Jem mało, a tyję

Dzisiejszy artykuł dla wielu nie będzie niczym nowym. Mimo tego, że mamy coraz większą świadomość dotyczącą odżywiania, wiele osób wpada nadal w podobną pułapkę. Trzymają dietę, trenują, ograniczają kalorie, a waga ani drgnie, a nawet potrafi rosnąć. Z czego to wynika?

Przeczytaj koniecznie:

Grubasy z powołania, czyli otyłość w ujęciu ewolucyjnym

Wydaje ci się, że jesz mało. Na obiad nakładasz sobie mniejszą porcję, na kolację jesz warzywa z mięsem. Ograniczasz ilość jedzenia, a waga ani drgnie. Dlaczego?

Przekąski

Po pierwsze bardzo często nie zauważamy, jak wiele potrafimy zjeść, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Tu jeden cukiereczek, w pracy kawałek ciasta, bo ktoś przyniósł z okazji urodzin. W czasie seansu filmowego kilka.... garści chipsów. I tak leci. W rezultacie często okazuje się, że „mimochodem” zjadamy więcej niż w głównych, zaplanowanych posiłkach.

Nieplanowane przekąski potrafią być zgubne.

Napoje

Kalorie dostarczane wraz z napojami potrafią nieźle namieszać. Szklanka soku lub słodkiego gazowanego napoju dostarcza około 100kcal. Niby niewiele, ale bądźmy szczerzy, kto kończy na jednej szklance. Pijąc słodkie napoje jesteśmy w stanie bez problemu dostarczyć dodatkowe 500-1000kcal. Łatwo zatem znacząco wpłynąć na bilans kaloryczny.

Jeśli jednak nie podjadasz i nie popijasz słodkich napoi, pilnujesz diety w 100%, trenujesz, a twoja waga nadal ani drgnie (przynajmniej nie w tę stronę, w którą powinna) problemem może być zbyt duży deficyt kaloryczny.

Nie należy nadmiernie ograniczać kaloryczności posiłków. Zbyt mała ilość energii w diecie może skutkować spowolnieniem metabolizmu. Im mniejsza energetyczność diety tym większe ryzyko ponownego przybierania na wadze po jej zakończeniu.

Konieczne jest dostarczenie organizmowi odpowiedniej ilości składników odżywczych oraz energii.

Częste stosowanie rygorystycznych diet odchudzających może jedynie nam zaszkodzić i pogłębić problem. Organizm będzie się bronił coraz mocniej przed kolejną próbą "schudnięcia", obniżając podstawową przemianę materii. Żeby schudnąć, trzeba jeść!

Problematyczna może być również zbyt duża aktywność w stosunku do diety, jaką stosujemy i czasu, jaki przeznaczamy na regenerację.

Więcej nie zawsze znaczy lepiej. I tak jest w tym wypadku.

Przyczyną braku rezultatów może być również „ciągłe bycie na diecie”. Redukcja nie powinna trwać zbyt długo, a już na pewno nie powinniśmy być na redukcji przez cały czas. Jeśli zbyt długo spożywamy deficytową ilość kalorii, nasz metabolizm zwalnia.

Dobrym rozwiązaniem w takich przypadkach jest tak zwany refeed.

Przy zbyt niskiej kaloryczności warto wprowadzić refeed raz w tygodniu, po to, by nieco nakręcić metabolizm.

Jeśli na redukcji przebywamy zbyt długo, warto zrobić sobie 1-3 tygodnie przerwy od deficytowego bilansu kalorycznego. Po tym czasie możemy próbować wracać ponownie do diety.

Podsumowując, temat wydaje się być oczywisty, jednak nadal obserwuję wiele osób, które drastyczne obcinają ilość spożywanych kalorii lub zwiększają nadmiernie ilość treningów, licząc na lepsze efekty. W rezultacie szybko dopada ich zastój, a efektów jak nie było, tak nie ma.