Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Forum

Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Artykuły
Sklep

„Zaczynam dietę od poniedziałku”

„Zaczynam dietę od poniedziałku”
Poniedziałek to dzień tygodnia, który jest zdecydowanie najczęściej typowany jako godzina zero dla realizacji planów i postanowień, w tym również - wszelkich dietetycznych przedsięwzięć. Na czym polega wyjątkowość tego dnia i w jaki sposób uniknąć najbardziej typowych błędów związanych z przygotowywaniem się do zmiany dotychczasowych nawyków żywieniowych?

Poniedziałek – „najzdrowszym” dniem tygodnia

Istnieją opracowania naukowe wskazujące, iż poniedziałek należy uznać za dzień, w którym z największym przekonaniem i zapałem realizowane są zasady zdrowego odżywiania. W menu pojawiają się wartościowe produkty żywnościowe (lub pokarmy za takie uznawane), a także częściej skłonni jesteśmy podejmować dodatkową aktywność fizyczną. Dlaczego tak się dzieje? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, naukowcy zajmujący się tym zagadnieniem wskazują jednak, iż weekendowy relaks, nierzadko połączony z folgowaniem sobie pod względem spożywanych pokarmów, może motywować do podejmowania kroków ukierunkowanych na poprawę zdrowia i estetyki sylwetki.

Poniedziałek to dzień, w którym po sobotnio-niedzielnym folgowaniu - motywacja i poziom zaangażowania znacznie wzrastają, co niewątpliwie warto wykorzystać.

Czy poniedziałek to dobry dzień na rozpoczęcie zmagań z dietą?

Wbrew obiegowym opiniom nie można jednoznacznie określić najlepszego dnia na rozpoczęcie przygody ze zdrowym odżywianiem i poprawą estetyki sylwetki. Wiele zależy od indywidualnych możliwości i predyspozycji, a także poziomu zaangażowania. O ile weekendy charakteryzuje ogólnospołeczne poluzowanie zasad dotyczących zdrowego odżywiania, o tyle poniedziałek postrzegany bywa w kategoriach nowego początku, coś na kształt „mini” Nowego Roku. Jest to czas, w którym mamy ochotę odpokutować sobotnio-niedzielne żywieniowe grzeszki i wprowadzić zmiany do dotychczasowego trybu życia. Dodatkowo czas wolny w niedzielne popołudnie pomaga odpowiednio przygotować się do dietetycznych zmagań, zaplanować menu, przemyśleć zakupy, etc.

W związku z powyższym, poniedziałek to całkiem dobry dzień na zmianę dotychczasowych nawyków żywieniowych. Ważne jest jednak to by zapał na poniedziałku się nie wyczerpał, a że tak się często dzieje – wszyscy doskonale wiemy. Niemniej jednak chronicznie popełniamy te same błędy. Finalnym skutkiem tego stanu jest rezygnacja, rozczarowanie, brak zamierzonego skutku.

Pomiędzy teorią a praktyką

Największy problem związany z planowaniem zmian w dotychczasowym jadłospisie dotyczy praktycznej ich realizacji. To znaczy godzina zero zostaje wyznaczona, plan działania przemyślany, jednakże nie zawsze zostaje wprowadzony w życie, a jeśli tak się dzieje – to realizacja ma charakter fragmentaryczny. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn może być kilka, problem niekiedy tkwi w niskiej motywacji, (jest to stan, który obiegowo nazywa się „słomianym zapałem”), wówczas nietrudno o wymówki i wyjątkowe okoliczności wyrastające niczym grzyby po deszczu i utrudniające realizację działań ukierunkowanych na poprawę estetyki sylwetki.

Dopasuj cele do możliwości

Inna przyczyna to plan działania niedopasowany do możliwości i potrzeb danej osoby. Wyznaczenie sobie zbyt ambitnych w stosunku do realiów dnia codziennego planów w oczywisty sposób przyczynia się do zniechęcenia i zaniechania działań. W takich sytuacjach planowany początek wprowadzania zmian bywa sukcesywnie przekładany na kolejny poniedziałek. Praktyka ta może mieć charakter chroniczny i trwać wiele tygodni, miesięcy, a niekiedy nawet lat, (to nie jest żart, wiele osób tak właśnie funkcjonuje). Aby przełamać impas warto się skonsultować z odpowiednim specjalistą: trenerem, dietetykiem, psychologiem, który pomoże stworzyć realny i możliwy do wprowadzenia plan działania, albo przynajmniej wskaże najbardziej newralgiczne punkty w dotychczasowych ustaleniach.


Syndrom ostatniej wieczerzy

Znaczna część osób, planując wprowadzenie zmian do dotychczasowego sposobu odżywiania dość często odczuwa potrzebę odpowiedniego „pożegnania się” z ulubionymi niezdrowymi produktami żywnościowymi. W praktyce tego typu zabiegi wiążą się z celebrowaniem słodyczy, fast foodów i objadaniem się. Mówiąc wprost, cały weekend przed „tym” poniedziałkiem zamienia się w biesiadę podczas, której umiar i zdrowy rozsądek odchodzą w zapomnienie. Teoretycznie praktyka ta powinna podnosić poziom motywacji. W praktyce jednak różnie to wygląda. Często zdarza się tak, że gdy zbliża się wyznaczony termin, zmiana nawyków żywieniowych nie zostaje wcielona w życie, (ze względu na „niespodziewane okoliczności lub inną dobrą wymówkę), a przesunięta na inny termin.

Jeśli takie sytuacja mają miejsce często warto popracować nad swoim sposobem myślenia i nastawieniem względem spożywanych pokarmów. Przede wszystkim trzeba zrezygnować z celebrowania „niepisanej wigilii”, w przebiegu, której dajemy upust swojemu łakomstwu. I w tym wypadku pomoc specjalisty może być nieoceniona, choć fakty są takie, że w większości wypadków wystarczyłaby po prostu solidna porcja refleksji nad własnym postępowaniem i wyciągnięcie logicznych wniosków.

Podsumowanie

Poniedziałek to bardzo dobry moment na wprowadzanie zmian do dotychczasowego sposobu odżywiania. Ważne jest jednak by racjonalnie zaplanować swoje działania biorąc pod uwagę własne możliwości, które limitowane mogą być choćby przez codzienne obowiązki. Wbrew obiegowemu przekonaniu, nie wystarczy „tylko chcieć”, trzeba jeszcze po prostu zacząć działać, przy czym samo działanie nie może totalnie rozbijać ustalonego do tej pory porządku dnia. Obranie realnych do realizacji celów i racjonalnych planów działania to klucz do uzyskania pożądanego efektu.