Kontrowersje wokół aloesu

Suplementy diety i środki specjalnego przeznaczenia żywieniowego zawierające aloes cieszą się dość dużym uznaniem. W rozmaitych opracowaniach możemy przeczytać o niezliczonych walorach tej rośliny, która podobno nie tylko wspomaga zdrowie, ale także wspiera pracę nad sylwetką. W praktyce mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że ze stosowaniem aloesu wiążą się pewne kontrowersje. Czy jest się czego obawiać?

Przeczytaj koniecznie:

Ziołowa „viagra” naprawdę działa!

Kilka słów wstępu

Aloesem nazywamy grupę (ok 400 gatunków), roślin należących do sukulentów, pochodzących z obszaru Afryki. Rośliny te, a zwłaszcza A. arborescens i A. vera używane są jako surowiec zielarski i leczniczy. Związane jest to z wysoką zawartością bioaktywnych składników i innych związków wpływających na organizmu ludzki (są to m.in.: aminokwasy, antrachinony, saponiny, witaminy, składniki mineralne, sterole). Sok z aloesu i ekstrakty z tej rośliny stosowane są zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie. Literatura źródłowa wskazuję, że aloes posiada właściwości łagodzące, a jego stosowanie może niwelować podrażnienia przewodu pokarmowego, stymulować układ odpornościowy, działając jednocześnie przeciwzapalnie. Istnieją też dowody w postaci badań naukowych, że ekstrakty z aloesu wykazują zdolność do zwiększania wrażliwości tkanek na działanie insuliny i – uwaga – wspomagają odchudzanie. Ekstrakty z tej rośliny wchodzą w skład suplementów o rozmaitym zastosowaniu, w tym odchudzających, poprawiających funkcjonowanie układu odpornościowego i zmniejszających ryzyko infekcji, znaleźć je można także w wielu kosmetykach, głównie ze względu na działanie łagodzące i nawilżające.

Mało znane oblicze aloesu

Oprócz lepiej lub gorzej udokumentowanych walorów prozdrowotnych i odchudzających, aloes posiada także inne właściwości, które trudno zaliczyć do zalet. M.in. przy stosowaniu soków i ekstraktów z tej rośliny mogą wystąpić biegunki. Efekt ten często przedstawiany jest przez entuzjastów aloesu jako „pożądany” i utożsamiany z „działaniem oczyszczającym”. W praktyce oczywiście jest to nadużycie. Wywoływanie biegunek za pomocą aloesu może prowadzić do zaburzenia stanu mikroflory jelitowej i odwodnienia oraz zaburzeń elektrolitowych. Już w 2002 roku FDA zabroniła używania przetworów z tej rośliny w środkach przeczyszczających, ze względu na brak przekonujących danych dotyczących bezpieczeństwa stosowania. To jednak nie wszystko. Literatura fachowa wspomina także o potencjalnym negatywnym wpływie na nerki, możliwości wystąpienia nudności i wymiotów oraz o pewnym prawdopodobieństwie interakcji z farmaceutykami.

Zaskakujące wyniki badań

Najbardziej zaskakujące okazały się wyniki badań dotyczących potencjalnej kancerogenności substancji zawartych w aloesie. Otóż eksperymenty przeprowadzone na szczurach wykazały, że związki obecne w tej roślinie mogą przyczyniać się do powstawania nowotworów u gryzoni. W raporcie „NTP” (National Toxicology Program), można przeczytać, że nie ma żadnych wątpliwości, iż aloes zawiera substancje rakotwórcze dla szczurów. Jednocześnie jednak w tej samej publikacji możemy przeczytać, iż nie ma dowodów na to, że taki sam efekt występuje u ludzi, przy czym autorzy zwracają uwagę na konieczność przeprowadzenia odpowiednich badań, gdyż przełożenie, choć nie musi – to może istnieć. Należy jednak dodać, że istnieją rośliny toksyczne dla innych zwierząt, a neutralne dla ludzi, przykładem może być chociażby cynamon czy kakao.

Podsumowanie

Aloes bez wątpienia posiada substancje, które mogą wpływać korzystnie na nasz organizm, nie koniecznie lecząc, ale chociażby wspierając ogólnie pojętą kondycję psychofizyczną czy nawet – wspomagając odchudzanie. Niemniej jednak, warto pamiętać, iż roślina ta zawiera też związki, które mogą działać na ludzki organizm w sposób niekorzystny zwiększając ryzyko biegunek, zaburzeń wodno-elektrolitowych czy też wchodząc w interakcje z lekami. Sporo kontrowersji budzi też potencjalnie kancerogenne działanie aloesu. Efekt co prawda zanotowano jedynie na zwierzętach, niemniej jest dość wymowny i rzuca cień na powszechny entuzjazm i bezkrytyczne podejście do rzekomo „cudownych” walorów tej rośliny.