Pułapka łazienkowej wagi

Waga łazienkowa może być niezwykle przydatnym narzędziem w monitowaniu efektywności podejmowanych działań wymierzonych w zmianę kompozycji sylwetki. Urządzenie to ma pewne wady, które sprawiają, że bezkrytyczne sugerowanie się podawanymi przez nie wynikami może prowadzić do błędnych wniosków i wywoływać frustracje i rozczarowanie.

Przeczytaj koniecznie:

Dlaczego „waga” stoi w miejscu?

Waga prawdę Ci powie. Czy aby na pewno?

Waga łazienkowa wydaje się narzędziem genialnym w swojej prostocie. Wystarczy dosłownie na nią wejść by oczom już po chwili naszym ukazała się naga prawda na temat… no właśnie, czego? Umiejętność interpretowania wyników podawanych przez to urządzenie, choć z pozoru wydaje się łatwa, niekiedy okazuje się nieść za sobą przynajmniej kilka komplikacji. Wynik pomiaru trzeba jeszcze umieć zinterpretować i wyciągnąć z nich właściwe wnioski. To tymczasem w praktyce nie zawsze jest zadaniem prostym.

Zastanówmy się może nad tym co de facto oznacza wynik na wadze wynoszący powiedzmy 80kg? Jak łatwo się domyślić, taka wartość może, ale absolutnie nie musi wskazywać na nadwagę. Czynnikami różnicującymi są tutaj m.in. wzrost, płeć, wiek, a także stan fizjologiczny (np. ciąża). Chociaż interpretacja wyników podawanych przez wagę łazienkową nie jest umiejętnością wymagającą jakiś specjalnych kwalifikacji, to fakty są niestety takie, że wiele osób ma z tym problem. W efekcie prowadzi to do sytuacji, w gdzie albo za odchudzanie zabierają się osoby, które odchudzać się nie powinny, albo też jednostki z wyraźną nadwagą stwierdzają, że w sumie ich masa ciała nie wymaga redukcji, bo „nie jest jeszcze tak źle”…

Najczęstsze błędy popełniane podczas ważenia

Z używaniem łazienkowej wagi związane jest wiele błędów, które w sposób istotny rzutują na wyniki pomiarów. Do najczęstszych zaliczyć należy bezsprzecznie dokonywanie pomiarów o różnych porach dnia. Warto wiedzieć, że nasza masa ciała rano po przebudzeniu (i po porannej toalecie) jest niekiedy nawet dwa kilogramy niższa niż ta mierzona w godzinach wieczornych. Jeśli więc w jednym tygodniu zważymy się po przebudzeniu, w drugim – przed pójściem spać, to łatwo możemy dość do niesłusznego wniosku, iż przytyliśmy. Chociaż wydawać by się mogło, że sprawa jest banalnie prosta do rozwiązania, to wiele osób niestety nie pamięta o tej zależności.

Innym błędem jest ważnie się w ubraniach, często przy kolejnych pomiarach – różnych. Warto wiedzieć, że nasze ubranie wraz z zwartością kieszeni ważyć nawet półtora kilograma. To stosunkowo dużo. Gdybyśmy ważyli się w butach, wynik może być jeszcze bardziej zafałszowany. Dlatego w miarę możliwości ważenie wykonywać należy nago lub w bieliźnie, a jeśli sytuacja nie bardzo na to pozwala, to dobrym rozwiązaniem będzie lekkie ubranie, takie samo przy każdym kolejnym ważeniu. W innym wypadku trudno będzie ocenić rzetelność wykonywanych pomiarów.

Dla pobudzenia wyobraźni

Jeszcze więcej problemów może przysparzać monitowanie efektów podjętych działań wymierzonych w poprawę kompozycji sylwetki. I tak oto niekiedy zdarza się, że rozpoczęcie regularnych treningów połączonych z wprowadzeniem niskokalorycznej diety nie tylko nie powoduje ubytku na wadze, ale wręcz pojawiają się niewielkie przyrosty. Skutkiem tego jest frustracja prowadząca albo do zniechęcenia i zaprzestania pracy nad sylwetką, albo też skutkująca wprowadzaniem zbyt głębokich restrykcji kalorycznych /lub zbyt forsownych treningów. Czy więc pomiar masy ciała nie ma tak naprawdę  istotnego znaczenia? Oczywiście ma, ale w żadnym wypadku nie można traktować wagi jak wyroczni!

