Dieta studencka, czyli  finanse i zwiększone zapotrzebowanie  na białko

Stosowanie sportowej diety oprócz tego, że wiąże się z pewnym „rygorem”, który dotyczy sposobu komponowania posiłków, stanowić także może dodatkowe obciążenie finansowe. Szczególnie dotkliwie odczuć to mogą osoby, nie podejmujące jeszcze pracy zarobkowej w pełnym wymiarze czasowym, a więc uczniowie i studenci.

O ile uwzględnianie w diecie produktów żywnościowych takich jak ryż, czy płatki owsiane zazwyczaj nie stanowi finansowego obciążenia, to na forach sportowych często można spotkać się pytaniami o tańsze zamienniki produktów białkowych i tłuszczowych takich jak oliwa z oliwek, ryby morskie, olej lniany, wołowina czy choćby pierś z kurczaka. W tym artykule chciałbym zaproponować Ci kilka wskazówek na temat tego, jak dobierać produkty żywnościowe, by nie obciążać zbytnio budżetu, a jednocześnie dostarczać niezbędnej ilości protein.

Jak wiadomo najbardziej wartościowe są białka pochodzenia zwierzęcego, stąd też wiele osób tylko takie proteiny wlicza do diety. Ja natomiast sugeruję uwzględnić w swoich obliczeniach również białko pochodzenia roślinnego. Choć jest ono gorsze jakościowo niż proteina zwierzęca, to zazwyczaj spożywane jest razem z nim w ramach jednego posiłku,  przez co nie ma ryzyka wystąpienia niedoboru jakiegoś aminokwasu.  Mało tego, nierzadko zdarza się, że dodatkowo białko roślinne podwyższa wartość biologiczną białka zwierzęcego.

Przykładowo: aminokwasy pochodzące ze zbóż idealnie komponują się z aminokwasami z nabiału i po zsumowaniu okazuje się , że otrzymujemy białko lepszej jakości niż samo białko mleka. Poprzez wliczenie protein pochodzenia roślinnego do dziennego bilansu zdarzyć może się, że tak naprawdę białka spożywamy więcej niż nam się do tej pory wydawało i nie ma potrzeby poszukiwania „dodatkowych źródeł” wśród pokarmów pochodzenia zwierzęcego.

Rozumiem jednak, że takie rozwiązanie niekoniecznie jest dla wszystkich zadowalające, stąd też w przypadku dysponowania „studenckim” budżetem proponuję uwzględnić w diecie tanie źródła białka. Flagowym przykładem korzystnej ekonomicznie grupy produktów żywnościowych jest nabiał. Najlepsze są sery twarogowe, zamiast chudych jednak sugeruję sięgać po półtłuste. Dzięki pewnej ilości tłuszczu zyskamy gratis dodatkowe kalorie. Oczywiście bazowanie tylko i wyłącznie na białku i tłuszczu mlecznym nie jest najlepszym pomysłem, ale poprzez umieszczenie w jadłospisie nabiału kosztem choćby mięsa drobiowego (nie mówiąc już o wołowinie) możemy zmniejszyć wyraźnie nasze wydatki na dietę. 

Ciekawą opcję stanowić mogą także podroby takie ja wątroba drobiowa, którą z resztą przyrządzić można na naprawdę wiele sposobów. Wątroba jest nie tylko cennym źródłem białka (ok. 19g/100g), ale również witamin i składników mineralnych. Jeśli chodzi o koszt, to jest trzykrotnie tańsza niż filety z piersi z kurczaka. Wątroba jednak nie nadaje się do tego, by spożywać ją codziennie, ale warto  o niej pamiętać od czasu do czasu. 

Konkurencyjna dla drobiu jest także wieprzowina. Choć różnice w cenie nie są powalające, to kupując chudą łopatkę zamiast filetów z kurczaka możemy trochę oszczędzić. Pieczona wieprzowina znakomicie nadaje się zarówno jako posiłek na ciepło, jak i na zimno do „obkładu” pieczywa. Summa summarum jednak białka zawiera trochę mniej niż chude mięso drobiowe.

Jak więc widać opcji jest przynajmniej kilka i nie ma obowiązku bazować jedynie na chudym drobiu. Z resztą, żeby nie sięgać daleko: również udka czy całe ćwiartki z kurczaka są opcją ekonomicznie korzystniejszą niż filety z piersi. Właściwa z punktu widzenia wymagań osób aktywnych kompozycja jadłospisu jest możliwa nawet przy niewielkich nakładach finansowych.