Droższa dieta zadziała lepiej?

Utarło się takie przekonanie, iż na ogół to co „lepsze” jest także „droższe”, gdyż za jakość po prostu trzeba zapłacić. Gdyby zastanowić się nad tym, czy powyższa zasada się zawsze sprawdza, szybko okazałoby się, że choć jest generalnie prawdziwa, to ma także liczne ograniczenia, a co najważniejsze - są od niej pewne wyjątki. Czy można ją zatem zastosować w przypadku diety?

Realia dnia codziennego

Zazwyczaj chcąc nabyć jakiś produkt czy też mając zamiar skorzystać z wybranej usługi dokonujemy wstępnego rozeznania, starając się znaleźć rozwiązanie najlepsze z możliwych, czyli takie w przypadku którego za najwyższą jakość zapłacimy najmniej. Oczywiście różnimy się pomiędzy sobą podejściem do tego zagadnienia. Niektórzy z nas celują w marki cechujące się najwyższym prestiżem, inni – szukają bardziej ekonomicznej alternatywy. Mało kto jednak jest skłonny na co dzień kupować buble tylko dlatego, że są one tanie. Chcemy bowiem by produkt, który nabywamy był pełnowartościowy, zgodny z naszymi oczekiwaniami. Wszyscy mamy przy tym świadomość, iż we współczesnym świecie coś takiego jak „za darmo” w pełnym tego słowa znaczeniu nie istnieje. Mimo to jednak w niektórych dziedzinach życia, ciągle poszukujemy rozwiązań darmowych wierząc, że zerowym kosztem możemy nabyć coś wartościowego. Znakomicie obrazuje to kwestia doboru odchudzającej diety.

Diety z kolorowej prasy

Chociaż „chodzenie do dietetyka” w ostatnich czasach staje się modne, to  zdecydowana większość odchudzających się osób pierwsze podejścia do walki z nadwagą podejmuje przy zastosowaniu „diet” znalezionych gdzieś w kolorowej prasie czy na plotkarskich portalach. Są to najczęściej udziwnione wynalazki typu „dieta kapuściana”, „dieta kopenhaska” czy – najlepiej – „dieta pięciodniowa”. Szybko okazuje się, że tego typu rozwiązania nie przynoszą zamierzonych rezultatów, a niekiedy ich stosowaniu towarzyszą rozmaite efekty niepożądane. Niestety i to nie zawsze stanowi bodziec do racjonalizacji podejścia. Częściej popycha w ramiona innej „kolorowej” diety i taka przepychanka z własnym organizmem trwać może wiele miesięcy czy nawet lat, co skutkuje kumulacją negatywnych skutków i w pewnym momencie może zamienić się w poważny problem zdrowotny. Czy jednak można powiedzieć, że brak zadowalających efektów i ryzyko wystąpienia skutków ubocznych w przypadku stosowania niektórych, „kolorowych” diet jest związane z tym, że są one „darmowe”?

Rola dietetyka

Problem z dietami z kolorowej prasy polega na tym, że nie są one dopasowane do naszych indywidualnych właściwości. Indywidualizacja założeń to właśnie meritum układania skutecznej diety. Sytuacja wygląda tutaj trochę podobnie jak z doborem garderoby (tyle że jest delikatniejsza): jeśli nie dopasujemy stroju do sylwetki i do okazji , nie będziemy ani dobrze się czuć, ani dobrze wyglądać. Kwestią dopasowywania sposobu odżywiania do celów i właściwości danej osoby fachowo zajmuje się dietetyk, który z jednej strony wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenie z zakresu fizjologii żywienia, a z drugiej – opierając się na informacjach przedstawionych przez klienta układa szczegółowy plan działania, obejmujący jakościowy i ilościowy dobór pokarmów. Jak łatwo się domyślić, taka pomoc kosztuje, tak więc za ułożenie diety musimy zapłacić. Tyle że jest to rodzaj inwestycji nie  tylko w poprawę własnej atrakcyjności (będącej skutkiem zmniejszenia nadmiernej masy ciała w wyniku zastosowania odpowiedniej diety), ale także w zdrowie i dobre samopoczucie.

Psychologiczny wymiar „ceny”

Fakt, że płacimy za dietę ma jeszcze jeden ważny aspekt – jest nim skutek psychologiczny. Dokonując zapłaty za produkt czy usługę sprawiamy, że staje się on dla nas cenny. Jest to zależność stuprocentowa, od której nie ma wyjątków i co najważniejsze – można zrobić z niej użytek. W tym miejscu chciałbym przytoczyć przykłady z własnego życia, które znakomicie wpisują się w powyższy kontekst. Otóż wielokrotnie zdarzało mi się układać diety za darmo (dla rodziny, przyjaciół, znajomych). Niestety ich skuteczność zawsze była istotnie mniejsza niż w przypadku diet układanych przeze mnie w ramach komercyjnej współpracy (moi koledzy i koleżanki po fachu posiadają podobne doświadczenia). Oczywiście nigdy nie użyłbym stwierdzenia, że bliskie mi osoby nie uszanowały efektów mojej pracy,  niemniej jednak zakładam, że fakt, iż nie musiały one ponieść żadnych kosztów związanych  z otrzymanymi dietami zaważył na tym, że z mniejszym zaangażowaniem podeszły one do skrupulatnej realizacji zaleceń. Takie niestety są realia. Płacąc za coś (i nie musi to być kwota pieniężna, ale np. wymagająca od nas zaangażowania i pracy przysługa za przysługę), bardziej to sobie doceniamy.