Zamiast wędlin lepiej wybrać świeże mięso!

Polędwica sopocka, szynka delikatesowa, kiełbasa podwawelska i inne podobne im wędliny traktowane są przez nas jako wszystkim źródło pełnowartościowego białka, cynku, żelaza i witamin z grupy B. W praktyce jednak produkty tego typu nie są najszczęśliwszym wyborem, jeśli zależy nam na zdrowiu, sylwetce i dobrym odżywieniu organizmu. Czy to znaczy, że dbając o kondycję psychofizyczną powinniśmy zrezygnować mięsa? Nic bardziej mylnego. Mięso jak najbardziej jeść można, a wręcz warto, ale nie w takiej formie…

Przeczytaj koniecznie:

Czy żeby rosnąć muszę jeść mięso?

Wędliny zawierają za mało mięsa

Kiedy zlustrujemy etykiety rozmaitych wędlin to szybko zorientujemy się, że mięso jest jedynie jednym z wielu zawartych w nich składników. W praktyce większość produktów tego typu składa się przynajmniej w ¼ z tanich wypełniaczy takich jak białka kolagenowe i sojowe, MOM (mięso oddzielone mechanicznie - czyli twór, który  absolutnie mięsem nie jest), skrobia, skórki drobiowe i wieprzowe, woda, no i nieodłączne konserwanty. Nie trudno jest znaleźć też wędliny, w których mięso stanowi jedynie skromny dodatek (10 – 30%) do zestawu wymienionych przed chwilą komponentów.

Wędliny zawierają mniej cennych dla zdrowia składników odżywczych

Świeże mięso (poddane obróbce kulinarnej w warunkach domowych), jest znakomitym źródłem zarówno pełnowartościowego białka, jak i wielu innych ważnych dla naszego organizmu składników. Wymienić tutaj można przede wszystkim żelazo, cynk, witaminy z grupy B. Zawartość tych związków w wędlinach jest niewspółmiernie niższa. Związane jest to nie tylko z tym, że wędliny jedynie w pewnym stopniu składają się z mięsa, ale wynika także ze strat jakie powstają w procesie technologicznego przetwarzania surowców.

Wędliny są bardziej kaloryczne niż nam się wydaje

Na wstępie chciałbym podkreślić, że wysoka wartość energetyczna sama w sobie niekoniecznie stanowić musi jakikolwiek problem. Oliwa z oliwek i olej lniany są niezwykle wysokokaloryczne, a uznawane są także za zdrowy i wartościowy składnik diety. Problem występuje wtedy, gdy kaloryczność spożywanych przez nas produktów jest wyższa niż nam się wydaje, a tak wygląda sytuacja przede wszystkim w przypadku niezwykle lubianych przez niektórych kiełbas. Kiedy w ramach swojej pracy zawodowej, w trakcie prowadzonych warsztatów proszę uczestników o oszacowanie kaloryczności przedstawianych produktów żywnościowych, to wartość energetyczna tego typu  wędlin bywa notorycznie zaniżana nawet o połowę…

Wysokie spożycie wędlin może nieść za sobą negatywne skutki zdrowotne

Słabość do wędlin i wysoka ich konsumpcja nie sprzyja ogólnie pojętemu zdrowiu. Opublikowane w marcu zeszłego roku wyniki dużego badania epidemiologicznego, które objęło niemal pół miliona kobiet i mężczyzn w różnym wieku pokazały, że wysokiemu spożyciu przetworzonego mięsa (wędlin i wyrobów garmażeryjnych) towarzyszy wyższy wskaźnik śmiertelności związanej z występowaniem chorób nowotworowych i sercowo-naczyniowych. Co ciekawe, w przypadku konsumpcji mięsa nieprzetworzonego technologicznie nie zaobserwowano takiej zależności.

Wędliny wypadają drogo

Cena zakupu wędliny w porównaniu do cen świeżego mięsa jest nieopłacalna. Oczywiście mam świadomość, że można kupić wędliny w cenie nie przekraczającej 10zł za kilogram, tyle że są to produkty jedynie w niewielkim stopniu składające się z mięsa. Jeśli chcemy kupić produkt wysokiej jakości musimy zapłacić przynajmniej o połowę więcej niż za surowiec, z którego został otrzymany (a często różnice są nawet dwukrotne). Tak więc korzystniej jest kupić świeży schab i upiec go w domu, następnie stosować jako „obkład” do pieczywa, niż przepłacać za „schab pieczony” w postaci wędliny ze sklepu…

Podsumowanie

Wędliny, chociaż mają długą tradycję w polskiej kuchni, nie są produktami najwyższych lotów jeśli chodzi o wartości odżywcze i zdrowotne. Najlepiej jest ograniczać ich spożycie na rzecz świeżego mięsa, preparowanego samodzielnie, w warunkach domowych.