Świąteczne zakupy - skład prawie zgodny z etykietą…

Niestety nie zawsze to co wygląda na zdrowe i wartościowe jedzenie jest nim w istocie. Producenci znają rozmaite wybiegi pozwalające „zmylić” konsumentów i wykreować wrażenie, że oferowane produkty posiadają więcej walorów niż w rzeczywistości. Dlatego też tak ważne jest by podczas robienia zakupów uważnie lustrować etykiety. Najgorsze jest jednak to, że nie zawsze to wystarcza. W przemyśle spożywczym bowiem, oprócz zmyślnych strategii marketingowych stosowane są także praktyki bardziej brutalne, polegająca na fałszowaniu żywności.

Przeczytaj koniecznie:

Dlaczego warto uważnie czytać etykiety produktów żywnościowych

Co to znaczy, że produkt jest „zafałszowany”?

Produktem zafałszowanym nazywamy taki, którego skład bądź inne właściwości zostały „ukradkiem” zmienione w taki sposób, by konsument nie miał tego świadomości. Tak więc zatajanie informacji dotyczących faktycznego składu, jak również nieprawidłowe oznakowanie artykułów spożywczych wartością odżywczą, datą przydatności do spożycia oraz poddawanie ich procesom mającym nadać wygląd produktów o pożądanej jakości jest uznane za fałszowanie żywności. Można zatem powiedzieć, iż produkt zafałszowany może m.in. być pozbawiony któregoś ze składników wymienionych w składzie, może też zawierać „gratis” w postaci nieuwzględnionego na etykiecie dodatku(chociażby konserwantu). Nieprawdziwą może okazać się także informacja dotycząca daty minimalnej trwałości czy miejsca produkcji. Wreszcie też dany produkt może „udawać” produkt inny, charakteryzujący się wyższa jakością czy wartością odżywczą.

Po co fałszuje się żywność?

Głównym powodem skłaniającym producentów do fałszowania produktów spożywczych jest oczywiście chęć zwiększenia zysków lub wręcz po prostu – ich wygenerowania w specyficznej sytuacji rynkowej. Nie ulega bowiem wątpliwości, że konsumenci chcą kupować jedzenie jak najtaniej. W związku z tym markety starają się wszelkimi sposobami wynegocjować na hurtowniach i producentach żywności jak najniższą cenę zakupu podpisując umowy z tymi, którzy oferują najlepsze warunki. W praktyce wystarczy, że dany producent czy dostawca danego produktu zastosuje jakiś niedozwolony „myk”, pozwalający mu „zaoszczędzić” na etapie etykietowania lub produkcji, by nagle stać się bardziej konkurencyjnym od innych. Co najgorsze – najczęściej taki „prowodyr” szybko znajduje naśladowców swoich praktyk, którzy także chcą zwiększyć atrakcyjność swoich produktów i swoich ofert cenowych!

Wnioski, czyli co zrobić by ustrzec się żywności zafałszowanej?

Tak naprawdę trudno jest ustrzec się żywności zafałszowanej, gdyż cały „myk” polega na tym, że producenci skrzętnie zatajają swoje nieuczciwe praktyki. Istnieje kilka sposobów na to jednak, by ryzyko nabycia tego typu produktów zmniejszyć.

  • Po pierwsze należy starannie czytać etykiety. Niekiedy bystre oko jest w stanie wyłapać niektóre nieprawidłowości. Przykładowo wystarczy już lustracja składu „extra pomorskiego” prawie-masła by zauważyć, iż jest to mieszanina tłuszczu mlecznego i olejów roślinnych.

  • Zdecydowanie korzystnie jest także kupować produkty nisko przetworzone, czyli takie, w przypadku których surowiec z jakiego zostały otrzymane przebył żadną lub minimalną „obróbkę technologiczną”. I tak oto zamiast wędlin wybierać należy świeże mięso, zamiast surówek i sałatek – świeże warzywa, pieczywo natomiast najkorzystniej jest wypiekać samodzielnie lub bazować na wypiekach zaufanych piekarni.

  • No i najważniejsze jest to by nie starać się kupować produktów najtańszych. Cena co prawda nie zawsze idzie w parze z jakością, niemniej jednak warto mieć na uwadze, że jakość kosztuje. Przykładowo nie da się nabyć dobrej jakościowo wędliny za 12zł za kg bo tyle to kosztuje kilogram mięsa… Jeśli nabędziemy szynkę w tak niskiej cenie to możemy mieć pewność, że składać się ona będzie w dużej mierze z tanich wypełniaczy…