Skąd czerpać wiedzę na temat dietetyki i odżywiania?

We współczesnym świecie problemem nie jest już dostęp do informacji, ale jej jakość. Tak naprawdę w porównaniu do wcześniejszych lat sytuacja się znacząco pogorszyła. Dlaczego? Bo do pisania książek dotyczących diety, suplementacji i treningu często siadają osoby które mają o tym niewielkie pojęcie.

Przykład? Jesteś znaną dziennikarką? Podróżujesz po świecie? Na pewno masz wystarczającą wiedzę by oceniać wpływ diety na profil hormonalny, wydolność sportowca oraz jego samopoczucie, czy nawet procesy związane z kancerogenezą. Jedna z takich „specjalistek” wysuwa nawet śmiałe twierdzenia dotyczące terapii żywieniowej i zapobiegania chorobom! Celowo nie podaję tu żadnych tytułów książek, wystarczy przejść się do księgarni. To choroba współczesnego świata i wielkie zagrożenie. Kiedyś myślano, iż jeśli coś jest wydrukowane, to musi być prawdziwe. Teraz z podobną czcią ludzie podchodzą do treści publikowanych w Internecie. Niestety, większość prezentowanych w sieci materiałów jest w mniejszym lub większym stopniu skażona błędami. Czasem spotyka się porady które mogą spowodować ciężką chorobę lub śmierć (np. nagminnie spotykam ludzi którzy sądzą, iż DNP jest niegroźnym preparatem). Co czytać, aby bezsensownie nie wydawać pieniędzy?

Niezależnie od szczebla zaawansowania: polecam książki akademickie np. Wiesława Skrzypczaka, Marioli Friedrich „Witaminy” Akademia Rolnicza w Szczecinie (1999 r.) oraz „Składniki mineralne w żywieniu ludzi i zwierząt” Marioli Friedrich. Ta ostatnia książka miała wiele wydać obecnie można spotkać edycję z 2013 r. pod szyldem Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. Cena ~20 zł to naprawdę niedużo. Nie wszystkie treści zawarte w tych książkach są przystępne, jednak przy odrobinie dobrej woli i skorzystaniu z Internetu (np. artykułów dotyczących podstawowych kwestii) można z nich naprawdę dużo wyciągnąć. Dla początkujących (choć nie tylko) przydatne będą tabele wartości odżywczych oraz dietetyka w pigułce „Co jeść aby przyspieszyć budowę tkanki mięśniowej” autorstwa Barbary Hołub (Wydawnictwo Wektor, Warszawa 2005 r.) Iwona Bates napisała publikację „Sportowe kalorie”, książka została wydana w 2017 r. w cenie ~54 zł. Jest napisana prostym językiem, zwięzła, zawiera plany żywieniowe, gotowe przepisy itd.

Największa publikacja jest autorstwa Barbary Frączek, Jarosława Krzywańskiego, Huberta Krysztofiaka „Dietetyka sportowa”. Cena ~220 zł. Znalazłem tam kilka błędów np. na stronie 223 o tym, iż podaż tłuszczu w diecie powinna być na poziomie 2.0 – 2.7 g na kg masy ciała, co jest zaskakujące i niespotykane. Tak samo wielkim zaskoczeniem mogą być twierdzenia dotyczące „ograniczania procesu utleniania tłuszczu przez dyscypliny takie jak maraton, biegi długodystansowe, kolarstwo”. Autor twierdzi, iż jest to spowodowane „obniżeniem przemiany glukozy w glikogen” (co nie ma żadnego podparcia w literaturze tematu). Być może te nieścisłości i drobne błędy zostaną skorygowane w kolejnych wydaniach, gdyż jest to świeża publikacja z 2019 r. Niemniej reszta zawartych tam treści jest niesamowicie przydatna, uwaga publikacja ma 1080 stron. Książka jest skierowana głównie do dietetyków, ale pewnie każdy znajdzie tam coś dla siebie. Język tej publikacji nie jest najprostszy.

