Czy budowaniu masy mięśniowej musi towarzyszyć przyrost tłuszczu?

Upowszechniło się takie przekonanie, które mówi, że podczas budowy masy mięśniowej „musi” przybywać tłuszczu zapasowego. Podobno jest to nieunikniony skutek nadwyżki kalorycznej. Mimo to są osoby, które twierdzą, iż udało im się dobudować muskulatury nie zyskując ani grama niechcianego balastu tłuszczowego. Mało tego, można się spotkać z relacjami wedle których, możliwe jest jednoczesne budowanie masy mięśniowej i pozbywanie się nadmiaru tkanki tłuszczowej. Komu zatem wierzyć? Na jakiego typu postępy należy się nastawiać?

Przeczytaj koniecznie:

Masa ponad wszystko

 

Budowa masy mięśniowej a przyrost tłuszczu

Jak więc łatwo wywnioskować, do budowy masy mięśniowej konieczny jest nie tylko trening, ale także odpowiednia dieta uwzględniająca potrzeby organizmu obciążonego wysiłkiem i nastawionego na budowę muskulatury. Dieta, która dostarczy odpowiednią ilość protein, węglowodanów, lipidów, witamin i składników mineralnych. Dodatkowo do sukcesywnej rozbudowy tkanki mięśniowej, potrzebny jest też czas, w którym to „ekipa budowlana”, wyposażona w zapas energii, komplet narzędzi i materiałów budulcowych „wjedzie na plac budowy i zacznie pracę”. I tak oto w skrócie mamy obraz sytuacji, czyli tego jak wyglądają warunki fizjologiczne budowy masy mięśniowej. Ani słowa jednak o przyroście tkanki tłuszczowej. Mimo to jednak zazwyczaj jej przybywa i nic nie można na to poradzić. Tak się przynajmniej sądzi.

Skąd ten tłuszcz?

Kiedy zagłębimy się w biologię komórki mięśniowej i zaczniemy analizować kinaza po kinazie szlaki sygnałowe zaangażowane w syntezę białek, nie znajdziemy tam wytłumaczenia, które usprawiedliwiałoby przyrost tłuszczu zapasowego podczas budowy muskulatury. Te procesy nie są w żaden sposób ze sobą sprzężone. To absolutnie nie jest tak, że na każde 10 gramów zbudowanych mięśni, „musi” przypadać choćby ćwierć grama tkanki tłuszczowej. Nic z tych rzeczy nie ma miejsca. A jednak przyrost niechcianych centymetrów w centralnej części sylwetki, uznawany jest za „obowiązkowy”. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: bo tak się dzieje zazwyczaj w praktyce (tzn. większość osób obserwuje u siebie takie efekt). Znowuż więc pojawia się pytanie „dlaczego?”. I po raz kolejny odpowiedź jest prosta: spowodowane jest to zbyt dużą nadwyżką energetyczną.

Bo mięśnie rosną zbyt powoli…

Brutalna prawda jest taka, że mięśnie rosną naprawdę powoli, a my chcemy „widzieć postępy”. Tak naprawdę mało kto jest zainteresowany zyskiwaniem po 0,5 – 1kg masy mięśniowej miesięcznie (choć w perspektywie roku daje to potężne przyrosty), a tylko przy takim tempie rozwoju możliwe jest zabezpieczenie się przed przyrostem tłuszczu zapasowego. Niestety działając tak zachowawczo, nie mamy pewności czy udało się wycisnąć z diety 100% jeśli chodzi o możliwość wspierania rozwoju muskulatury. Jest to nieweryfikowalne zwłaszcza w perspektywie kilku tygodni. Dlatego wolimy najczęściej dobić do maksimum płacąc… przyrostem tkanki tłuszczowej. O ironio, nie wszyscy z podjęcia takiego wyboru zdają sobie sprawę…

Podsumowanie

Faktycznie przyznać trzeba, że zapewniając sobie nadwyżkę energetyczną w okresie budowania masy, dość łatwo oprócz dodatkowych kilogramów mięśni zyskać też pewne ilości tłuszczu zapasowego. Nie jest to jednak absolutną regułą. Jeśli zamiast „agresywnej masy” zdecydujemy się na metodę ostrożną, możemy liczyć nie tylko na przyrost tkanki mięśniowej, ale utrzymanie ilości zapasowego tłuszczu w ryzach. Wymaga to jednak zazwyczaj zaawansowanych strategii żywieniowo-treningowych oraz przede wszystkim: cierpliwości i czujności. Proces ten jest stosunkowo żmudny i musi być rozłożony na wiele miesięcy, jeśli postępy mają być zadowalające.