Otyłość jako choroba zakaźna

W odniesieniu do zjawiska otyłości używa się często określenia „epidemia”, wskazując na globalną i zarazem dynamicznie rozwijającą się skalę problemu. Nie ulega wątpliwości, że postrzeganie etiologii tej przypadłości jedynie przez pryzmat zaburzenia bilansu kalorycznego jest zbyt daleko idącym uproszczeniem. Okazuje się, że jej podłoże jest złożone i rozpatrywane winno być na innych płaszczyznach. Przeprowadzone w ostatnich latach badania wskazują bowiem, iż otyłość jest chorobą, która po prostu… można się zarazić!

Przeczytaj koniecznie:

Facebook sprawia, że czujesz się gruby

Epidemia otyłości

Szacuje się, że problem nadmiernej masy ciała dotyczy około 1,5 mld ludzi na świecie, przy czym dotyka średnio około połowy populacji krajów rozwiniętych i rozwijających się. Najgorsze jest jednak to, że patrząc na aktualne statystyki, zjawisko ma skalę rosnącą i nic nie wskazuje by w najbliższych latach udało się ten niekorzystny trend zmienić. Otyłość postrzegana jest jako bezpośrednia przyczyna przejadania się i niskiej aktywności fizycznej. Nie sposób podważyć faktyczny wpływ tych czynników na przyrost tkanki tłuszczowej, mimo to jednak niekoniecznie muszą stanowić one pierwotną i jedyną przyczynę problemu. Przyczyny tej przypadłości mogą być rozpatrywane na różnych płaszczyznach, m.in. w odniesieniu do czynników hormonalnych czy psychospołecznych. Niezwykle intrygujący jest fakt, iż są dane, które wskazują, że przebywając regularnie z osobami o nadmiernej masie ciała, sami zaczynamy tyć.

Statystyki i wyniki badań

Wieloletnie badanie, przeprowadzone z udziałem około 12 tysięcy osób poddawanych regularnym pomiarom antropometrycznym, na przełomie ponad trzech dekad wykazało, iż rozwój otyłości u jednej osoby pociąga za sobą przyrost masy ciała u innych osób, z którymi ma ona regularny i bezpośredni kontakt. Powyżej opisana prawidłowość najbardziej zauważalna jest w obrębie przyjaciół i bliskich znajomych, a w mniejszym stopniu – w przypadku rodziny. Jest to intrygujące i dodatkowo wskazuje, że problem nie ma raczej podłoża genetycznego. Przeprowadzona analiza statystyczna pozwoliła oszacować, iż posiadanie otyłego przyjaciela zwiększa ryzyko przyrostu masy ciała średnio o 57%. Otyły brat lub otyła siostra to już o 40% większa szansa na zwiększenie rozmiaru. W przypadku partnera lub partnerki prawdopodobieństwo spada do 37%.  Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest zbieżność płci z osobą otyłą.

Wnioski

Przedstawione tutaj informacje rzucają inne światło na problem nadmiernej masy ciała. Otóż okazuje się, że oprócz czynników genetycznych, żywieniowych i tych związanych z aktywnością fizyczną duże znaczenie mają także aspekty psychospołeczne. Warto wyciągnąć z tego pewne wnioski. Oczywiście nie chodzi o to by otyłych znajomych skazywać na ostracyzm. Warto jednak uważać by nie przejmować bezwolnie wzorców narzucanych przez otoczenie, a raczej samemu stać się źródłem inspiracji, dbając o formę i zwracając uwagę na jakości i ilość spożywanej żywności. W ten oto sposób można „sprzedać” innym bakcyla dbania o zdrowie i sylwetkę. Autorzy przytoczonego badania przekonują bowiem, że „szczupłością także można się zarazić”.

 

 

 

Źródła: www.livescience.com/