Ratunku! Fruktoza!

W ostatnich czasach sporo mówi się o niekorzystnym wpływie nadmiernej podaży węglowodanów na zdrowie i estetykę sylwetki. Pod ostrzałem znalazły się z wiadomych względów cukry proste, przy czym to właśnie spożycie cukru owocowego – fruktozy – zadaniem wielu osób powiązane jest z tendencją do zwiększania ilości tkanki tłuszczowej w organizmie i problemem z jej eliminacją. Choć do objawów powszechnej paniki jeszcze daleko, to łatwo natknąć się na zalecenia żywieniowe, zgodnie z którymi ograniczyć należy nie tylko spożycie produktów zawierających rafinowane ale także ilość zjadanych owoców czy niektórych warzyw.

Czy fruktoza jest faktycznie taka zła?

Zgłębiając to zagadnienie musimy zajrzeć na chwilę do wiedzy z zakresu biochemii. Żeby organizm mógł pozyskać energię z glukozy musi ona przejść szereg reakcji biochemicznych, zwanych glikolizą. Przebieg glikolizy jest ściśle kontrolowany, m.in. przez obecność produktów – np. ATP, który stanowi informację o tym, że komórka ma wystarczającą ilość energii; i cytrynianu, którego nagromadzenie jest sygnałem, iż substratów potrzebnych do produkcji kwasów tłuszczowych jest odpowiednio dużo (mechanizmów regulacyjnych jest więcej, ale mają one zdecydowanie mniejsze znaczenie). Regulacja ta odbywa się podczas etapu glikolizy katalizowanego przez enzym fosforofruktokinazę. Dlaczego o tym piszę w temacie dotyczącym fruktozy?

Z fruktozą jest bowiem pewien problem, chociaż podobnie jak glukoza bierze ona udział w glikolizie, to omija etap nadzorowany przez fosforofruktokinazę. Przy wysokiej podaży fruktozy w wyniku „wyłączenia” ważnego mechanizmu regulacyjnego, dochodzi do wielu niepożądanych skutków, m.in. nadmiernej produkcji triacylogliceroli i cholesterolu VLDL. Konsekwencje mają zasięg nie tylko „zdrowotny”, ale również przekładają się na estetykę sylwetki i poziom tkanki tłuszczowej. Przy regularnej, wysokiej podaży fruktozy dochodzi do postępującej insulino oporności i zaburzenia regulacji poboru pokarmu (czyli zwiększa się apetyt) – są to czynniki sprzyjające gromadzeniu tłuszczu w organizmie. Czy więc należy bać się fruktozy?

Fruktoza jest „straszna” jedynie spożywana w przesadnie dużych ilościach. Bazując na naturalnych jej źródłach, takich jak owoce, trudno doprowadzić do nadmiaru, zwłaszcza że występuje ona tam w towarzystwie błonnika i związków fenolowych, które znosić mogę częściowo jej niekorzystny wpływ na sylwetkę i zdrowie. O nadwyżkę zdecydowanie łatwiej w wypadku osób,  lubujących się w słodyczach, słodkich napojach czy wyrobach cukierniczych. To właśnie wysokoprzetworzona żywność słodzona fruktozą, sacharozą (źródło fruktozy), i syropem fruktozowo-glukozowym dostarcza uderzeniowych dawek tego cukru ze wszystkim tego negatywnymi konsekwencjami.