Brak postępów – jak nie stracić motywacji?

I stało się: pomimo usilnych starań, przemyślanych zabiegów żywieniowych i treningowych, zaczynasz obserwować brak zadowalających efektów. Pojawia się zniechęcenie, czarne myśli i ochota, żeby w końcu odpuścić. Jak przełamać ten trudny czas w pracy nad sylwetką i odzyskać motywację do dalszego działania?

Oceń swoje oczekiwania!

Jak najszybciej, jak najlepiej i jak najwięcej – takie efekty z punktu widzenia osób pracujących nad sylwetką są najmilej widziane. Dodatkowo każdy ma swoją listę życzeń i marzeń do spełnienia – większe bicepsy, mniejszy brzuch, większe pośladki, węższa/szersza talia, 2kg mięśni więcej w 2 tygodnie, 10kg mniej na wadze w 15 dni, etc. Przede wszystkim warto zastanowić się czy nasze marzenie, oczekiwania są realne czy nie przeczą mechanizmom jakimi rządzi się ludzka fizjologia oraz czy nie wykraczają poza ramy zdrowego rozsądku. Być może zbyt wiele wymagasz, a być może przeceniasz łatwość z jaką można wypracować robiącą wrażenie formę, sugerując się marketingowymi opisami niektórych suplementów czy też porównując się z innymi osobami.

Odpocznij!

Niedocenianym elementem pracy nad estetyką sylwetki jest relaks i odpoczynek. Inna sprawa, że nie zawsze umiemy odpoczywać w sposób adekwatny do swoich potrzeb i sytuacji w jakiej się znajdujemy. Osobom będącym w trakcie redukcji zaleca się okresowe zwiększenie kaloryczności jadłospisu, co niekoniecznie jest jednoznaczne z kilkudniowym przejadaniem się niskojakościowym jedzeniem i leżeniem bez ruchu przed telewizorem. W ten sposób raczej nie naładujemy akumulatorów, tylko niepotrzebnie się sfrustrujemy i zdemotywujemy, zwłaszcza jeśli błogie leniuchowanie doprowadzi do znacznego zatracenia uzyskanych do tej pory w pocie czoła efektów.

Zamiast zatem totalnie odpuszczać i zatracać się w użalaniu nad sobą, warto zrobić coś niecodziennego, niekoniecznie związanego z jedzeniem i piciem, ważne aby sprawiało to nam autentyczną frajdę. Może to być krótsza lub dłuższa wycieczka, zakupy, spotkania z rodziną, znajomymi, wizyta u fryzjera, kosmetyczki, etc. Takie chwilowe „przewietrzenie” głowy od spraw związanych z dietą i treningiem pomoże odzyskać świeże spojrzenie na cel i obraną metodologię.

Myśl o powodach swoich działań

Fakt znajdowania się w „martwym” punkcie bardzo często sprawia, iż zapominamy o powodach, które skłoniły nas do podjęcia odpowiednich działań żywieniowo treningowych. Moment stagnacji należy potraktować jako przeszkodę do pokonania, wyzwanie – trudne, wymagające,  ale nie niemożliwe do pokonania. W tym momencie należy przypomnieć sobie o powodach, które skłoniły nas do podążania obraną drogą, a także pomyśleć o satysfakcji, będącej naturalną konsekwencją poradzenia sobie z ciężkim problemem.

Bądź pozytywny

Nie ma nic bardziej odbierającego siły do działania niż skrajny pesymizm, użalanie się nad sobą i deprecjonowanie swoich dotychczasowych osiągnięć. Takim podejściem – zwłaszcza jeżeli ma ono charakter ciągły, robimy sobie wielką krzywdę, skazując się na niepowodzenie. Dlatego wszelkie smuteczki warto zracjonalizować, a wszelkie sformułowania w stylu „nie potrafię”, „nie dam rady”, „nie uda mi się” trzeba wyrzucić na stałe ze swojej głowy. Podobnie warto ograniczyć relacje z ludźmi, którzy mają tendencję do zarażania swoim pesymizmem i brakiem wiary w osiągnięcie czegokolwiek w życiu. Pozytywne nastawienie, dobry humor ułatwią poszukiwania dobrego rozwiązania na wyjście z impasu.