Jakie białko wybrać? Czyli proteinowy zawrót głowy!

W dzisiejszych czasach wybór odżywki proteinowej przysparzać może stosunkowo wiele problemów, zgodnie z teoriami pojawiającymi się regularnie w marketingowych opracowaniach białka pokarmowe drastycznie różnią się właściwościami i powinny być w związku z tym przyjmowane jedynie o precyzyjnie określonych porach. I tak oto kazeina micelarna nadaje się głównie do stosowania przed snem, izolat białka serwatkowego – tylko po treningu, koncentrat serwatki i białko jaja – przede wszystkim w ciągu dnia. Jaką odżywkę ma wybrać jednak osoba, która nie chce kupować na raz kilku preparatów?

Przeczytaj koniecznie:

Serwatka w proszku a białko serwatkowe-nie pomyl tego!

Tak naprawdę teorie na temat zasadności przyjmowania różnego pochodzenia protein o jedynie określonych porach należy traktować z przymrużeniem oka. Owszem, tempo trawienia białek serwatkowych i kazeinowych jest odmienne, ale znaczenie tego faktu jest mocno przeceniane i celowo eksponowane przez producentów suplementów i odżywek by wzbudzić u potencjalnych klientów potrzebę posiadania preparatu na każdą okazję. W efekcie wiele osób jest święcie przekonanych o tym, że to jaki rodzaj białka przed snem wypiją ma wpływ na proces nocnej regeneracji czy – tempo przyrostu masy mięśniowej lub redukcji tłuszczu. Są to jednak przekonania błędne i nie warto sobie tą kwestią specjalnie zawracać głowy.

Ważne jest żeby odżywka, którą kupujemy zawierała przede wszystkim pełnowartościowe białko i wolna była od dodatków takich jak kreatyna, tauryna czy glicyna. Choć wydawać by się mogło, że składniki te umieszczane są w odżywce w celu „wzmocnienia anabolicznego potencjału”, to w efekcie pozwalają one przede wszystkim otrzymać wyższy wynik w badaniu na zawartość białka. Innymi słowy, dzięki tym związkom można sprawić, że odżywka składająca się w 50% z koncentratu serwatkowego , a w 10% z mieszanki wymienionych powyżej składników w badaniu na zawartość protein okazuje się mieć około 70% białka.  Ot - taka „magiczna sztuczka”, która staje się coraz bardziej popularna na naszym rynku.

Z pewnym sceptycyzmem należy także podchodzić do dodatków takich jak „peptydy glutaminowe”, w praktyce jest to bowiem hydrolizowany gluten pszenny. Faktycznie zawiera on sporo glutaminy, nie jest to jednak wielką zaletą, biorąc pod uwagę fakt, iż wpływ glutaminy na formę sportową okazał się być mocno przeceniony. Tak naprawdę producenci dodają go, bo jest tani i tyle. Również dodatek białka sojowego czy innych białek roślinnych ma po prostu na celu obniżenie kosztów produkcji raczej niż wzbogacenie produktu finalnego w unikalne właściwości owych protein. Ich obecność tak naprawdę nie czyni odżywki lepszą.

Wnioski

Jak widać wybierając odżywkę proteinową należy przede wszystkim zachować pewien sceptycyzm względem marketingowych sloganów, które często stanowią jedynie retoryczną wydmuszkę i nijak się mają do rzeczywistości. Zgodnie z zasadą mówiącą iż „najprostsze rozwiązania są najlepsze”, śmiało można sięgnąć po zwykły koncentrat serwatkowy i stosować go według potrzeb czy to rano do śniadania, czy po treningu czy przed snem.