Zapychanie zamiast odżywiania

Na śniadanie kawa z cukrem, w drodze do pracy batonik lub ciastko, potem słodka bułka, pączek, zapiekanka, w drodze do domu obiad w restauracji, a częściej raczej w barze szybkiej obsługi. Do tego przynajmniej litr słodzonego płynu w postaci coli lub napoju energetycznego. Oczywiście takie praktyki dość szybko odbijają swoje piętno nie tylko na sylwetce, ale także na zdrowiu i kondycji psychicznej. Niestety często zupełnie nie zwracamy na ten fakt uwagi bądź też podświadomie wiemy, ale mamy w danej chwili ważniejsze sprawy na głowie. Tak często opisywana ostatnio „moda na zdrowie”, która podobno ogarnęła Polaków w wielu przypadkach ma charakter sezonowego zrywu lub po prostu sprowadza się do pigułki multiwitaminy przyjmowanej od czasu do czasu do obiadu.

Przeczytaj koniecznie:

Niewyspani jedzą „śmieci"

Kiedy jedziemy za zakupy

Kiedy jedziemy kupić sobie spodnie lub buty, to zazwyczaj najpierw je oglądamy, przymierzamy stajemy przed lustrem, robimy kilka kroków sprawdzając czy pasują, czy dobrze leżą, nie uwierają. Mamy bowiem świadomość, że nie należy kierować się pierwszym wrażeniem i wrzucać bezmyślnie produkty do koszyka, wiemy że przykładowo zakup za ciasnego obuwia skończy się odciskami, lub przynajmniej odbije się na naszym komforcie. Kiedy mamy zamiar sprawić sobie nowy telefon albo laptopa to zakupy są jeszcze bardziej przemyślane, a lustracja sprzętu – bardziej dokładna.

Zapychanie zamiast odżywiania

W przypadku produktów żywnościowych, mechanizmy te ulegają jakby zaburzeniu. W sklepie czy restauracji nie zastanawiamy się nad wpływem spożycia danego produktu na nasz organizm, po prostu jemy to na co mamy ochotę, co jest słodkie lub słone i gotowe do spożycia. Nie myślimy racjonalnie, pojęcie „odżywiania” jest nam zupełnie obce. Czujemy głód i chcemy go po prostu wyłączyć zapychając się kolorowymi śmieciami. Powielając tę praktyką wyrabiamy sobie złe nawyki, fundujemy sobie „złośliwe oprogramowanie” i konsekwentnie niszczymy swoje zdrowie.

Jedzenie źródłem frustracji

Nie ulega wątpliwości, ze to co jemy wpływa na to jak się czujemy i jak funkcjonuje nasz organizm. I zależność ta jest wielo płaszczyznowa. Po pierwsze niektóre pokarmy niemal natychmiast wywierają wpływ na nasze samopoczucie. Nadmiar cukrów powoduje, że jesteśmy ospali i trudno nam się zmotywować od pracy, działamy mniej efektywnie,  nadmiar kofeiny czyni nas nerwowymi i bardziej wrażliwymi na czynniki stresogenne, obecność trans-kwasów tłuszczowych sprawiać może że staniemy się bardziej agresywni. Do tego dochodzą sukcesywnie pogłębiające się niedobory żywieniowe będące skutkiem spożywania wysoko przetworzonych produktów pozbawionych niezbędnych witamin, ważnych pierwiastków i kwasów tłuszczowych.

Mechanizm błędnego koła

Skutkiem jest obniżenie nastroju, pogorszenie pamięci, koncentracji, zdolności kojarzenia, a także obniżona odporność immunologiczna, zaburzony przebieg wielu procesów metabolicznych. Po pewnym czasie zauważamy także że nasza sylwetka zmienia się w niepożądany sposób. Organizm zaczyna gromadzić tłuszcz,  z tygodnia na tydzień stajemy się grubsi, co jest źródłem frustracji. Otumanieni cukrem, nie potrafimy jednak zmotywować się do pracy nad sobą, poza tym czujemy ciągły głód, nafaszerowani kofeiną czujemy się spięci, zestresowani, stres rozładowujemy w jedzeniu i koło się zamyka.

Zmiany tu i teraz

Jedno jest pewne: opisany tutaj problem sam się nie rozwiąże, potrzebna jest nasza świadoma ingerencja. Działać należy zacząć natychmiast, gdyż za moment będzie tysiąc innych ważniejszych spraw. Nie ma żadnej lepszej daty niż dzień dzisiejszy, najbliższy poniedziałek, początek miesiąca czy jakikolwiek inny termin nie wchodzi w grę. Są dwie możliwości rozwiązania problemu: albo działanie na własną rękę, albo skorzystanie z pomocy specjalisty (trenera, dietetyka). Pierwsza opcja jest dobra dla osób, które mają czas na to by czytać, dowiadywać się, pytać i uczyć na własnych błędach, druga natomiast adresowana jest dla tych, którzy nie chcą na sobie eksperymentować, cenią sobie własny czas, wiedzą że żyjemy w czasach specjalizacji i skłonni są za otrzymaną pomoc zapłacić.

Wnioski

Niezależnie od wybranej ścieżki liczyć należy się z pewnymi poświęceniami oraz pamiętać trzeba, że zdrowe jedzenie wymaga po prostu uwagi. I nie chodzi o to by spożywać gotowaną na parze pierś z kurczaka co trzy godziny z zegarkiem w ręku, nie chodzi też o to by jeść pięć czy sześć posiłków w ciągu dnia. Ważne jest by nie tyle zwalczać głód, co odpowiednio odżywiać organizm wybierając właściwe produkty.