Czerwone mięso - kontrowersje

Na temat czerwonego mięsa, ale nie tylko czerwonego, jest wiele sprzeczności, a także sporo kontrowersji. Jeść, czy nie jeść? Jak jeść, to jakie kawałki wybierać, jak często je można spożywać?

Na te oraz inne pytania postaram się odpowiedzieć w poniższym artykule.

Wołowina dostarcza nam aminokwasów egzogennych, czyli takich, których nasz organizm nie jest w stanie wytworzyć sam. Wołowina ma mnóstwo zalet, jakich inne mięsa nie mają. To właśnie w wołowinie jest najwięcej kreatyny, która wpływa na naszą pamięć, a także muskulaturę. Wołowina ma aż 5 razy więcej żelaza niż drób i 2,5 raza więcej niż wieprzowina. W wołowinie jest również sporo cynku. Ponadto zawiera kwas linolowy, który ma właściwości antynowotworowe. Wołowina jest również źródłem argininy - aminokwasu, który wspomaga naturalną produkcję tlenku azotu, czyli poniekąd działa, jak viagra. Dlatego też mówi się, że wołowina jest silnym afrodyzjakiem.

Podczas zakupów warto szukać takiego mięsa, którego bydło było pasane na trawie. Oczywiście plusów konsumowania takich kawałków mięsa jest wiele, ale ciężej takie mięso zdobyć. Spokojnie mogą spać ci, którzy mieszkają na wsi, gdzie zwierzęta hodowane pasie się na łące i są na diecie bezziarnowej. Z punktu widzenia wartości odżywczej wołowego mięsa, a także jego prozdrowotnych właściwości zdecydowanie korzystniej jest sięgać po mięso od krów z chowu pastwiskowego. Oczywiście nie jest to wymóg pierwszorzędny. Niektórzy dietetycy uważają, że wołowina karmiona trawą jest mniej zapalna i lepsza dla serca oraz mózgu, niż odmiany karmione zbożem.

Dlatego warto szukać wołowiny lub dowolnego rodzaju mięsa od "wypasanych" zwierząt, gdyż w konsekwencji mają wysoki poziom kwasów tłuszczowych Omega-3. Zaś wołowina oznaczona, jako "ekologiczna" nie zawiera antybiotyków, ale może pochodzić od zwierząt hodowanych w kojcach i karmionych kukurydzą. Gorszej jakości mięso to produkty hodowane w fabryce, które pochodzą ze zwierząt hodowanych w zagrodach, tuczonych genetycznie modyfikowanym paszami zbożowymi i mają cały czas aplikowane spore ilości antybiotyków. Ich mięso jest po przyrządzeniu gumowe, twarde, właściwie nie do zjedzenia. Warto szukać np.: jagnięciny, nawet tej z supermarketu. Jagnięcina nie jest hodowana w fabryce, a zwierzęta najprawdopodobniej były wypasane na trawie.

Mięso jagnięce jest bardzo soczyste bez względu na wybrany kawałek. Oczywiście warto pamiętać, że istotne jest to, że zakup dobrej jakości mięsa powinien wejść nam w krew nawet ceną ograniczenia jego ilości.

Uważam, że w naszej diecie powinno znaleźć się każde mięso: czy to drób, czy wołowina, czy wieprzowina, natomiast jakość na pewno ma znaczenie. Oczywiście nie możemy się dać zwariować, bo nie każdego stać na takie rarytasy, ale w supermarketach często można natknąć się na promocję dobrych jakościowo kawałków mięsa. Natomiast zanim wybierzemy odpowiedni kawałek należy dokładnie się mu przyjrzeć.

Większość krów, które hodowane są w Polsce to krowy mleczne, a ich mięso jest dość twarde. Dlaczego więc, pomimo ogólnej dostępności Polacy zjadają dość mało wołowiny?

