Dlaczego warto uważnie czytać etykiety produktów żywnościowych

Integralną częścią zdrowej diety jest umiejętne dokonywanie wyboru spożywanych pokarmów oraz należyte ich zestawianie. Poza produktami żywnościowymi takimi jak choćby świeże owoce, warzywa, surowe mięso, większość posiada etykietę, na której zawarte są informacje na temat składu i wartości odżywczej produktu. Jest to informacja, która może być niezwykle cenna, rzadko jednak jest wykorzystywana w należyty sposób.

Osoby interesujące się zdrowym odżywianiem, zwracają co prawda często uwagę na kaloryczność produktów, jednak mniejszą uwagę poświęcają recepturze produktu, którą można odczytać przy uważnym przestudiowaniu rubryki opisanej jako „skład”. Nieraz pomimo niskiej kaloryczności, okazać się może, że dany produkt jest wyjątkowo niepożądanym składnikiem diety, gdzie większość energii pochodzi z cukru stołowego czy syropu fruktozowo-glukozowego. Analogicznie też,  produkt o wyższej kaloryczności jest nieraz niezwykle wartościowy, przykładem mogą być orzechy włoskie czy migdały, które choć zawierają sporo tłuszczu, to są przede wszystkim źródłem tłuszczy nienasyconych oraz witamin, składników mineralnych i błonnika.

Sama kaloryczność jak widać nie przesądza o wartości żywieniowej produktu. Ważne jest to jakie składniki zostały użyte do jego wyprodukowania. Wymienione powyżej cukry, a także tłuszcze trans opisane jako „uwodorniony / utwardzony tłuszcz roślinny” lub „tłuszcz cukierniczy”, umieszczone w rubryce „skład”  zawsze powinny studzić nasz entuzjazm względem produktu.

Rozszyfrowując etykietę warto pamiętać, że choć nie ma podanych dokładnych ilości poszczególnych składników, to zawsze uszeregowane są one w kolejności malejącej. Oznacza to, że jeśli w „parówkach cielęcych” na pierwszym miejscu jest „mięso oddzielone mechanicznie”, a cielęcina na jednym z ostatnich, to raczej trudno jej będzie się nam w tym produkcie jej doszukać. Podobną pułapkę zawierać mogą produkty funkcjonalne np.  „z dodatkiem błonnika”, który stanowić będzie 0,5% składu.  Osoba, które nie czyta etykiety produktu nigdy nie wyłapie tych niuansów, które tak naprawdę decydują o jakości żywieniowej produktu.

Treść tego artykułu stanowi tylko wprowadzenie do tematyki związanej z analizą jakości produktów żywnościowych, a już na pewno zagadnienia tego nie wyczerpuje. Moim celem było pokazanie, że dodatkowe 15 sekund na szybka lustrację składu artykułu spożywczego, może przynieść naprawdę wiele korzyści, a nieraz wprawić w zdumienie. Często bowiem produkt może okazać się czymś zupełnie innym niż nam się wydawało.