Świąteczne wyrzuty sumienia – co z nimi zrobić?

Kto dba o swoją kondycję zdrowotną przez cały rok, prowadzi aktywny tryb życia oraz utrzymuje poziom tkanki tłuszczowej w bezpiecznych ryzach, wcale nie musi aż tak mocno obawiać się świąt i świątecznego, nieco bardziej urozmaiconego i bogatszego menu… Pielęgnowanie i utrwalanie zdrowych nawyków żywieniowych procentuje w takich chwilach – łatwiej jest zachować kontrolę i bezpieczny umiar. Gorzej, jeżeli problem dotyczący masy i składu ciała ciągle nas dotyczy – wówczas świąteczne rarytasy nie dość, iż zwiększą ilość tkanki tłuszczowej, to wpłyną negatywnie na kondycję psychiczną, między innymi poprzez niezwykle dotkliwe wyrzuty sumienia… Co zrobić w takiej sytuacji?

„Jestem wstrętnym obżartuchem” – samoudręka to kiepski sposób

Osobom posiadającym spore ilości tkanki tłuszczowej, bardzo trudno zapanować nad apetytem – mechanizmy regulujące głód i sytość nie działają prawidłowo. Jest to związane między innymi z hormonalną aktywnością tkanki tłuszczowej, niewłaściwym doborem pokarmów czy też ogólnym chaosem panującym w codziennym jadłospisie, objawiającym się między innymi nieregularnym przyjmowaniem pokarmów. Bardzo niebezpieczne jest uruchamianie w takiej sytuacji (niewłaściwy skład ciała + kiepskie nawyki żywieniowe i codzienny brak ruchu) negatywnych emocji. Piętnowanie siebie, wyzywanie, obrażanie i wzbudzanie palących wstydem wyrzutów sumienia to nie najlepszy sposób na rozwiązanie problemów dotyczących redukowania tkanki tłuszczowej. Mało tego, takie podejście może skutecznie utrudniać podjęcie konstruktywnych kroków, a w efekcie uniemożliwić osiągnięcie wymarzonych rezultatów. Karanie się i dokładanie sobie przykrymi słowami, negatywnie odbija się na poczuciu własnej wartości, osłabia motywację i sprawia, iż szukamy szybkiego pocieszenia w słodyczach – popadamy więc w błędne koło, z którego wcale nie jest łatwo się wyłamać. Warto jednak zaznaczyć, iż umiarkowane wyrzuty sumienia, będące konsekwencją niekontrolowanego żywieniowego „odpłynięcia”, mogą być również motorem do konstruktywnego działania – pod warunkiem jednak, iż nie będą im towarzyszyć skrajnie silne, negatywne emocje.

Co zrobić, aby zadziałać konstruktywnie?

Typowym działaniem mającym zagłuszyć coraz wyraźniejsze wyrzuty sumienia, pojawiające się przy biesiadnym stole jest mechanizm przesunięcia niewygodnych myśli na później. „Będę martwić się później, aby nie psuć sobie świątecznej atmosfery” -  słowa te powtarzane jak mantra podczas nakładania kolejnego kawałka sernika, rzadko kiedy okazują się w pełni skuteczne. Co zatem zrobić, aby poczuć się lepiej? Zamiast unikać trudnych i niewygodnych myśli, spróbuj się z nimi zmierzyć – wówczas łatwiej będzie Ci zacząć działać. Nikogo nie namawiam do głodowania w trakcie rodzinnego obiadu – jednakże odmówienie sobie mało tradycyjnych potraw – takich jak choćby ptasie mleczko czy jaja z białej czekolady, wpłynie pozytywnie na poczucie naszej skuteczności. Co możesz zrobić dodatkowo? To proste- wstań od stołu i telewizora i rusz się! Spacery, zabawy na świeżym powietrzu – np. z czworonogiem, wpłyną pozytywnie na samopoczucie, a dodatkowym plusem będzie wydatek energetyczny i mniejsza ilość czasu spędzona na biesiadowaniu.

Podsumowanie

Okres świąt przeżyć można bez palących wnętrzności wyrzutów sumienia. Zadbać przy tym należy o poczucie własnej skuteczności i asertywnie odmawiać konsumowania wszystkiego co znajduje się w pobliżu. Dzięki temu poświąteczny remanent sylwetki nie doprowadzi nas do łez i czarnej rozpaczy.