Są takie przypadki kiedy pomimo tego, iż intensywnie się odchudzamy, to wyniki podawane przez wagę się nie zmieniają. Czy to znaczy, ze nasze staranie nie przynoszą efektu?

Cóż, odpowiedź na to pytanie brzmi: „niekoniecznie”. Po pierwsze zdać sobie należy sprawę z tego, że w sytuacji, w której razem z wprowadzeniem redukcyjnej diety rozpoczynamy także treningi siłowe, to dochodzi do szeregu „anomalii” w naszym organizmie, których finalny skutek jest bardzo pożądany, ale może prowadzić do dezorientacji. Otóż, w takich wypadkach, pomimo, iż dochodzi do postępującego ubytku rezerw tłuszczowych to jednocześnie także, w ramach procesów adaptacyjnych rozwija się tkanka mięśniowa. Po pierwsze mięśnie „uczą się” lepiej magazynować rezerwy energetyczne w postaci glikogenu (który dodatkowo wiąże spore ilości wody), po drugie następuje nasilona synteza białek, czyli tkanka mięśniowa zaczyna się rozrastać.

Sprawa najwyższej wagi

Zanim jednak przestraszone panie uciekną z krzykiem, chciałbym dodać, że owy przyrost tkanki mięśniowej jest stosunkowo subtelny (i nie ma się co obawiać, że pewnego ranka obudzimy się z ciałem Hulka Hogana). Poza tym proces ten uznać należy za pożądany, gdyż to tkanka mięśniowa w dużej mierze odpowiada za pożądaną estetykę sylwetki. Suma procesów adaptacyjnych doprowadza jednak do tego, że postępy w redukcji tkanki tłuszczowej nie mają odzwierciedlenia w wynikach pojawiających się podczas kolejnych pomiarów wykonywanych przy użyciu wagi. Mówiąc dobitnie, w praktyce wygląda to tak, że pomimo iż tłuszczu ubywa, to całkowita masa ciała się nie zmienia, lub zmienia się nieznacznie, mimo to jednak skład ciała ulega dramatycznej poprawie.

Skoro jednak waga łazienkowa się w takich wypadkach nie sprawdza, to czy są skuteczne sposoby na to by weryfikować skuteczność podejmowanych działań na rzecz poprawy estetyki sylwetki?

Warto wiedzieć, ze istnieją proste sposoby na to, by progres zmierzyć. W tym celu potrzebny jest zwykły centymetr krawiecki. Okazuje się, że ten banalny i zarazem niezwykle niedoceniany gadżet pozwala precyzyjniej ocenić postępy w redukcji tkanki tłuszczowej niż waga łazienkowa. Odpowiednio użyty umożliwia dokonanie pomiaru obwodów partii ciała reprezentatywnych zarówno dla poziomu zatłuszczenia sylwetki (talia, a u pań także biodra i uda) jak i dla poziomu tkanki tłuszczowej (ramię).Tak więc w praktyce, gdy widzimy, że masa ciała się nie zmienia, ale obwód tali ulega sukcesywnemu obniżeniu, to mamy pewność, iż nasze starania przynoszą zamierzony efekt, gdyż poziom tkanki tłuszczowej sukcesywnie się zmniejsza.

Podsumowanie

Waga łazienkowa stanowić może niezmiernie pomocne narzędzie pozwalające zmierzyć całkowitą masę ciała oraz ocenić tempo postępów, np. w przypadku stosowania programów ukierunkowanych na redukcję tkanki tłuszczowej. Ważąc się należy pamiętać jednak o tym by pomiary wykonywać zawsze o podobnej porze (najlepiej na czczo, po porannej toalecie), nago lub w bieliźnie i mając na uwadze, iż wyniki podawane przez to  urządzenie nie zawsze są miarodajne. Ważnym uzupełnieniem pomiarów robionych przy zastosowaniu łazienkowej wagi winny być pomiary obwodów, wykonywane z zastosowaniem centymetra krawieckiego. To właśnie one pozwalają na bardziej precyzyjną ocenę postępów z uwzględnieniem ubytku tkanki tłuszczowej i przyrostu tkanki mięśniowej.