W Polsce niestety rzadko kiedy można dostać dobre mięso wołowe. W przypadku unijnych zasad mięso wołowe ubijane przed 10 tygodniem życia to cielęcina, a do 30 miesiąca życia to wołowina. Natomiast w Polsce ubija się zazwyczaj dorosłe krowy mleczne albo cielęta. Krowy mleczne, które nie są już wydajne i dają coraz mniej mleka są zbędne i nieopłacalne w utrzymaniu. Zazwyczaj to bydło 5-7 letnie. I to właśnie mięso z tak starego bydła jest po prostu niesmaczne, jest żylaste, a także poprzerastane tłuszczem. Dzieje się tak, ponieważ krowy mleczne są karmione inaczej, aniżeli te mięsne, a to odbija się na późniejszym smaku mięsa. Krowy mleczne z powodu codziennej potrzeby dojenia ich nie wychodzą z wybiegu, która często pozbawiona jest trawy. Natomiast bydło mięsne może praktycznie nie schodzić z pastwisk i to poza rasą decyduje o smaku mięsa. Oczywiście można trafić na dobre i soczyste kawałki mięsa, natomiast jego smak, a także zapach zależy od jego dojrzałości. Aby mięso było dojrzałe, zaraz po uboju powinno poleżeć przez około 5 dni. Kawałki mięsa, które wykorzystuje się na pieczeń dojrzewają nawet 20 dni, zaś na steki nawet do 4 tygodni. Jeśli producent i hodowca nie zadbają o czas, aby mięso miało szansę dojrzeć to niestety zakupiony przez nas kawałek (i to wcale nie za małe pieniądze) będzie po prostu twardy i ciężkostrawny. Dlatego też podczas zakupu musimy dokładnie przejrzeć kawałek. Zwróćmy uwagę przede wszystkim na jego miękkość, gdyż po naciśnięciu palcem wgłębienie wyrównuje się dopiero po kilku sekundach. Natomiast jeśli nie wraca do swojego stanu przez dłuższy czas jest to oznaką, że mamy do czynienia z nieświeżym kawałkiem mięsa. Także, gdy po naciśnięciu mięsa wydobywa się nieokreślona maź oznacza to, że mięso jest stare i nie powinniśmy go kupować, gdyż nasza uczta będzie nieudana. Oczywiście istotny jest też kolor mięsa oraz struktura. Mięso wołowe dobrej jakości jest jasnoczerwone bez widocznych ciemnych plam. Gdy nasze mięso zawiera brązowe plam oznacza to, że pochodzi od starszego bydła. Tłuszcz, który jest widoczny powinien być jasnokremowy, nieciemny. Dobrze jest też powąchać mięso, gdyż zapach dojrzałej wołowiny jest bardzo charakterystyczny. Dlatego też dobrze jest rozglądać się za wołowiną raczej w sklepach mięsnych, gdzie możemy dotknąć mięsa, a także powąchać. Marketowe produkty, które są hermetycznie zamknięte utrudniają nam dobry zakup, co nie oznacza, że w markecie nie można dostać dobrej jakości mięsa. Grunt to znajomość wołowiny. Gdy poznamy ją raz na pewno podczas kolejnych zakupów zwrócimy uwagę na wszystkie aspekty.

Sporo osób jednak rezygnuje z tego rodzaju mięsa, bo ciężko jest je przyrządzić. Niestety nawet najbardziej wykwalifikowany kucharz nie uratuje dania, gdy wołowina będzie kiepskiej jakości. Aby móc zasiąść do smacznej uczty należy wybierać mięso, które pochodzi z okolic grzbietu wołu, a także z jego tylnej części, mianowicie:

  • polędwica,
  • rumsztyk,
  • rostbef,
  • udziec.

Oczywiście do przyrządzenia smacznego dania nadadzą się również:

  • ligawa,
  • łopatka,
  • antrykot.

Rostbef wołowy

Składniki:

  • 200 g rostbefu wołowego,
  • odrobina soli, pieprzu,
  • 15 g oliwy z oliwek,
  • 50 g sałaty lodowej,
  • 100 g marchewki,
  • 60 g jabłka,
  • 20 g żurawiny,
  • 10 g pestek dyni,
  • 200 g ziemniaków,
  • 10 g masła klarowanego,
  • świeży koperek lub natka pietruszki.