Całkiem dobrą propozycją jest też publikacja „Żywienie w sporcie” Ireny Celejowej. Przystępnie i w rozsądnej objętości przedstawione są tam kluczowe kwestie dotyczące żywienia sportowców. Wydaje mi się, iż jest to zrozumiała i czytelna dla każdego publikacja, niektóre przedstawione tam kwestie wymagają jednak dodatkowej lektury.

Dla zaawansowanych: kolejne dwie pozycje H. Ciborowska A. Rudnicka „Dietetyka – żywienie zdrowego i chorego człowieka” (~116 zł) oraz Henryk Gertig, Juliusz Przysławski “Bromatologia – zarys nauki o żywności i żywieniu”. Wyd. lek. PZWL Warszawa 2006, 2007 (~100 zł) są przeznaczone dla dla bardziej wymagających i trudniejsze w odbiorze. Podobnie przedstawia się publikacja: Helen Barker,  Chojnacki Jan, Anne Payne „Dietetyka i żywienie kliniczne”. Z tej samej półki dla ambitnych polecam serię „crash course” np. „Metabolizm i żywienie” (Wydawnictwo Elsevier). Seria bardziej przeznaczona dla studentów, lekarzy, farmaceutów itd. Każda z tych książek jest przejrzysta, zwarta, niektóre kwestie znacząco uproszczono, co jest zaletą, nie wadą.

Dla najbardziej wymagających przeznaczona jest książka Elżbiety Poniewierki „Dietetyka oparta na dowodach”. Bardziej zainteresuje osoby które zawodowo zajmują się prowadzeniem specyficznych osób cierpiących na różnorakie schorzenia. Z tej samej półki: książka z 2018 r. Lucyny Ostrowskiej, Karoliny Orywal, Ewy Stefańskiej „Diagnostyka laboratoryjna w dietetyce”. Z tej samej kategorii proponuję publikację: „Advanced Nutrition and Human Metabolism” autorstwa Timothy Carr, Jack Smith, Sareen Gropper. Niestety, książka jest dostępna głównie w wersji elektronicznej, w klasycznej papierowej w zabójczej cenie powyżej 400 zł.  Ponadto trzeba doskonale znać język angielski (specjalistyczne słownictwo), by cokolwiek z niej zrozumieć. Z tej samej kategorii jest publikacja Amino Acids and Proteins for the Athlete: The Anabolic Edge (Nutrition in Exercise & Sport) autorstwa Mauro G. Di Pasquale (jednak cena jest zaporowa; blisko 50 dolarów za wersję elektroniczną i ponad 100 dolarów za tradycyjną). Warto przeczytać także „The Anabolic Diet” tego samego autora.

Na zakończenie: korzystając z internetowych źródeł informacji (ale też niektórych książek) należy brać pod uwagę błędy narzucone przez światopogląd autora. Niektórzy uważają np. iż diety niskowęglowodanowe i wysokotłuszczowe są najskuteczniejszym sposobem na redukcję tkanki tłuszczowej. I wiesz co się dzieje? Tacy ludzie pomijają badania które prezentują odmienne poglądy na tą kwestię lub interpretują je w specyficzny sposób. Przykład: „Dr. Gregory Ellis’s

Ultimate Diet Secrets”. Jako internetowe źródła informacji mogę polecić bazę danych pubmed (jednak należy posiadać sporą wiedzę, by zrozumieć dane które są tam prezentowane), stronę podyplomie.pl (wiele artykułów porusza tematy odżywiania), publikacje pod szyldem via medica oraz strony http://www.czytelniamedyczna.pl/ czy wspolczesnadietetyka.pl Zdecydowanie odradzam korzystanie z blogów, Facebooka, omijałbym także z daleka dane publikowane przez wątpliwych autorów, szczególnie powiązanych z dziwnymi ruchami społecznymi (np. koalicja dr ratha w obronie zdrowia, ruchy promujące alternatywną „medycynę” itd.) Często sprzeczne ze współczesną wiedzą są też publikacje na licznych amerykańskich stronach związanych z kulturystyką. Należy zachować dużą dozę krytycyzmu posiłkując się nimi, tym bardziej iż nagminnie spotyka się tam wklejanie badań naukowych które nie mają większego odniesienia do publikowanej treści.