Grubi na własne życzenie. Czyli w jaki sposób tyjemy?

Tyjemy, gdy jemy więcej niż wynoszą nasze potrzeby energetyczne – to fakt. Mechanizm powstawania otyłości jest jednak bardzo złożony i nie może być sprowadzony jedynie do pojęcia bilansu energetycznego. Oprócz nadmiaru spożywanych kalorii istotne znaczenia ma także niewłaściwy skład jakościowy diety, a także aktywność wielu hormonów, sprawność mechanizmów regulujących ich wydzielanie czy wrażliwość tkanek docelowych na ich działanie.

Przeczytaj koniecznie:

Epidemia nadwagi i otyłości

Nadwaga i otyłość mogą mieć również podłoże genetyczne, psychiczne, a także być skutkiem przyjmowanych leków – tym jednak nie będziemy zajmować się w tym artykule, ponieważ jest to problem który dotyczy jedynie niewielkiej grupy osób. W większości wypadków znaczenie kluczowe ma dieta i aktywność fizyczna.

„Ja naprawdę jem mało i nie chudnę, to przez geny” – często słyszę te słowa od swoich klientów, którzy tłumaczą się w ten sposób z pokaźnej nadwagi. Jak już pisałem w artykule „Grubasy z powołania, czyli otyłość w ujęciu ewolucyjnym” wszyscy jesteśmy genetycznie predysponowani do tego by być grubymi i nie ma co się genetyką tłumaczyć. Co prawda są pomiędzy nami pewne rozbieżności jeśli chodzi o tendencje z jaką gromadzimy tłuszcz,  jednak na większość różnic pracujemy sobie sami. Innymi słowy – jeśli masz sporą skłonność do tegoby tyć, to przynajmniej w pewnym stopniu sam sobie na to zapracowałeś swoim stylem życia (lub w dzieciństwie zrobili to Twoi rodzice).

Choć mamy w zwyczaj koncentrować się na kaloriach, to tak naprawdę spore znaczenie ma także zawartość składników o charakterze nieenergetycznym takich jak witaminy, minerały, związki fenolowe czy błonnik w spożywanej przez nas żywności. Jeżeli przez długo okres bazujemy jedynie na pokarmach zapewniających nam dowóz energii, deficytowych w inne składniki odżywcze i nieodżywcze doprowadzić możemy do rozmaitych zaburzeń i niedoborów. Ich konsekwencją może być upośledzenie i spowolnienie metabolizmu, które predysponują do wystąpienia nadwagi, a potem otyłości. Z upływem czasu wszelkie nadprogramowe kalorie organizm coraz sprawniej zamienia na materiał zapasowy i lokuje w okolicy pasa lub bioder. Każdy dodatkowy, odłożony gram tłuszczu natomiast pogłębia problem z przemianą materii i sprzyja dalszemu magazynowaniu zapasów.

O tkance tłuszczowej mówi się, że w przeciwieństwie do mięśniowej – która jak wiemy spala kalorie – nie jest metabolicznie aktywna. To stwierdzenie sugeruje jakoby tkanka tłuszczowa stanowiła jedynie rodzaj biernego zbiornika na paliwo. Tymczasem takie przekonanie nie odpowiada prawdzie. Tkanka tłuszczowa bierze czynny udział w przemianach metabolicznych ustroju i za pomocą adipokin (biologicznie aktywnych peptydów takich jak leptyna czy adiponektyna) jest w stanie wpływać choćby na proces wydatkowania energii, regulację poboru pokarmu, czy wrażliwość insulinową.

Co ciekawe: zwiększenie rezerw tłuszczowych sprzyja aktywacji adipokin (np. leptyny), których celem jest ochrona przed dalszym przyrostem masy ciała. Jednak jeżeli stan, w którym poziom takich hormonów jest wysoki przedłuża się, tkanki przestają w końcu na nie reagować. W przypadku osób z nadwagą i otyłością obserwuje się podwyższony poziom leptyny, (która u osób z prawidłową masą ciała zwiększa wydatek energetyczny i zmniejsza łaknienie), jednocześnie jednak zauważyć można leptynooporność, czyli stan w którym narządy i tkanki nie reagują na działanie tego hormonu. Tak więc pomimo usilnych starań naszego organizmu, jeśli tkanki tłuszczowej jest zbyt dużo to paradoksalnie zmniejsza się sprawność utleniania surowców energetycznych w organizmie i zaburzeniu ulega mechanizm kontroli apetytu – przez co jemy więcej. Konsekwencją jest pogłębienie problemu i dalszy przyrost niepożądanej masy ciała.