Pomysł na… podatek od niezdrowego jedzenia

Nie ulega wątpliwości, że są takie produkty żywnościowe, których konsumpcja w sposób niekorzystny wpływa na zdrowie człowieka. Większość dań serwowanych w barach szybkiej obsługi, słodycze, nafaszerowane cukrami napoje z całą pewnością nie służą poprawie ogólnie pojętego zdrowia publicznego. W związku z tym pojawiają się ostatnio pomysły by najbardziej niezdrowe pokarmy, podobnie jak papierosy i alkohol dodatkowo opodatkować. Czy takie rozwiązanie można uznać za rozsądne?

Przeczytaj koniecznie:

Fast food - co zrobić, gdy jesteśmy jego wielkimi fanami?

Skąd wziął się ten pomysł?

Dane źródłowe wskazują, że w ostatnich dwóch dekadach wydatki państwa na służbę zdrowia systematycznie rosną, mimo to jednak trudno uznać standardy oferowane w ramach publicznej opieki medycznej za satysfakcjonujące.W latach 90. w naszym kraju wydatkowane było około 5 % przyrostu krajowego brutto (PKB) na służbę zdrowia, aktualnie jest to niemal 8%, czyli ponad 100 miliardów złotych. Sektor publicznej służby zdrowia jest jednak coraz bardziej zadłużony, a jakość oferowanych usług oraz czas oczekiwania na ich realizacje jest w zasadzie nie do przyjęcia. W efekcie niby służba zdrowia jest „bezpłatna” (tak to się formalnie nazywa, ale przecież płacimy podatki i składki na ubezpieczenie zdrowotne), a i tak trzeba do niej dopłacać z własnej kieszeni i to niemałe pieniądze, choćby dlatego, że czas oczekiwania na niektóre usługi nierzadko liczyć można w latach…

Znalezienie alternatywnych sposobów na wygenerowanie dodatkowych środków na opiekę zdrowotną jest problemem palącym, zwłaszcza że kondycja fizyczna i zdrowotna Polaków ulega systematycznemu pogorszeniu. Zresztą zjawisko to nie dotyczy tylko mieszkańców naszego kraju, a ma charakter powszechny. Nie ulega wątpliwości że jedną z głównych przyczyn problemów ze zdrowiem jest niewłaściwa dieta.

Otyłość i żywność niskiej jakości

Nadmierna masa ciała to nie tylko problem natury estetycznej, ale także zdrowotnej. Otyłość, która sama jest chorobą przewlekłą przyczynia się dodatkowo  do wyraźnego wzrostu ryzyka wielu innych groźnych przypadłości takich jak miażdżyca, cukrzyca czy niektóre formy nowotworów. Problem nadmiernej masy ciała ma dziś charakter globalny i dotyczy w zasadzie wszystkich krajów rozwiniętych i rozwijających się.. Nie ulega wątpliwości, że „epidemia otyłości”  związana jest przede wszystkim z dietą, a za bezpośredni czynnik sprzyjający uznać tutaj należy wysoką dostępność niskojakościowej żywności charakteryzującej się wysoką gęstością energetyczną i niską – odżywczą.

Osoby odżywiające się w sposób nieprawidłowy częściej chorują i wymagają dodatkowej opieki medycznej. Mówiąc brutalnie – są to dodatkowe koszty, które pokrywane są również z podatków i składek osób prowadzących zdrowy tryb życia. Stwierdzenie, iż nie jest to do końca sprawiedliwe nie wynika ze złośliwości i braku zrozumienia a jest wnioskiem oczywistym. W związku z tym coraz częściej pojawiają się głosy, iż opodatkowanie żywności niezdrowej mogłoby nie tylko zwiększyć wpływy do budżetu państwa, które można byłoby przeznaczy na opiekę zdrowotną, ale przede wszystkim stanowiłoby element profilaktyki otyłości i wielu innych chorób. Tylko czy kolejny podatek spotkałby się ze społeczną akceptacją? Można mieć co do tego wątpliwości. Mimo wszystko jednak uznać należy, że argumenty entuzjastów wprowadzenie akcyzy na „śmieciową żywność” przemawiają do rozsądku.

Podobnie jak palenie papierosów przyczynia się do wzrostu częstotliwości występowania chorób układu krążenia i niektórych nowotworów, tak samo zajadanie sie frytkami, chipsami, słodyczami i zapijanie tych pokarmów słodzonymi napojami prowadzi do rozwoju nadwagi, następnie otyłości i wielu innych chorób, które wymagają leczenia. Chociaż pomysł na dodatkowe opodatkowanie produktów żywnościowych wydaje się po prostu kolejnym sposobem na wyciągniecie pieniędzy od podatników to można zaryzykować stwierdzenie, że „akcyza od junk food” byłaby bardziej sprawiedliwym rozwiązaniem niż kolejne podwyżki składki zdrowotnej, które przecież obejmują również osoby dbające o zdrowie i kondycję.

Na ile rozwiązanie jest realne?

Głosy dotyczące możliwości opodatkowania produktów żywnościowych, których wysoka konsumpcja ewidentnie wpływa negatywnie na zdrowie pojawiają się od pewnego czasu w różnych częściach świata. Najgłośniejsze debaty na ten temat miały miejsce do niedawna w Australii, ministerstwo zdrowia jednak zdecydowało w końcu, iż referendum w tej sprawie nie dojdzie do skutku. Na razie rząd postawił na edukację zamiast zmian w legislacji. Inaczej sytuacja wygląda w Meksyku, gdzie wszystko wskazuje na to, że 5% podatek od fast-foodów zostanie jednak wprowadzony. Jeśli tak się stanie to chyba pora zacząć się zastanawiać - który kraj będzie następny?