Dlaczego mam takie odstające „boczki”?

Wiele osób jest generalnie zadowolonych ze swojego wyglądu. No może, poza jednym drobnym szczegółem, który zdecydowanie najtrudniej jest ukryć podczas wakacyjnego plażowania w skąpym stroju kąpielowym. Chodzi mianowicie o sławne „boczki”, zwane również “muffinami”, ze względu na to, że w charakterystyczny sposób wydostają się sponad krawędzi spodni. Jakie są przyczyny powstawania tego defektu estetycznego i jak skutecznie się go pozbyć?

Przeczytaj koniecznie:

Elektryczne stymulatory brzucha- cuda na kiju

Żywieniowe „skoki w bok”

Wydawać by się mogło, iż w ogólnym rozrachunku drobne błędy żywieniowe – zwłaszcza podczas stosowania planów ukierunkowanych na redukowanie tkanki tłuszczowej, nie mają aż tak dużego znaczenia. Wiele osób żyje w przekonaniu, iż przy zastosowaniu odpowiedniego umiaru można włączać do menu słodycze i inne przetworzone produkty żywnościowe, będące przede wszystkim źródłem pustych kalorii. Bo przecież „od jednego batonika, świat się nie zawali”… Tego typu przekonania są wielkim błędem, znacznie utrudniającym pozbywanie się tkanki tłuszczowej ze strategicznych miejsc. Wszelkie świąteczne i weekendowe „odpusty” zaprocentują powiększeniem „muffinów”, a także nasilą trudności związane z ich redukowaniem. Jeżeli zatem zależy Ci na pozbyciu się tego nieestetycznego mankamentu, oprócz deficytu kalorycznego powinieneś zwracać uwagę na jakość spożywanej żywności.

Bezczynność

Osoby prowadzące statyczny tryb życia w większym stopniu narażone są na powstawanie wystających ze spodni „boczków”, nawet jeśli posiadają prawidłową masę ciała. Dodatkowym problemem jest deficyt tkanki mięśniowej, nadającej sylwetce sprężystości i jędrności oraz wspomagającej spalanie zbędnej tkanki tłuszczowej. Jeżeli zamierzasz podjąć wyzwanie i zawalczyć o plażową sylwetkę pozbawioną charakterystycznych „boczków”, to oprócz odpowiednio zaplanowanego jadłospisu, uwzględniającego wartościowe źródła składników odżywczych  powinieneś uwzględnić regularną aktywność fizyczną, np. treningi z obciążeniem na siłowni. Dotyczy to również kobiet, które w obawie przed gwałtownym przyrostem tkanki mięśniowej decydują się wyłącznie na wysiłek o charakterze aerobowym.

Nieprzemyślana redukcja

Każda kolejna niewłaściwa dieta odchudzająca – skopiowana z gazety lub podpatrzona u kolegi czy koleżanki, pogłębia problemy związane ze składem ciała, nasilając odkładanie tkanki tłuszczowej w okolicach pasa ( zarówno z tyłu jak i z przodu). Zanim zdecydujesz się wcielić w życie jadłospis skrajnie niskokaloryczny, deficytowy w ważne dla zdrowia składniki odżywcze dobrze się zastanów – bo z dużym prawdopodobieństwem odniesiesz skutek odwrotny do zamierzonego. Dlatego ważna jest umiejętność obierania właściwych celów, zamiast wyrażać go w ilości kilogramów do stracenia – połóż nacisk na poprawę wyglądu sylwetki.

Brak posiłku potreningowego

Po zakończonej aktywności fizycznej wiele osób nie odczuwa głodu i po prostu rezygnuje ze spożywania jakiegokolwiek posiłku, wierząc tym samym iż maksymalizuje w ten sposób „odchudzające” właściwości wykonanego treningu. Nic bardziej mylnego! Posiłek potreningowy to najważniejszy posiłek w ciągu dnia i nigdy nie wolno o tym zapominać. Należy spożyć go do godziny po zakończeniu treningu, w przeciwnym razie ryzykujemy starty ciężko wypracowanej tkanki mięśniowej, która jak wiadomo jest nieocenionym sprzymierzeńcem w kształtowaniu zadbanej sylwetki. Trzeba jednak pamiętać, aby spożyty posiłek składał się z wartościowych, nieprzetworzonych produktów żywnościowych, ze szczególnym naciskiem na pełnowartościowe białko. W przeciwnym razie, walka z odstającymi „boczkami” może przypominać przysłowiową walkę z wiatrakami.

Podsumowanie

Pozbywanie się „boczków” nie jest wcale taką prostą sprawą. Wymaga cierpliwości, konsekwencji w działaniu i właściwie ukierunkowanego planu żywieniowo-treningowego. Samo tradycyjne odchudzanie związane z częstym pobłażaniem sobie – jest niewystarczające.