Przygotowanie:

Około 30 min. przed usmażeniem należy wmasować w mięso oliwę z oliwe. Mięso solimy dopiero przed smażeniem, nie wcześniej. Smażymy najlepiej na teflonowej patelni, patelnia musi być dobrze rozgrzana, można delikatnie posmarować ją masłem klarowanym. Smażymy mięso około minuty (nie dotykamy go w tym czasie i do obracania nie używamy widelca, gdyż soki mogą wypłynąć i w efekcie wyjdzie twarde). Po minucie obracamy na drugą stronę i smażymy również około minuty. Czynność powtarzamy i smażymy obie strony jeszcze po 30 sekund. Po usmażeniu przekładamy na talerz i prószymy świeżo zmielonym pieprzem.

Ziemniaki gotujemy w lekko osolonej wodzie, przekładamy je na patelnię i zapiekamy przez chwilę na maśle klarowanym. Sałatę lodową szatkujemy, jabłko i marchew ścieramy na tarce, mieszamy ze sobą, dodajemy pestki dyni oraz żurawinę, ponownie mieszamy. Można doprawić. Całość dania posypujemy świeżym koperkiem.

Podsumowując: mięso każdego gatunku warto mieć w swojej diecie. Oczywiście bezwzględną racją jest to, że jakość, gatunek i wygląd mięsa ma znaczenie, dlatego starajmy się dokonywać pomyślnych wyborów. Poprzez dokładnie oględziny mięsa jesteśmy w stanie wybrać coś, co na pewno będzie majstersztykiem na naszym talerzu. Warto przekonać się do mięsa wołowego. Gdy wybierzemy dobry kawał mięsa i poznamy tajniki, jak je przyrządzać, na pewno wrócimy do niego po czasie, gdyż sam jego aromat jest niezastąpiony.

Na temat czerwonego mięsa, ale nie tylko czerwonego, jest wiele sprzeczności, a także sporo kontrowersji. Jeść, czy nie jeść? Jak jeść, to jakie kawałki wybierać, jak często je można spożywać?

Na te oraz inne pytania postaram się odpowiedzieć w poniższym artykule.

Wołowina dostarcza nam aminokwasów egzogennych, czyli takich, których nasz organizm nie jest w stanie wytworzyć sam. Wołowina ma mnóstwo zalet, jakich inne mięsa nie mają. To właśnie w wołowinie jest najwięcej kreatyny, która wpływa na naszą pamięć, a także muskulaturę. Wołowina ma aż 5 razy więcej żelaza niż drób i 2,5 raza więcej niż wieprzowina. W wołowinie jest również sporo cynku. Ponadto zawiera kwas linolowy, który ma właściwości antynowotworowe. Wołowina jest również źródłem argininy - aminokwasu, który wspomaga naturalną produkcję tlenku azotu, czyli poniekąd działa, jak viagra. Dlatego też mówi się, że wołowina jest silnym afrodyzjakiem.

Podczas zakupów warto szukać takiego mięsa, którego bydło było pasane na trawie. Oczywiście plusów konsumowania takich kawałków mięsa jest wiele, ale ciężej takie mięso zdobyć. Spokojnie mogą spać ci, którzy mieszkają na wsi, gdzie zwierzęta hodowane pasie się na łące i są na diecie bezziarnowej. Z punktu widzenia wartości odżywczej wołowego mięsa, a także jego prozdrowotnych właściwości zdecydowanie korzystniej jest sięgać po mięso od krów z chowu pastwiskowego. Oczywiście nie jest to wymóg pierwszorzędny. Niektórzy dietetycy uważają, że wołowina karmiona trawą jest mniej zapalna i lepsza dla serca oraz mózgu, niż odmiany karmione zbożem.

