Co najbardziej denerwuje podczas zajęć fitness?

Obecnie kluby przeżywają oblężenie. Można zaobserwować tłumy na salach fitness, panie postanawiają „zrobić formę”, w końcu Sylwester blisko ;-) Sprawdźmy, jakie zachowania współćwiczących denerwują nas najbardziej.

Przeczytaj koniecznie:

Jak wybrać odpowiedni klub lub siłownię

Pogaduszki ploteczki

Przed zajęciami, po zajęciach – pogaduszki i rozmowy wszelkiej maści są jak najbardziej wskazane. Ale czas podczas treningu wykorzystaj (i pozwól na to samo innym) na skupienie się i pełne zaangażowanie. „Dawno się nie widziałyśmy” to nie jest argument. Jeżeli faktycznie nie będziecie w stanie się pohamować z konwersacją, to zamieńcie salę ćwiczeń na przyjemną kawiarnię. W innym przypadku musicie liczyć się z tym, że zostaniecie poproszone o spokój lub też wyproszone z sali.

Z higieną na bakier

I wcale nie mam na myśli jakichś wysublimowanych zabiegów, tylko temat absolutnie podstawowy. Woda, mydło, antyperspirant oraz zawsze wyprane, świeże ubrania – to powinna być „oczywista oczywistość”. Wydawałoby się, że to rzadki problem, niestety tak nie jest. Ćwiczenie w używanych, np. dzień wcześniej, strojach treningowych jest notoryczne, a ich niekoniecznie przyjemny zapach maskowany jest obfitym skrapianiem się różnej maści pachnidłami. Połączenie zabójcze i “zwalające z nóg”.

Trening z komórką w dłoni

Bywają takie sytuacje, że musimy być „pod telefonem”. Jeżeli zdarzy się to akurat podczas zajęć fitness, to postaraj się, aby było to jak najmniej uciążliwe dla innych. Wycisz komórkę, nastaw wibrację. Odbierz telefon i prowadź rozmowę po wyjściu z sali, nigdy na niej. Raz, że dezorganizujesz zajęcia i rozpraszasz grupę, dwa, iż nie wszyscy mają ochotę zostać wtajemniczeni w twoje prywatne sprawy.

Często spotyka się osoby, które podczas ćwiczeń, np. na macie, prowadzą bogatą korespondencję sms`ową lub aktualizują statusy na jedynym z portali społecznościowych. Obstawiam, że dzielą się informacją, że na treningu krew, pot i łzy. No cóż…. Na czyimś na pewno ;-)

I`m sexy and I know it – kwestia ubioru ;-)

Sala fitness to nie wybieg mody. Dbaj o to, by twoje ubranie wyglądało estetycznie, było dopasowane, ale nie obcisłe do tego stopnia, że wylewają się wszystkie fałdki, a biust wygląda jakby miał za chwilę wyskoczyć z nazbyt wykrojonego dekoltu . Panie nagminnie zaopatrują się w przymałe koszulki, które podczas podskoków podsuwają się do góry i pokazują to, co niekoniecznie uczestniczki zajęć chciałyby pokazać, a współćwiczący oglądać.

Fitnessowe „ciuszki” mają spełniać określone funkcje: wchłaniać i „odprowadzać” pot na zewnątrz oraz zapewniać komfort ćwiczeń. I niech to stanowi główną zasadę ich wyboru.

Znajdą się także persony, które nie zmieniają obuwia, przychodząc od razu w treningowym. Nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać osoby, która byłaby euforycznie nastawiona do ćwiczenia, gdy piasek przykleja się do spoconych dłoni, piłek, mat.

Kałuże potu

Każdy z nas się poci, to naturalne. Ale jeżeli wiesz, że podczas zajęć pot będzie płynął po tobie ciurkiem, weź ze sobą ręczniczek, którym będziesz mogła go wytrzeć. Możesz też zaopatrzyć się w opaskę przeciwpotną na głowę (świetnie podtrzyma włosy) i nadgarstek.

Jeżeli „kałuże” znaczą miejsce, w którym ćwiczysz oraz sprzęty, których używasz, to nie zapomnij ich po sobie wytrzeć.

Oczywiście żaden z wyżej wymienionych punktów nas nie dotyczy, ale może w którymś z powyższych opisów zachowań odnajdujecie kogoś znajomego. Jeśli tak, to podeślijcie mu link do tego artykułu, jest szansa, że dostrzeże swój błąd, wyciągnie wnioski i zmieni swoje postępowanie. A nam wszystkim będzie ćwiczyło się lepiej.