Produkty mleczne typu „light” – czy to aby na pewno dobry pomysł?

Produkty mleczne o obniżonej kaloryczności na pierwszy rzut oka wydają się posiadać same walory. Obecność wysokojakościowego białka i dobrze przyswajalnego wapnia przy jednocześnie zmniejszonej zawartości tłuszczu sprawia, że chętnie wybierane są one przez osoby odchudzające się i prowadzące zdrowy tryb życia. Z drugiej strony jednak, coraz częściej zwraca się uwagę, że produkty typu „light” posiadają także pewne wady oraz, że zastępowanie nimi konwencjonalnych odpowiedników wcale nie jest tak korzystne, jak się powszechnie sądzi. Jak jest w rzeczywistości?

Przeczytaj koniecznie:

Napoje typu light i utrata masy ciała

Kalorie to nie wszystko

Nauczyliśmy się oceniać produkty żywnościowe głównie przez pryzmat ich kaloryczności. Pokarmy wysokoenergetyczne zazwyczaj traktujemy jako gorsze i mniej pożądane niż ich mniej kaloryczne odpowiedniki. Jest w tym jakiś sens, gdyż jak wiadomo, nadmierna podaż energii prowadzi do przyrostu masy ciała, czego efektem bywa nadwaga, a potem – otyłość. Problem polega jednak na tym, że sama wartość energetyczna nie jest jedynym słusznym wskaźnikiem rankingowym, a w praktyce – istnieje szereg innych aspektów, które należy wziąć pod uwagę dokonując wyborów żywieniowych. Gdzieś tam w głębi wszyscy o tym wiemy, mamy bowiem świadomość, że łyżka oliwy z oliwek czy oleju lnianego, pomimo jest bardziej kaloryczna, to stanowi lepszy wybór niż łyżka stołowego cukru. Na co dzień jednak niestety z tej wiedzy nie robimy użytku i łatwo ulegamy pozorom.

Wady i zalety produktów „light”

Powiedzmy sobie szczerze: główną i zarazem jedyną zaletą produktów mlecznych typu „light” jest ich obniżona kaloryczność spowodowana najczęściej usunięciem części zawartego w nich tłuszczu. Niestety w praktyce owa „zaleta” niewiele nam daje, gdyż – jak pokazują badania – pokarmów oznaczonych jako niskokaloryczne zazwyczaj jadamy więcej niż ich konwencjonalnych odpowiedników. I jest to związane nie tylko z tym, że są one mniej sycące, ale przede wszystkim z naszym nastawieniem. Okazuje się, że świadomość, iż pokarm, który spożywamy jest „niskokaloryczny” wyłącza w nas naturalne mechanizmy kontrolne czego efektem jest wzmożona konsumpcja.

Również samo „odtłuszczenie” produktów mlecznych okazuje się być wątpliwą zaletą. Tłuszcz mleczny jest bowiem dość wartościowym składnikiem diety, co związane jest z jednej strony z obecnością średnio- i krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych korzystnie wpływających na nasze zdrowie, a z drugiej z zawartością składników takich jak witamina A, niezwykle cennej dla naszego zdrowia witaminy D i sprzężonych dienów kwasu linolowego znanych jako CLA (tak – to samo CLA zawarte w preparatach wspomagających odchudzanie). Co więcej, istnieją badania, które wskazują, że spożycie tłuszczu mlecznego jest odwrotnie skorelowane z obwodem pasa, czyli mówiąc wprost – osoby, które jedzą więcej pełnotłustego nabiału – są szczuplejsze!

Niezmiernie ważne jest także to, iż produkty mleczne typu „light” zawierają nierzadko więcej cukru niż ich konwencjonalne odpowiedniki. Przykładem znakomitym mogą tutaj być jogurty owocowe czy serki homogenizowane, ale nie tylko. Wystarczy zlustrować uważnie etykiety, a okaże się że tego typu pokarmy dostarczają więcej laktozy (naturalnie występującej w mleku), cukrów dodanych takich jak sacharoza i syrop glukozowo-fruktozowy, a także wypełniaczy takich jak skrobia modyfikowana. Czy to faktycznie walor? Chyba każdy może sam odpowiedzieć sobie na tak postawione pytanie…

Podsumowanie

Produkty mleczne o obniżonej kaloryczności mają zarówno swoje zalety, jak i wady. O tych pierwszych mówi się sporo, o tych drugich niestety wspomina się rzadko, a szkoda, ważne bowiem jest by w sposób świadomy dokonywać żywieniowych wyborów. Nie namawiam do całkowitego wykluczenia produktów typu „light” z diety, warto jednak pamiętać, że wraz ze zmniejszeniem ich wartości energetycznej obniżeniu nierzadko ulega także wartość odżywcza.