Dlatego warto szukać wołowiny lub dowolnego rodzaju mięsa od "wypasanych" zwierząt, gdyż w konsekwencji mają wysoki poziom kwasów tłuszczowych Omega-3. Zaś wołowina oznaczona, jako "ekologiczna" nie zawiera antybiotyków, ale może pochodzić od zwierząt hodowanych w kojcach i karmionych kukurydzą. Gorszej jakości mięso to produkty hodowane w fabryce, które pochodzą ze zwierząt hodowanych w zagrodach, tuczonych genetycznie modyfikowanym paszami zbożowymi i mają cały czas aplikowane spore ilości antybiotyków. Ich mięso jest po przyrządzeniu gumowe, twarde, właściwie nie do zjedzenia. Warto szukać np.: jagnięciny, nawet tej z supermarketu. Jagnięcina nie jest hodowana w fabryce, a zwierzęta najprawdopodobniej były wypasane na trawie.

Mięso jagnięce jest bardzo soczyste bez względu na wybrany kawałek. Oczywiście warto pamiętać, że istotne jest to, że zakup dobrej jakości mięsa powinien wejść nam w krew nawet ceną ograniczenia jego ilości.

Uważam, że w naszej diecie powinno znaleźć się każde mięso: czy to drób, czy wołowina, czy wieprzowina, natomiast jakość na pewno ma znaczenie. Oczywiście nie możemy się dać zwariować, bo nie każdego stać na takie rarytasy, ale w supermarketach często można natknąć się na promocję dobrych jakościowo kawałków mięsa. Natomiast zanim wybierzemy odpowiedni kawałek należy dokładnie się mu przyjrzeć.

Większość krów, które hodowane są w Polsce to krowy mleczne, a ich mięso jest dość twarde. Dlaczego więc, pomimo ogólnej dostępności Polacy zjadają dość mało wołowiny?

W Polsce niestety rzadko kiedy można dostać dobre mięso wołowe. W przypadku unijnych zasad mięso wołowe ubijane przed 10 tygodniem życia to cielęcina, a do 30 miesiąca życia to wołowina. Natomiast w Polsce ubija się zazwyczaj dorosłe krowy mleczne albo cielęta. Krowy mleczne, które nie są już wydajne i dają coraz mniej mleka są zbędne i nieopłacalne w utrzymaniu. Zazwyczaj to bydło 5-7 letnie. I to właśnie mięso z tak starego bydła jest po prostu niesmaczne, jest żylaste, a także poprzerastane tłuszczem. Dzieje się tak, ponieważ krowy mleczne są karmione inaczej, aniżeli te mięsne, a to odbija się na późniejszym smaku mięsa. Krowy mleczne z powodu codziennej potrzeby dojenia ich nie wychodzą z wybiegu, która często pozbawiona jest trawy. Natomiast bydło mięsne może praktycznie nie schodzić z pastwisk i to poza rasą decyduje o smaku mięsa. Oczywiście można trafić na dobre i soczyste kawałki mięsa, natomiast jego smak, a także zapach zależy od jego dojrzałości. Aby mięso było dojrzałe, zaraz po uboju powinno poleżeć przez około 5 dni. Kawałki mięsa, które wykorzystuje się na pieczeń dojrzewają nawet 20 dni, zaś na steki nawet do 4 tygodni. Jeśli producent i hodowca nie zadbają o czas, aby mięso miało szansę dojrzeć to niestety zakupiony przez nas kawałek (i to wcale nie za małe pieniądze) będzie po prostu twardy i ciężkostrawny. Dlatego też podczas zakupu musimy dokładnie przejrzeć kawałek. Zwróćmy uwagę przede wszystkim na jego miękkość, gdyż po naciśnięciu palcem wgłębienie wyrównuje się dopiero po kilku sekundach. Natomiast jeśli nie wraca do swojego stanu przez dłuższy czas jest to oznaką, że mamy do czynienia z nieświeżym kawałkiem mięsa. Także, gdy po naciśnięciu mięsa wydobywa się nieokreślona maź oznacza to, że mięso jest stare i nie powinniśmy go kupować, gdyż nasza uczta będzie nieudana. Oczywiście istotny jest też kolor mięsa oraz struktura. Mięso wołowe dobrej jakości jest jasnoczerwone bez widocznych ciemnych plam. Gdy nasze mięso zawiera brązowe plam oznacza to, że pochodzi od starszego bydła. Tłuszcz, który jest widoczny powinien być jasnokremowy, nieciemny. Dobrze jest też powąchać mięso, gdyż zapach dojrzałej wołowiny jest bardzo charakterystyczny. Dlatego też dobrze jest rozglądać się za wołowiną raczej w sklepach mięsnych, gdzie możemy dotknąć mięsa, a także powąchać. Marketowe produkty, które są hermetycznie zamknięte utrudniają nam dobry zakup, co nie oznacza, że w markecie nie można dostać dobrej jakości mięsa. Grunt to znajomość wołowiny. Gdy poznamy ją raz na pewno podczas kolejnych zakupów zwrócimy uwagę na wszystkie aspekty.

