Idiopatyczna biegunka – trudny przypadek u dietetyka

Jakiś czas temu zgłosiła się do mnie dziewczyna z problemami, które potocznie określa się jako zaburzenia żołądkowo-jelitowe. Cierpiała na uciążliwe biegunki. Była już ze swoim problemem u lekarza, ale nie udało się zdiagnozować przyczyny. Ponieważ zajmuję się problematyką związaną z żywieniem człowieka, ktoś polecił moją osobę, tak oto umówiliśmy się na spotkanie.

Po przeprowadzeniu wywiadu żywieniowego okazało się, że podręcznikowe modyfikacje jadłospisu zostały już wprowadzane. Z pomocą lekarza eliminowano pokarmy wysokobłonnikowe, produkty zawierające syrop glukozowo-fruktozowy, mleko i niektóre jego przetwory etc… Problem jednak zamiast zniknąć jeszcze się nasilał, o ile bowiem na początku był epizodyczny, to w ostatnich tygodniach stał się w zasadzie permanentny.

Długo utrzymujące się biegunki prowadzą do upośledzenia przyswajania wielu składników pokarmowych, w tym niezbędnych elektrolitów. Oprócz zaburzeń ze strony przewodu pokarmowego dochodziły lekkie zaburzenia wodno-elektrolitowe . Dziewczyna obawiała się, że ma nowotwór albo inną poważną chorobę, choć żadne badanie na to nie wskazywało, podobnie jak na jakikolwiek stan zapalny jelit.

Dyskutowaliśmy przez ponad półtora godziny, a mi nie przychodziło do głowy ani jednosensowne wytłumaczenie zagadkowej dolegliwości. Zrobiłem listę badań, które moim zdaniem powinny zostać wykonane, zaproponowałem pewne korekty w diecie i zasugerowałem zakup probiotyku oraz leku zawierającego trimebutynę. Gdy już mieliśmy się żegnać zauważyłem, że moja rozmówczyni sięga po gumę do żucia. Zdałem sobie sprawę, że jak się witaliśmy również gumę żuła. Postanowiłem dopytać jeszcze o tę kwestię.

Po krótkiej wymianie zdań okazało się, że ów dziewczyna cały dzień w zasadzie „coś” żuje! Tymczasem bezcukrowe gumy do żucia zawierają sorbitol – alkohol cukrowy. Ma on wiele ciekawych właściwości (jest słodki, utrzymuje odpowiednią wilgotność, działa jako stabilizator), dzięki czemu chętnie dodawany jest do niektórych produktów spożywczych, ale ma też pewną wadę – działa przeczyszczająco. Osoby wrażliwe mogą reagować już na niewielkie jego dawki, a spożywanie kilku paczek gum do żucia w ciągu dnia daje efekt „murowany” praktycznie u każdego.

Zaleciłem więc eksperyment: rezygnacja z gumy do żucia bez innych zmian w jadłospisie. Umówiliśmy się na konsultację telefoniczną następnego dnia w porze popołudniowej. Mój telefon zadzwonił jeszcze tego samego dnia. Okazało się, że prosty zabieg polegający na wyeliminowaniu z diety gumy do żucia okazał się najlepszym lekarstwem na dokuczliwe i wydawałoby się niemal nieuleczalne problemy. Historię tę opisuję nie tyle by się chwalić, jaki to jestem bystry, a po to by osoby, które borykają się z podobnym do tej pani problemem w pierwszej kolejności odstawiły gumę do żucia.