstwa, bo przecież trudno jest poprzestać na jednym kawałku ciasta, które tak apetycznie prezentuje się z sosem czekoladowym i bitą śmietaną. Jeszcze trudniej jest odmówić sobie kolejnego kawałka pizzy czy porcji frytek, gdy głód nie został w pełni zaspokojony.

Dzieje się tak, ponieważ – uwaga - od żywności wysoko przetworzonej można się uzależnić, co potwierdzają wyniki badań naukowych. Zbyt małe dawki nie uszczęśliwiają żywieniowych nałogowców, nasilają natomiast frustrację oraz wpływają negatywnie na poczucie własnej skuteczności. Dodatkowo człowiek jakoby z natury przejawia tendencję do niedoszacowania ilości spożywanego jedzenia – może Ci się wydawać, że zjadłeś mniej zamawiając sałatkę zamiast hamburgera, zapomniałeś jednak, że znajdowało się w mniej panierowanie mięso smażone na głębokim tłuszczu oraz całe mnóstwo sosu – zawierającego znaczne ilości cukru dodanego i tłuszczu pochodzącego z oleju roślinnego lub z majonezu.

Nie wszystko jest niezbędne

Faktem jest, że organizm ludzki do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje wielu rozmaitych związków. Nie oznacza to, iż – wbrew temu co mówi zasada „jedz wszystko ale z umiarem” - wszelkie dostępne na rynku czy w sklepie produkty żywnościowe muszą pojawiać się w codziennych jadłospisach aby były one pełnowartościowe. Mało tego, istnieją grupy pokarmów, z których można śmiało  zrezygnować całkowicie. Bez wątpienia należą do nich słodycze, wyroby cukiernicze, słodzone napoje, przetworzony i smakowy nabiał, dania typu fast food, etc. Nie ma obawy, iż np. rezygnując z czekolady nadziewanej czy prażonych orzeszków zapracujemy sobie na niedobory magnezu, a odstawiając smakowe jogurty doświadczymy niedoborów wapnia.

Detoks żywieniowy

Ograniczenie ilości spożywanych produktów bez przykładania należytej uwagi do jej jakości nie jest najtrafniejszą metodą walki z nadprogramowymi kilogramami, choć gwoli ścisłości trzeba przyznać, że są nieliczne jednostki w przypadku których takie rozwiązanie się sprawdza. Jedząc głównie niskojakościowe pokarmy takie jak fast foody, praktycznie nie dostarczamy niezbędnych witamin, składników mineralnych i innych związków potrzebnych do utrzymania homeostazy organizmu. Sytuacja nie zmieni się (tzn. nasz sposób odżywiania nie będzie realizował zapotrzebowania na kluczowe związki), gdy zamiast wprowadzić do menu zdrowsze odpowiedniki wyłącznie utniemy ilość dostarczanych „śmieci”.

Jeżeli jesteś osobą uzależnioną od słodyczy i dań z barów szybkie obsługi, z pewnością powinieneś udać się na „odwyk”. Pomocna w tym względzie będzie pomoc dietetyka, który pomoże zaplanować jadłospis stworzony na miarę potrzeb organizmu z uwzględnienien preferencji smakowych. Dzięki temu łatwiej będzie zmienić dotychczasowe przyzwyczajenia i pozbyć się zbędnej tkanki tłuszczowej. Możesz też zapoznać się z dość interesującą strategią nazywaną „Low reward diet”, której nie będę tutaj szerzej opisywał, gdyż zrobił to znakomicie Łukasz Kowalski:http://potreningu.pl/kobieta/artykuly/2041/low-reward-diet-wysoka-smakowitosc-diety-moze-nie-sprzyjac-odchudzaniu

Podsumowanie

„Jedzenie wszystkiego  z umiarem” w przypadku osób posiadających problem ze zbędną tkanką tłuszczową nie jest uniwersalną metodą na znormalizowanie masy i składu ciała. Tego typu założenia są trudne do zrealizowania w praktyce i stanowić mogą przyczynę frustracji, a także negatywnie wpływają na efektywność procesów związanych ze spalaniem zbędnego „balastu”. Zasobne w tzw. „puste kalorie” produkty żywnościowe można natomiast wprowadzać do diety po pewnym czasie pod postacią tzw. posiłków oszukanych, to jest jednak temat na osobny artykuł.