Sporo osób jednak rezygnuje z tego rodzaju mięsa, bo ciężko jest je przyrządzić. Niestety nawet najbardziej wykwalifikowany kucharz nie uratuje dania, gdy wołowina będzie kiepskiej jakości. Aby móc zasiąść do smacznej uczty należy wybierać mięso, które pochodzi z okolic grzbietu wołu, a także z jego tylnej części, mianowicie:

  • polędwica,
  • rumsztyk,
  • rostbef,
  • udziec.

Oczywiście do przyrządzenia smacznego dania nadadzą się również:

  • ligawa,
  • łopatka,
  • antrykot.

Rostbef wołowy

Składniki:

  • 200 g rostbefu wołowego,
  • odrobina soli, pieprzu,
  • 15 g oliwy z oliwek,
  • 50 g sałaty lodowej,
  • 100 g marchewki,
  • 60 g jabłka,
  • 20 g żurawiny,
  • 10 g pestek dyni,
  • 200 g ziemniaków,
  • 10 g masła klarowanego,
  • świeży koperek lub natka pietruszki.

Przygotowanie:

Około 30 min. przed usmażeniem należy wmasować w mięso oliwę z oliwe. Mięso solimy dopiero przed smażeniem, nie wcześniej. Smażymy najlepiej na teflonowej patelni, patelnia musi być dobrze rozgrzana, można delikatnie posmarować ją masłem klarowanym. Smażymy mięso około minuty (nie dotykamy go w tym czasie i do obracania nie używamy widelca, gdyż soki mogą wypłynąć i w efekcie wyjdzie twarde). Po minucie obracamy na drugą stronę i smażymy również około minuty. Czynność powtarzamy i smażymy obie strony jeszcze po 30 sekund. Po usmażeniu przekładamy na talerz i prószymy świeżo zmielonym pieprzem.

Ziemniaki gotujemy w lekko osolonej wodzie, przekładamy je na patelnię i zapiekamy przez chwilę na maśle klarowanym. Sałatę lodową szatkujemy, jabłko i marchew ścieramy na tarce, mieszamy ze sobą, dodajemy pestki dyni oraz żurawinę, ponownie mieszamy. Można doprawić. Całość dania posypujemy świeżym koperkiem.

Podsumowując: mięso każdego gatunku warto mieć w swojej diecie. Oczywiście bezwzględną racją jest to, że jakość, gatunek i wygląd mięsa ma znaczenie, dlatego starajmy się dokonywać pomyślnych wyborów. Poprzez dokładnie oględziny mięsa jesteśmy w stanie wybrać coś, co na pewno będzie majstersztykiem na naszym talerzu. Warto przekonać się do mięsa wołowego. Gdy wybierzemy dobry kawał mięsa i poznamy tajniki, jak je przyrządzać, na pewno wrócimy do niego po czasie, gdyż sam jego aromat jest niezastąpiony.