Light, Bio, Activ, Eco -uważnie czytaj etykiety!!!

W dobie mody na zdrowy tryb życia producenci żywności coraz więcej uwagi poświęcają temu by przedstawiać swoje produkty jako wartościowy element diety. Faktycznie jako konsumenci coraz częściej sięgamy po produkty opatrzone napisami typu „bez konserwantów”, „bez dodatku cukru”, „100% naturalny”, „light”, „fit”, „active”, „bio”, „eco”, jesteśmy bowiem coraz bardziej świadomi tego, że sposób odżywiania wpływa na funkcjonowanie naszego organizmu i nasz wygląd.

Przeczytaj koniecznie:

Jak kupować ryby?

Niestety nie zawsze artykuły, które będąc na zakupach wkładamy do koszyka w przekonaniu, że są zdrowe i sprzyjają estetycznej sylwetce są takimi w istocie. Bardzo często ulegamy złudzeniu i nabywamy produkty będące wysoce niepożądanym składnikiem diety. Jedynym sposobem by ustrzec się kuriozalnej nieraz pomyłki jest uważne studiowanie etykiet i wybieranie jedynie produktów naprawdę wartościowych.

Warto sobie zapamiętać pewną prostą zasadę, że informacje umieszczone największą czcionką i najbardziej krzykliwym kolorem są zazwyczaj dla nas najmniej przydatne.

Przykładowo umieszczenie informacji na jogurcie naturalnym czy kefirze, że nie zawierają konserwantów – co niestety nieraz jeszcze się zdarza - jest zwykłym mydleniem oczu, ponieważ żaden produkt tego typu nie powinien ich zawierać. Podobnie informacja „bez dodatku cukru” na 100%-owym soku owocowym nie świadczy w żaden sposób na jego korzyść, ponieważ soki 100%-owe dodatku tego składnika nie zawierają, nie oznacza to jednak, że cukru są pozbawione…

Jak to możliwe, że soki bez dodatku cukru zawierają cukier?

Jak powszechnie wiadomo owoce są słodkie i zawierają naturalne cukry takie jak glukoza, fruktoza i sacharoza. Skoro do wyprodukowania soku potrzeba nieraz i kilka kilogramów owoców, to liczyć się trzeba z tym, że owy sok zawierać będzie równoważną ilość cukru. Z resztą wystarczy zerknąć na tabelę z wartością odżywczą, by przekonać się, że tak jest w istocie: w 100ml soku jest zazwyczaj około 10 – 14g cukru, pomimo tego, ze producent nie dodał ani grama. Soki owocowe nie są jednak tutaj żadnym wyjątkiem jeśli chodzi o rozdźwięk pomiędzy faktycznym składem produktu a powszechnym wyobrażeniom na jego temat.

Szczególną ostrożność należy zachować w przypadku wędlin i przetworów mięsnych.

Kupując szynkę czy kiełbasę warto zerknąć na skład i zwrócić uwagę na to jaki jest w nich udział mięsa, w niektórych produktach jest on bowiem skrajnie niski. Mięso często zastępowane jest przez rozmaite wypełniacze takie jak MOM (mięso oddzielone mechanicznie – czyli to co mięsem nie jest), skrobia, białko sojowe, kolagen czy skórki drobiowe lub wieprzowe. Wędliny „napakowane” są rozmaitymi dodatkami, w tym takimi, które przedłużają ich trwałość (konserwanty) i sprawiają, że są smaczne (glutaminian sodu).

Polecam także uważne przestudiowanie kupowanego pieczywa.

Już chyba nikogo dziś nie zaskoczę informacją, że bardzo często brązowy kolor chleba częściej wynika z dodatku barwników niż obecności mąki z pełnego przemiału. Opisy typu „fit”, czy „fitness” niech nikogo nie zmylą, są to bowiem zazwyczaj produkty otrzymane z białej mąki z niewielkim dodatkiem ziaren soi, słonecznika, czy otrębów. Dużo lepszym rozwiązaniem będzie zwykły, razowy chleb, zawierający w składzie mąkę razową lub ewentualnie chleb zawierający mąkę graham.

Podsumowanie

W dzisiejszych czasach, kiedy naszymi wyborami sterują często telewizyjne reklamy i rozmaite inne działania marketingowe producentów żywności warto zachować czujność i uważnie lustrować etykiety produktów. Może się bowiem okazać, że nasza ulubiona szynka to w 50% soja, skrobia i oraz elementy tkanki łącznej, nasza ulubiona herbata malinowa to w istocie hibiskus i aromaty, a małe opakowanie naszego ulubionego jogurtu light w istocie dostarcza nam kilkanaście łyżeczek cukru…