Piwo, indeks glikemiczny i odchudzanie

Podobno picie piwa wybitnie utrudnia odchudzanie, a wręcz przyczynia się do powstawania „piwnego brzucha”. Dlaczego tak się dzieje? Mówi się, że zależność ta powiązana jest przede wszystkim z wysokim indeksem glikemicznym tego napoju i wysoką zawartością groźnej maltozy. Czy jednak te informacje są aby na pewno prawdziwe?

Przeczytaj koniecznie:

Alkohol zwiększa poziom testosteronu

Piwo – wróg szczupłej sylwetki

O tym, że picie piwa negatywnie wpływa na estetykę sylwetki pisze i mówi się wiele. Co więcej, powszechnie uważa się, że kalorie zawarte w tym trunku mają unikalną właściwość do gromadzenia się jedynie w obrębie pasa, dając efekt odstającego jak bęben brzucha. Przekonanie to w zasadzie uznawane jest za fakt i zawierzają mu nie tylko laicy (w tym i sami piwosze), ale również lekarze i dietetycy. Co więcej, nie jest to teoria wyssana z palca, a ma – jak sądzą jej wyznawcy i propagatorzy – rzetelne uzasadnienie. Jakie? Otóż zgodnie z obiegowymi opiniami piwo jest obfitym źródłem maltozy – cukru pochodzącego ze słodu jęczmiennego używanego do produkcji tego napoju. Maltoza charakteryzuje się wysokim indeksem glkemicznym doprowadzając do gwałtownych skoków poziomu glukozy, co przyczynia się do szybkiego przyrostu tkanki tłuszczowej.Proste? Proste i na dodatek logiczne. Problem w tym, że nie do końca prawdziwe…

Ile maltozy w piwie?

Maltoza jest cukrem prostym – disacharydem zbudowanym z dwóch reszt glukozy połączonych wiązaniem α-1,4 glikozydowym. Powstaje podczas hydrolizy skrobi zawartej w zbożach, co ma miejsce w procesie słodowania, czyli otrzymywania słodu używanego do produkcji piwa. Zawartość maltozy w piwie może być różna, zależnie od rodzaju tego trunku. Z pewnością jednak stwierdzenie, iż zawiera dużo tego cukru jest nieuzasadnione. Tak naprawdę ilość tego disacharydu w piwie nie przekracza  – uwaga - 1%.  Badania przeprowadzone z udziałem produktów dostępnych na rynku amerykańskim wykazały, że zawartość maltozy w tamtejszych piwach waha się w przedziale od 0,02g - 0,24g / l. Są to więc raczej śladowe ilości. Owszem piwo zawiera pewną dawkę węglowodanów, w dużej mierze jednak są to sacharydy klasyfikowane jako nierozpuszczalne frakcje błonnika. Nasze enzymy trawienne nie rozkładają ich  do cukrów, które mogłyby zostać wchłonięte i wykorzystane w procesach energetycznych.

IG piwa

Jeśli przeanalizujemy uważnie krążące w internetowych zasobach tabele zawierające wartości IG dla poszczególnych produktów żywnościowych, zauważymy że piwo jest napojem wybitnie wysokoglikemicznym. Wartość IG dla tego trunku wynosi bowiem 110. Problem polega na tym, że są to dane mało rzetelne. Po pierwsze należy zdać sobie sprawę z tego, że zbadanie wskaźnika IG dla piwa, jest trudne, gdyż procentowa zawartość węglowodanów w tym trunku jest niska. Przypomnę może, że indeks glikemiczny produktów żywnościowych oznacza się badając wzrost poziomu cukru we krwi po spożyciu porcji danego pokarmu umożliwiającej dostarczenie 50g strawnych węglowodanów (następnie wynik przyrównuje się do wyniku uzyskanego po podaniu czystej glukozy).

Zastanówmy się teraz ile piwa trzeba byłoby wypić w badaniu by uzyskać taką dawkę sacharydów, skoro ich całkowita zawartość zazwyczaj nie przekracza kilku procent, przy czym znaczną ich część stanowią rozpuszczalne frakcje błonnika?  Tak naprawdę nie wiemy jakie jest IG piwa w rzeczywistości. Nawet jednak jeśli okazałoby się wysokie, to warto wiedzieć, iż niekoniecznie musiałoby to oznaczać, że po spożyciu butelki złocistego trunku doświadczylibyśmy hiperglikemii. Indeks glikemiczny ma ten defekt, że nie uwzględnia zawartości węglowodanów w danym produkcie. O wiele lepszym wskaźnikiem jest ładunek glikemiczny, który tą informację bierze pod uwagę. Tak więc nawet jeśli założymy, że IG piwa jest wysokie, to ze względu na niską zawartość węglowodanów ładunek glikemiczny tego trunku będzie i tak niski…