Dieta i ewolucja

Znaczna część fizjologów i żywieniowców wychodzi z założenia, że nasze „ewolucyjne uwarunkowania i przyzwyczajenia”, czyli to np. jak odżywialiśmy się nie tylko przez ostatnie setki tysięcy, a wręcz miliony lat, ma spore znaczenie dla naszych współczesnych przystosowań do spożywania określonego rodzaju pokarmu, tłumionych jedynie przez dzisiejszy tryb życia.

Za tym przekonaniem, nie kryje się jednak sugestia, że mamy iść do buszu i jeść to co uda nam się znaleźć czy upolować. Chodzi raczej o to, by we współczesnych realiach nie zapominać o naszym „historycznym dziedzictwie”. Przyjąć należy, że nasze „zwyczaje żywieniowe”, które ukształtowały się na łamach dziejów wynikają z przystosowania się do określonych warunków, które im towarzyszyły. Przy czym każde tysiąclecie to co najwyżej sekunda z punktu widzenia ewolucji. Czy więc zmiany, które zaszły w naszym sposobie odżywiania w ciągu ostatnich „sekund” są w zgodzie z naszą naturą?

Marek Konarzewski, biolog-ewolucjonista w swojej książce „Na początku był głód” opisuje historię naszej diety wywodząc ją od żywieniowych zwyczajów pierwszych „łowców-zbieraczy”, przeprowadzając przez rozmaite koleje losu takie jak udomowienie zwierząt czy uprawę roli i doprowadzając do czasu fast-foodów i hipermarketów. Przedstawia przy tym z dość ciekawego punktu widzenia konsekwencje zmian i wyborów, których jako ludzie i pra-ludzie dokonywaliśmy. Wiele popularnych książek dotyczących odżywiania zazwyczaj ukierunkowane jest na wylansowanie nowej teorii, czy nowego modelu diety. Co istotne, Marek Konarzewski niczego nie podaje „na talerzu”, zamiast tego używając ciekawego języka, we wciągający sposób dokonuje skrupulatnej analizy faktów i teorii naukowych obnażając istotne braki w naszym sposobie myślenia na temat zdrowego odżywiania. Jako biolog-ewolucjonista autor dysponuje wiedzą, której często brakuje współczesnym dietetykom i żywieniowcom, a która jak się okazuje powinna stanowić nieodłączny element wiedzy z zakresu żywienia człowieka.

To, że tzw. „dieta zachodnia” nie jest zdrowa to powszechnie znany fakt. Bez trudu można wyprowadzić zależność pomiędzy objadaniem się fast-food’ami, a chorobami takimi jak miażdżyca czy cukrzyca. Są jednak formułowane pewne zalecenia przez dietetyków, które mają na celu poprawę naszych zwyczajów żywieniowych, a co za tym idzie także poprawę stanu zdrowia i samopoczucia. Czy w świetle naszych przystosowań ewolucyjnych są one faktycznie zasadne? Osobom, które zainteresowane są rozwikłaniem tej zagadki pozostaje polecić książkę Konarzewskiego.